

"Drzewiej majątku owego gościnę wielu wojów docenić miało już sposobność wszelaką, jako że i dóbr tutejszych przyjezdnym nie szczędzono. Sam folwark tako i dwie stajnie posiadał, co i w każdej po sto koni stanie, prze co i sam król ochoczo w te strony przybywał. A i nieraz gdy z Kraka grodu na Wilno swe kroki kierował, Polinowskiego Dworu nigdy nie omieszkał nawiedzić.
Tako i Ty wędrowcze strudzony racz spocząć przed tym ognia kominem, i pomnij tę krainę pradawną, co mężów zacnych wielu już na świat wydała, a jej strumień, któren od stuleci z Tatarskiego Wzgórza niestrudzenie wody swe toczy, niejedną co noc opowiada historię..."
www.polinow.pl to serwis regionalno-historyczno-rodzinny, prezentujący królewski majątek Polinów (znany dawniej jako "Dobra ziemskie Konarzewszczyzna i Skolimowszczyzna" (Konarzewszczyzna-Skolimów) lub "Folwark miasta Łosice") oraz burzliwe dzieje jego mieszkańców.
Jako królewska stacja pocztowa, Polinów często gościł polskich monarchów - władców olbrzymiego państwa, sięgającego niegdyś od Bałtyku, aż po Morze Czarne. Pod koniec XVIII w. opiekę nad majątkiem przejęli od królewskich dzierżawców hrabiowie Ledóchowscy h. Szaława, późniejszymi właścicielami byli zaś Perkowscy h. Peretyatkowicz. Wreszcie w 1906 r. ośrodek folwarku we władanie objęli Kobylińscy, czyniąc go swym rodzinnym gniazdem. Warto także wspomnieć, jak ważną rolę w pielęgnacji wielowiekowej tradycji oraz sąsiedzkich więzi na Polinowie nadal odgrywają konie, z którymi Kobylińscy, jak i całe Łosice, związani są już od stuleci.
W rozdziałach "Łosice" i "Turystyka" opisujemy leżące nad rzeką Toczna (dawniej Tuczna lub Łosiczanka) miasto Łosice oraz Południowe Podlasie, przedstawiając ich bogatą historię oraz unikatowe zabytki: pałace, dwory, stare folwarki i majątki, kościoły, czy wreszcie przydrożne krzyże i kapliczki. Godne uwagi są również zdjęcia lotnicze, na których podziwiać można całą okolicę z lotu ptaka.
Jako że nasz pradziadek - hrabia Alfred Wiktor Witalis Węgliński h. Godziemba - oprócz majątków na lubelszczyźnie posiadał także dwa założenia dworskie nieopodal miasta Łosice: Toporów i Chotycze, grzechem byłby nie poświęcić im nieco więcej miejsca.
Z kolei z racji duchowego powołania naszych dwóch misjonarzy - brata oraz stryja, na kolejny rozdział naszej witryny obraliśmy Misje w Afryce. Staramy się w nim przybliżyć urokliwy kawałek Czarnego Lądu - Wybrzeże Kości Słoniowej oraz jego wspaniałą perełkę - założony przez naszych misjonarzy afrykański chór Claret Gospel, co kilka lat odwiedzający nasz kraj.
Życzymy niezapomnianych wrażeń i zapraszamy do lektury!
Jednym z ciekawszych przypadków afrykańskich demonów są syreny, które znamy chociażby z mitologii greckiej czy niezliczonej ilości baśni, opowieści i filmów. Tutaj niekoniecznie musi to być kobieta o rybim ogonie. Według Ivoryjczyków, syreny zamieszkują zarówno wody słone, jak i słodkie. Kontakt z nimi może nastąpić w dwojaki sposób:
Pierwszy z nich następuje w sposób nieświadomy i niezawiniony. Bywa bowiem, że kąpiący się w przybrzeżnej toni urodziwy mężczyzna spodoba się syrenie, która od tego momentu zaczyna nawiedzać go w snach, składając niedwuznaczne propozycje. Do dalszego działania potrzebuje jednak przyzwolenia człowieka. Wówczas może zacząć odwiedzać go już w całkowicie namacalnej postaci pięknej dziewczyny, która przychodzi niespodziewanie, albo też pojawia się tuż przy nim o ustalonej godzinie danego dnia tygodnia czy miesiąca.
Drugi sposób wejścia z nimi w kontakt wymaga znalezienia „widzącego”, który zna się na ich przywoływaniu. Poprzez zawarcie z nią przymierza można zapewnić sobie sukces w interesach, bogactwo czy zdrowie. Zauważył ktoś, że nie wspomniałem o powodzeniu u kobiet? Ano nie wspomniałem, bo syreny to stworzenia niezwykle zazdrosne. Potrafią posunąć się nawet do zabójstwa, jeśli uznają to za konieczne, a mężczyźni, którzy zerwali przymierze z syreną (np. poprzez przyjęcie chrztu) często stają się bezpłodni, co w tutejszej kulturze uchodzi za wielkie nieszczęście.
Znajomy jednego z moich współbraci opowiadał kiedyś o swoim spotkaniu z syreną. Kiedy usłyszał, że jego wujek będący „widzącym” idzie wywołać syrenę, uprosił, by ten wziął go ze sobą. Po przyjściu nad brzeg oceanu „widzący” nakreślił wokół nich na piasku okrąg, który pod żadnym pozorem zabronił mu opuszczać, aż do odejścia syreny. Następnie zaczął wypowiadać magiczne inkantacje. Po chwili woda w oceanie rozstąpiła się na dwie strony, a pomiędzy spiętrzonymi po obu stronach wodami pokazała się niezwykłej urody dziewczyna. Podeszła ona powoli do wyrysowanego okręgu i z niezwykłą słodyczą w głosie zaczęła rozmawiać z „widzącym” w jego własnym, plemiennym języku. Zachęcała obydwu do opuszczenia okręgu, ale odmówili. W końcu odeszła tą samą drogą, którą przyszła i zniknęła w wodach oceanu. Dopiero wówczas opuścili okrąg.

W dniu 22 grudnia 2011 roku do wieczności odeszła najstarsza mieszkanka Polinowa, ostatnia przedstawicielka minionego pokolenia Rodziny Kobylińskich – Alicja Zinaida Kobylińska, dla większości rodziny znana jako Ciocia Dusia. Z całą pewnością była jedną z barwniejszych i najbardziej wyrazistych polinowskich postaci. Urodziła się w 1915 roku w Odessie - czwartym pod względem liczby mieszkańców mieście ówczesnego Imperium Rosyjskiego. Jej rodzicami byli Leon i Paraskiewa Jaworscy. Naukę pobierała w Równem na Wołyniu pod okiem guwernantki, gdzie skończyła liceum i zdała egzamin maturalny, tam też rozpoczęła pierwszą pracę w odpowiedniku naszego urzędu gminy.
Ciąg dalszy wspomnień znajdziecie na stronie Wspomnienie o Cioci Dusi w dziale Gawędy przy kominku / Domus Omnium Mortalium.

Miło nam poinformować, że do życia kulturalnego Łosic udało się dorzucić kolejną cegiełkę, i to nie byle jaką. 6 grudnia bowiem uroczyście otwarta wystawa malarstwa Macieja Falkiewicza pt. Maciej Falkiewicz - malarstwo, rysunek i grafika w Galerii na Poddaszu, mieszczącej się w nowootwartej kamienicy Jana Kobylińskiego na łosickim rynku pod nr. 12. Na otwarcie zostało zaproszonych wielu znamienitych gości, oczywiście nie mogło również zabraknąć lokalnych władz Łosic oraz Powiatu Łosickiego. Podczas jej trwania której odbyła się projekcja filmu o artyście oraz koncert gry na harmonijce ustnej Mieczysława Borkowskiego, znanego jako podlaski Janko Muzykant.
Maciej Falkiewicz – artysta malarz, pasjonat i hodowca koni, myśliwy, kolekcjoner i miłośnik tradycji. Urodził się w 1942 r. w Lublinie. Studiował w Akademii Sztuk Pięknych w Warszawie pod kierunkiem prof. Michała Byliny i prof. Ludwika Maciąga. Dyplom uzyskał w 1974 r. Po ukończeniu studiów brał udział w I Ogólnopolskim Plenerze Malarskim w Janowie Podlaskim, co wpłynęło na decyzję osiedlenia się na Podlasiu. W 1975 r. zamieszkał w Białej Podlaskiej, gdzie oprócz pracy twórczej i udziału w licznych plenerach oraz wystawach, zajmował się propagowaniem jeździectwa w filii Akademii Wychowania Fizycznego i był założycielem Bialskopodlskiego Klubu Jeździeckiego. W 1990 r. osiedlił się w Janowie Podlaskim w zabytkowym Domu Ryttów z 1793r., w którym stworzył autorską galerię malarską oraz Dom Pracy Twórczej, gdzie zgromadził wiele pamiątek i zabytkowych przedmiotów.
Wśród gości wernisażu znaleźli się nie tylko mieszkańcy Łosic, ale również przyjaciele artysty. Prezentację twórcy, prekursora środowiska plastycznego, który od kilkudziesięciu lat jest związany z Podlasiem dokonała Małgorzata Nikolska, dyrektor Muzeum Południowego Podlasia w Białej Podlaskiej.
Z wielką pasją utrwala zwyczaje polskiego jeździectwa, ponadto zajmuje się hodowlą koni i nauką jazdy konnej. Organizuje wystawy i imprezy kulturalno-rekreacyjne w swoim środowisku. Jest współorganizatorem i wieloletnim uczestnikiem plenerów janowskich. Twórczość artysty, osadzona jest w tradycji polskiego malarstwa pejzażowego i rodzajowego, łączy w sobie emocjonalną wrażliwość kolorysty i wnikliwą obserwację natury. Bardzo liczne pejzaże z Podlasia, Kazimierza, wyjazdów plenerowych i zagranicznych podróży, sceny rodzajowe o tematyce hipologicznej i myśliwskiej, portrety znajomych, wizerunki zwierząt – tworzą swoisty i sugestywny pamiętnik życia artysty. Prace Macieja Falkiewicza znajdują się w zbiorach Muzeum Południowego Podlasia w Białej Podlaskiej, Muzeum Józefa Ignacego Kraszewskiego w Romanowie, Muzeum Regionalnego w Siedlcach, Muzeum Lubelskiego w Lublinie oraz w wielu kolekcjach w kraju i za granicą, m.in. w kolekcji pisarza Williama Whartona. Artysta uczestniczył w około 80 wystawach środowiskowych, ogólnopolskich i międzynarodowych. Więcej można przeczytać i obejrzeć na stronie artysty
Wystawę można oglądać w dniach 06.12.2011 – 08.01.2012, w budynku „Galerii na Poddaszu”, ul. Rynek 12, Łosice, w godzinach 9.00 – 17.00.

Miło nam poinformować, że w najnowszym numerze tygodnika regionalnego "Echo Katolickie" (42 (851) z 20-26 października 2011 r.) w dziale "Temat tygodnia / Opinie" ukazał się obszerny, całostronicowy artykuł naszego brata o. Wojciecha Kobylińskiego CMF, będący syntezą kilku poprzednich odcinków depeszy. Oczywiście jak zwykle gorąco polecamy pełną treść artykułu, dostępnego w wydaniu papierowym gazety oraz pod tym adresem.

Fundacja Sprzątanie świata - Polska wraz z Fundacją Nasza Ziemia organizuje i koordynuje coroczną kampanię Sprzątanie świata (Clean up the World), łączącą corocznie miliony wolontariuszy na całym świecie. To najsłynniejsza, ogólnopolska akcja edukacji ekologicznej. Każda edycja kampanii skupia się na innych zagadnieniach zrównoważonego rozwoju i ochrony klimatu. Hasło tegorocznej, osiemnastej już w Polsce akcji, brzmi: "Lasy to życie - chrońmy je". W ten sposób fundacje włączają się w obchody Międzynarodowego Roku Lasów, ogłoszonego przez ONZ.
Niestety aktywność wschodniej ściany Polski w tego typu akcjach jest jak do tej pory... mizerna, a co najmniej niewystarczająca. Niestety nie jest to spowodowane wyższą świadomością ekologiczną mieszkańców wschodu - pod względem jesteśmy daleko w tyle za resztą kraju, nie mówiąc już o np. krajach skandynawskich czy chociażby odwiedzonej przez nas w tym roku Estonii.
Zapraszamy zatem szkoły i inne placówki oświatowe, gminy, firmy, organizacje pozarządowe, a także osoby prywatne do włączenia się do akcji. W tym roku termin ogólnoświatowej akcji "Clean up the World" przypada na 16-17-18 września. w tym czasie pragniemy zachęcić wszystkich mieszkańców Polski, by organizowali lokalne akcje sprzątania. Jak zawsze prosimy nie tylko o przyłączenie się do akcji sprzątania, ale w pierwszej kolejności - o nieśmiecenie i pilnowanie, aby nie śmiecono! Nie tolerujmy tego! Jeśli natomiast nie masz ochoty brać udziału w zorganizowanym śmieciobraniu, chwyć za worek i przeleć się dla zdrowia po swojej okolicy - by wszystkim żyło się lepiej i przyjemniej!
Przy okazji proponuję obejrzeć spot promujący tegoroczną edycję Sprzątanie świata - Polska (wystarczy nacisnąć obrazek z boku). Spot w sposób przystępny i humorystyczny pozwala spojrzeć na problem naszych zachowań z nieco innej strony i ma przypominać, że w lesie to my jesteśmy tylko gośćmi i wszystkie nasze działania mają wpływ na ekosystem leśny - czyli rośliny i zwierzęta w nim występujące. Więcej o tegorocznej akcji i wielu innych ekologicznych tematach znajdziecie na stronie Sprzątanie świata.

W Tygodniku Siedleckim nr 32 z 7 sierpnia 2011 r. ukazał się kolejny, bardzo obszerny - bo aż całostronicowy - artykuł o toporowskim dworze. Jak i w wielu podobnych przypadkach, materiał opracowany został na podstawie najdokładniejszego z dostępnych obecnie źródeł, tj. serwisu www.polinow.pl (o czym uczciwie zawarta została odpowiednia informacja). Mimo wszystko zachęcamy do odświeżenia informacji o tym pięknym miejscu - czy to w formie elektronicznej, czy też bardziej tradycyjnej.

Dawna dworska oranżeria - jedyny budynek Polinowa ocalały z kompleksu pałacowego hrabiego Ledóchowskiego - liczy sobie już przeszło 300 lat, od dłuższego czasu pozostając najstarszą budowlą w Łosicach. Ta architektoniczna perełka zbudowana została na przełomie XVII i XVIII wieku. Na przełomie XIX i XX wieku została adoptowana na budynek mieszkalny - m.in. poprzez częściowe zamurowanie zbyt dużych okien oraz modernizację pomieszczeń wewnętrznych.

swojego podatku! Ty też pozwól zazielenić świat i posprzątać nasz kraj!





