strona główna "Avorum respice mores" (Bacz na obyczaje przodków) - dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim h. Szaława

Wieści z królewskiego folwarku

Anno Domini 2017

Depesze Ojca Wojciecha: 5 (121). Baśnie i legendy afrykańskie
Część X: Trzech braci: Bia, Eholié i Tanoé
18 marca 2017 r.

o. Wojciech Kobyliński CMFBia, Eholié i Tanoé – trzy strumienie, trzy bóstwa, trzech braci narodzonych z tej samej matki, trzech nieprzyjaciół (używam słowa „strumień” zamiast „rzeka” ze względu na rodzaj męski w języku polskim - przyp. tłumacza). Najstarszy jest Bia, najmłodszy Eholié. Tak jak lud, którego strzegą, wszyscy trzej pochodzą ze wschodu, z kraju Achanti.

W dzieciństwie nie darzyli swojej starej, niewidomej matki jednakowym przywiązaniem. Najstarszy - Bia - był nieśmiały, ale posłuszny i uległy. Kochał on czule swoją matkę. Eholié, najmłodszy, był nieskończenie przywiązany do starej bogini i by ją uszczęśliwić, złożył bez reszty swoje słabe siły do dyspozycji Bia. Jeśli zaś chodzi o Tanoé, ten był przebiegły, zuchwały, pyszny i próżny. Spędzał cały czas poza domem, krzycząc i wszczynając kłótnie wśród publicznych zebrań. Zabawa była jego jedynym zajęciem. Tylko głód drażniący jego wnętrzności przypominał mu na chwilę o starej i cierpiącej matce. Wszystko to zadawało straszne cierpienia sercu starej bogini.

Śmierć, zawsze nieuchronna – nawet dla bóstw – zwaliła się na staruszkę, która postanowiła podzielić posiadane dobra pomiędzy swoje dzieci. Po kolei zaczęła wołać ich do swojej zadymionej chatki. Najpierw wezwała Bia. Drzwi otwarły się i zamknęły.

– Moje dziecko – powiedziała umierająca bogini – niech Bóg da ci zdrowie, bogactwo i sławę, z racji na wszystkie usługi jakie mi wyświadczyłeś w mojej starości. Opuść tę krainę i od dzisiaj zamieszkaj na południowy-wschód od wielkiego jeziora. W ten sposób będziesz służył za bożka wspólnego dwóm ludom: Agni-Brafé i Achanti i bez końca odbierał cześć. Ludzie na znak swojego poddaństwa i wdzięczności przybędą do twoich ołtarzy i będą składać ofiary w czystym złocie, stadach białych baranów i wszelkim ludzkim bogactwie. Będziesz najsławniejszym wśród sobie podobnych. Idź, moje dziecko, niech Wszechmogący cię błogosławi.

Tak bogini pożegnała swojego pierworodnego syna, dając mu swoje błogosławieństwo. Przyszła kolej na na najmłodszego.

– Eholié, śmierć dopadła i mnie. Pozostało mi zaledwie kilka chwil życia między wami. Niech Bóg wynagrodzi wszystkie trudy, które poniosłeś by uczynić moją starość spokojną. Zabierz swoje rzeczy i idź zamieszkać w lesie Sima. Kochałeś mnie nieskończoną miłością. Będziesz naznaczony na zawsze znakiem żałoby, który będzie ci przypominał o mojej śmierci. Żadna nieczysta kobieta, żaden kondukt żałobny nie będą mogły przejść przez twoje łoże. Będziesz bożkiem osobliwym, ale wzbudzającym strach. Ludzie będą cię czcić za twoją czujność i będą ci ofiarowywać kozły i czarne barany ze swoich trzód. A władcy Brafé wybiorą cię na obrońcę swojego królestwa i będą przestrzegać twoich praw. W kłopotach, jak i w zwycięstwach, podasz prawicę Bia – twojemu starszemu bratu.

Bogini, rozradowana w sercu matki, ucałowała swoje umiłowane dziecko i pożegnała, błogosławiąc mu. Nie chciała wołać niewdzięcznego Tanoé. Tymczasem drzwi się otwarły.

– Matko, niech cię Bóg błogosławi – powiedział dobrze jej znany głos. – Wracam z przystani, gdzie czekałem na przybycie rybaków...

– Kim jesteś? – zapytała niewidoma staruszka, do której łóżka przybliżyła się już śmierć.

– To ja, Bia, twój najstarszy syn.

– Dlaczego jeszcze nie objąłeś panowania nad swoim królestwem? – zapytała umierająca bogini.

– Ależ matko, ja nie mam żadnego królestwa.

– Z kim więc wcześniej rozmawiałam? Czyżby z wyrodnym Tanoé?

I ze wszystkich sił, które jej jeszcze pozostały, zawołała:

– Tanoé! Tanoé! Tanoé!...

Nie było jednak odpowiedzi. Zrozumiała: Tanoé już odszedł.

– A więc to jemu, pysznemu Tanoé, powierzyłam wszystkie moje bogactwa.

Staruszka z żalu zapłakała po raz ostatni. Ponieważ bogowie nie zabierają nigdy tego, co raz dali, temu z trzech synów, który najlepiej jej służył, matka nie mogła dać nic więcej poza ostatnią częścią swojego majątku – tę, która nie wiązała się z żadną chwałą. I umarła ze zmartwienia.

Bia poszedł opowiedzieć o swoim nieszczęściu swojemu najmłodszemu bratu. Eholié wpadł w straszny gniew i przysiągł pomoc i ochronę przeciw pysznemu, niewdzięcznemu, nieuczciwemu Tanoé. Bia zajął posiadłość przeklętą, która pierwotnie miała przypaść Tanoé. W ten sposób stał się strumieniem, który zabiera ludzkie nieczystości i odchody, a który nigdy nie jest przywoływany. Ale przymierze między Eholié a Bia jest wieczne. Do naszych czasów, pod karą utonięcia lub rozszarpania przez krokodyle, jest zakazane podczas podróży po Bia albo Eholié wypowiadanie imienia Tanoé; i na odwrót – wypowiadanie imion jednego z tych dwóch strumieni, gdy znajdujecie się na wodach Tanoé.

Nie zdziwcie się też, jeśli prowadząc kondukt żałobny do Sanwi, zażądają od was butelki likieru i zapłaty w wysokości ceny barana, zanim pozwolą wam przejść przez most nad Eholié.

Na podstawie: François-Joseph AMON D’ABY, "La mare aux crocodiles, Contes et légendes populares de Côte d’Ivoire", Abidjan 1992.
Z języka iworyjskiego tłumaczył: o. Wojciech Kobyliński CMF.

zobacz poprzednie depesze...

Niedziela Palmowa
9 kwietnia 2017 r.

Maciej KobylińskiW niedzielę uczestniczyliśmy w tradycyjnej procesji z palmami wokół łosickiego rynku. Kolka fotek z tej uroczystości...

Licznik przekręcony - Rubikon przekroczony!
3 kwietnia 2017 r.

Bartosz Kobyliński Mało kto wie, wliczając w to do niedawna również i mnie, że 10 grudnia 2016 r. nasz stale bijący licznik odwiedzin przekręcił się z wymownym zgrzytem, wskazując okrągłe 200 tysięcy!
Dziękujemy wszystkim Gościom i liczymy na kolejne wizyty! No i na przyszłość obiecuję nie przeoczyć kolejnej tak okrągłej liczby:)

Lato na przednówku
2 kwietnia 2017 r.

Maciej KobylińskiKwiecień przywitał nas w tym roku letnimi temperaturami. Kto żyw łapał pierwsze promienie wiosennego słońca...

Spuszczanie stawu
1 kwietnia 2017 r.

Maciej KobylińskiWiosna na Polinowie rozpoczęła się w tym roku spuszczeniem wody ze stawu i odłowem ryb. Głównym celem był sum, który siał popołoch wśród narybku. Polowanie zakończyło się pełnym sukcesem. Zapraszamy na foto-relację...

Goście z Laponii
18 lutego 2017 r.

Maciej KobylińskiTegoroczne ferie na Polinowie upłynęły pod znakiem gości z Laponii...

16 wiosen XX-wiecznego serwisu Polinów!
9 lutego 2017 r., godz. 20:49

Bartosz Kobyliński Trzeba otwarcie przyznać, że ostatnimi laty nasz serwis - nie wiedzieć kiedy - z nieopierzonego małolata wyrósł na dorodnego nastolatka. A że jak co roku 9 lutego obchodzi urodziny, w dodatku akurat w Międzynarodowy Dzień Pizzy, wypadałoby przynajmniej w kilku słowach o tym wspomnieć. Jako że zamówiony w pobliskiej pizzerii urodzinowy tort nieubłaganie już stygnie, dziś - w przeciwieństwie do okrągłych rocznic - obędzie się bez zbytniego nadęcia:)
By jednak pozostać wiernym wszelakim podsumowaniom, wspomnę tylko, że ostatni rok to dla serwisu przede wszystkim mobilna rewolucja, do której wreszcie dorośliśmy, a od której ucieczki już nie było. W jej ferworze od podstaw przebudowaliśmy cały serwis oraz menu, zmieniając jego pozycję z wertykalnej na horyzontalną u góry strony, o czym szerzej pisaliśmy marcem ubiegłego roku. Pod koniec listopada z kolei przeszliśmy na najnowszą, piątą już wersję języka HTML.
W tym miejscu warto wspomnieć, że dzięki stronie "Nowości" w dziale "Witryna", możecie przenieść się aż do zamierzchłych czasów końca XX wieku, w których skutecznie zapączkowały pierwsze pomysły. Znajdziecie tam m.in. opisy większych zmian i nowości w życiu wirtualnego Polinowa, na dodatek okraszone archiwalnymi zrzutami ekranów - ot, ewolucja serwisu podana w lekkostrawnej pigułce.
Po tych gruntownych przebudowach w ciągu ostatnich kilku miesięcy wreszcie udało się wszystko dopiąć, przez co dziś serwis działa nienagannie nawet na najbardziej egzotycznym i zminiaturyzowanym sprzęcie. Miejmy zatem nadzieję, że teraz, po uporaniu się z kwestiami technicznymi, następny rok zaowocuje bardziej merytoryczną treścią, czego sobie i wszystkim Czytelnikom życzymy. Cowabunga!

Kolejną okazją do świętowania jest wskazanie stale bijącego licznika odwiedzin naszego serwisu - zaraz po nowym roku naliczył bowiem okrągłe 200.000 unikalnych wizyt!



Maciej KobylińskiW tym roku na Polinowie hucznie świętowaliśmy Dzień Babci i Dziadka...

Boże Narodzenie w Burkina Faso
13 stycznia 2017 r.

Jacek KobylińskiKlaretyńska misja w Burkina Faso, a konkretnie w mieście Koudougou, przed świętami Bożego Narodzenia przeżywała istne oblężenie. Tłumy chętnych do spowiedzi i kandydatów do chrztu, ale i mnóstwo petentów, odwiedzających misję głównie w sprawach godnego przygotowania do świąt kościoła oraz rozrzuconych po okolicznych wsiach kaplic. Tam co prawda te święta obchodzone są zupełnie inaczej, ale ich wymowa jest tożsama z tymi „naszymi”. Brak jednak tej całej świątecznej otoczki, która u nas zdominowała cały sens tego radosnego okresu.

Tamtejsze święta poprzedza obowiązkowo spowiedź. Ojciec Andrzej czuł się nieco zakłopotany, ujrzawszy niemieszczące się w kościele i wylewające na zewnątrz tłumy chętnych. Co prawda tamtejsza spowiedź trwa krótko, gdyż mało kto mówi po francusku, a nasi misjonarze nie rozumieją z kolei po burkińsku, ale mimo tego na szczęście wszystko idzie całkiem sprawnie. Taka spowiedź oczywiście również jest ważna i w teologii ma nawet swoje specjalne określenie. Faktem jest, że rozgrzeszenie następuje niezwłocznie po wyznaniu win, a cały sakrament trwa czasem mniej niż minutę. Jeden ksiądz może więc wyspowiadać setki wiernych, ale to i tak długie godziny spędzone w konfesjonałach, o ile oczywiście takowe są na miejscu dostępne.

Zaraz po Wigilii nasi misjonarze rozjechali się po wioskach, gdzie funkcjonują tamtejsze kaplice. Niektóre z nich są naprawdę pokaźnych rozmiarów i gromadzą tłumy wiernych. Najbardziej cieszą jednak całe zastępy katechumenów, pragnących przyjąć chrzest. W kościele głównym (który póki co ładniej się nazywa, niż wygląda) ochrzczono w pierwszy (i jedyny zresztą) dzień Świąt Bożego Narodzenia 192 katechumenów – czyli wstępujących do kościoła katolickiego – zarówno tych dorosłych, jak i dzieci. Ta liczba nie obejmuje jednak chrztów w kaplicach wiejskich. W sumie daje to ponad 300 ochrzczonych w minione święta parafian… Ludzie garną się do kościoła i widać, że budowa nowej świątyni jest bardzo potrzebna. Niestety przyciągają się formalności związane z przejęciem gruntów i pozwoleniami.

Co do miejscowego folkloru związanego z Bożym Narodzeniem, to nie jest on tak rozbudowany jak u nas, bo i tradycji wszakże brak... Ale i owszem, czczony jest nowonarodzony w stajni Mesjasz. Przeważnie przybiera to formę przydomowych szopek dekorowanych na zewnątrz domostw. Kościelna szopka również jest skromna i gdzie jej tam równać się z naszymi. Owe dekoracje lepiej od słów zilustrują jednak załączone obok zdjęcia.

Natomiast święta to paradoksalnie również i trudny dla polskich misjonarzy okres. Rzadko śpiewają nawet polskie kolędy. Tęsknota za krajem, rodzinami czy polskimi obyczajami staje się w tym czasie szczególnie dotkliwa. I nie zapełni jej ani namiastka choinki, ani zaimprowizowana Wigilia, ani Pasterka, bo to nie ten kraj, nie ta kultura, nie to otoczenie... Tych świąt i ich atmosfery brakuje im chyba najbardziej. Jednak świadomość potrzeby działania w tamtych realiach łagodzi ich smutki i sprawia, że chcą tam być i pracować, niosąc dobrą nowinę dla tego kraju i ich mieszkańców.

Ojcowie serwisu Polinów
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy