strona główna "Avorum respice mores" (Bacz na obyczaje przodków) - dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim h. Szaława

Prolog
(pierwej: Głos Starszego Pokolenia)

Jacek Kobyliński

Polinów to skrawek ziemi, który posiada własną historię, atmosferę, odrębność architektoniczną, a przede wszystkim mieszkańców. To oni tworzyli i tworzą ten niepowtarzalny klimat podlaskiego zaścianka, na pograniczu szlachecko-mieszczańskiej mentalności, enklawę rodzinną zamkniętą dla obcych, nie pojmujących tej specyficznej atmosfery do której chce się wciąż powracać zarówno we wspomnieniach, jak i na jawie.

Przed blisko wiekiem Polinów opanowała rodzina Kobylińskich, wywodząca się z zaściankowej szlachty podlaskiej. W ciągu XX wieku rodzina rozrosła się w dość pokaźne drzewo rodowe, którego pień stanowi dziadek Michał Kobyliński - człowiek o otwartym umyśle, mówiący gwarą mazurską, ale chętny na postęp i z głową do interesów. Jego żona - Apolonia - opuściła go wcześnie, na co wpływ miało zapewne 12 porodów i 6 pogrzebów często już odchowanych dzieci, które marły jak muchy w szalejących epidemiach dyfterytu, tyfusu, krupy i innych śmiertelnych wówczas dla dzieci chorób.

Przetrwały tylko najsilniejsze jednostki i to one stanowią konary tego drzewa; ich imiona to: Marianna, Hieronim, Stanisław, Helena, Józef i Jadwiga. Pokolenie to przeżyło dwie Wojny Światowe i - poza Jadwigą - nie doczekało upadku komuny. Za ich życia Polinów był niewielkim majątkiem ziemskim podzielonym na 6 części działowych, dzięki czemu uniknął parcelacji. Pomimo że każdy z nich otrzymał tylko po ok. 6 ha ziemi i tak wszyscy uważali naszych przodków za ludzi majętnych, a komuniści za "kułaków", których trzeba niszczyć. Budynki także podzielono, tworząc labirynty zagród (tzw. kucz) przegród i sąsieków. Sąsiedzi nie mogli się nadziwić jak w takim gettcie można gospodarzyć, ale poza Heleną - która ziemię ze spadku sprzedała Tokarskim i opuściła na zawsze Łosice - wszyscy pozostali na Polinowie, przystawiając swoje domy do już istniejącej zabudowy.

Następne pokolenie urodzone w czasie i po II Wojnie Światowej to najpierw banda psotnych dzieciaków uwikłanych w wieczne wojny z Tadeuszem Tokarskim, potem prawie elita łosickiej młodzieży, pierwsi w rodzinie studenci, którzy rozproszyli się po Polsce i świecie tworząc na obczyźnie podstawy nowych klanów rodzinnych. Ale na Polinów każdy wraca przynajmniej raz w roku. Tu odnajdują swoje wspomnienia, swoje dzieciństwo, młodość, pamięć rodzinnego domu i tą swoistą atmosferę Polinowa, który chociaż się zmienia, to jednak trwa, mimo że mieszkańcy z koni przesiedli się na ciągniki, potem do dobrych samochodów a następnie zasiedli do komputerów i połączyli się łączami Internetu.

Strona internetowa oraz lista dyskusyjna "Polinów" świadczą o tym, że i na najmłodszym pokoleniu to miejsce wywarło swoje piętno. Chciałbym ocalić od zapomnienia te strzępy historii, które jeszcze da się uratować. Póki co apeluję do wszystkich o zbieranie pamiątek i wspomnień o tym jedynym w swoim rodzaju miejscu na Ziemi, gdzie nasza rodzina przed 100 laty zapuściła swoje korzenie i gdzie tworzy się wciąż nowa historia znacznej jej części.

Ojcowie serwisu Polinów
Gawędy przy kominku i Polinowski rok
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy