strona główna "Avorum respice mores" (Bacz na obyczaje przodków) - dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim h. Szaława

Polinowski rok w domu i zagrodzie

Karnawał i zapusty

Jacek KobylińskiKarnawałowych bali na Polinowie za moich czasów nie było. Ale jeszcze w czasach międzywojennych odbywały się "wieczorki taneczne" i majówki, z orkiestrą grającą nad stawami włącznie.


Polinów, lata 30.

Od znajomego księdza otrzymaliśmy zdjęcie jego rodziców wraz z uczestnikami takiego wieczoru na Polinowie w latach dwudziestych. Trudno dziś odtworzyć atmosferę tamtych spotkań ówczesnej młodzieży. Prawdopodobnie szlagiery z ebonitowych płyt grał nakręcany patefon. Mniej się wtedy piło (albo i wcale), za to prawie każdy kawaler namiętnie palił tytoń. Panny raczej się nie upiększały makijażem, a kawalerowie pysznili się bryczesami (galife) i błyszczącymi oficerkami.

Za moich czasów na Polinowie odbywały się za to prywatki. Matula smażyła górę pączków (a trzeba powiedzieć, że była w tym mistrzynią), wyciągało się z piwnicy wino domowej roboty, włączało adapter i przygaszało światło. Tańczyło się w parach i w kółeczku. W przerwach organizowaliśmy gry i zabawy towarzyskie np. W szczerość. Niewtajemniczonym wyjaśnię, że polegało to na rozsadzeniu towarzystwa w kole. Jedna osoba stawała w środku i kręciła butelką. Ten, na kogo wskazała szyjka, musiał szczerze odpowiedzieć na zadane pytanie przez uczestnika znajdującego się w środku okręgu. Jeśli odpowiedź zadowalała grających, następowała zmiana i ten, który odpowiadał, stawał w środku, kręcił butelką i zadawał pytanie kolejnej trafionej osobie. Pytania były często osobiste, np. która dziewczyna w naszej szkole najbardziej ci się podoba? Albo który chłopak w naszym towarzystwie jest według ciebie najfajniejszy? Za odpowiedź wymijającą trzeba było oddać fant, a następnie go wykupić, np. przez pocałowanie wybranej dziewczyny. O tych prywatkach na Polinowie wiedzieli nawet nauczyciele, jednak nie wszyscy (zwłaszcza stare panny) patrzyli na to z pobłażaniem.

Zapustów u nas raczej nie było, ale w tłusty czwartek stoły uginały się od pączków i faworków. Starsi organizowali w wigilię Środy Popielcowej tzw. Śledzika, czyli ostatki. Była to uroczysta kolacja, czasem nawet zakrapiana jakąś nalewką. O północy zaczynał się Popielec, czyli pierwszy dzień Wielkiego Postu.

Ojcowie serwisu Polinów
Gawędy przy kominku i Polinowski rok
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy