strona główna "Avorum respice mores" (Bacz na obyczaje przodków) - dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim h. Szaława
Dawny folwark królewski na południu Podlasia, od 1906 r. siedziba rodu Kobylińskich.

Południowe Podlasie KobylińscyPołudniowe Podlasie WęglińscyPołudniowe Podlasie KorycińscyPołudniowe Podlasie Wężyk

Drzewiej majątku owego gościnę wielu wojów docenić miało już sposobność wszelaką, jako że i dóbr tutejszych przyjezdnym nie szczędzono. Samże folwark tako i dwie stajnie posiadał, co i w każdej po sto koni stanie, prze co i sam król ochoczo w te strony przybywał. A i nieraz gdy z Kraka grodu na Wilno swe kroki kierował, Polinowskiego Dworu nigdy nie omieszkał nawiedzić.
Tako i Ty wędrowcze strudzony racz spocząć przed tym ognia kominem, i pomnij tę krainę pradawną, co mężów zacnych wielu już na świat wydała, a jej strumień, któren od stuleci z Tatarskiego Wzgórza niestrudzenie wody swe toczy, niejedną co noc opowiada historię...

www.polinow.pl to serwis regionalno-historyczno-rodzinny, prezentujący dawny królewski folwark - Polinów, znany dawniej jako Dobra ziemskie Konarzewszczyzna i Skolimowszczyzna (Konarzewszczyzna-Skolimów) lub po prostu Folwark miasta Łosice. Pod koniec XVIII w. opiekę nad majątkiem przejęła od królewskich dzierżawców dawna i zasłużona rodzina wołyńska - hrabiowie Ledóchowscy h. Szaława, późniejszymi właścicielami byli zaś Perkowscy h. Peretyatkowicz. Wreszcie w 1906 r. folwark we władanie objęła rodzina Kobylińskich, czyniąc go swym rodzinnym gniazdem. Tutejsze życie przez wieki koncentrowało się wokół centralnego podwórca, którego układ, mimo powojennej parcelacji folwarku, nie zmienił się do dnia dzisiejszego. W tym magicznym miejscu co krok bogata tradycja splata się ze współczesnością, a każdy budynek, kamień czy drzewo posiada niepowtarzalną, nierzadko kilkusetletnią, historię. Oprócz dawnych dziejów tego niecodziennego miejsca przytaczamy także burzliwe dzieje jego kolejnych posesorów, dla których jako tło doskonale służą wspomnienia z samych Łosic i codziennego życia ich mieszkańców.

Warto także wspomnieć, jak ważną rolę w pielęgnacji wielowiekowej tradycji oraz sąsiedzkich więzi na Polinowie nadal odgrywają konie, z którymi Kobylińscy, jak i całe Łosice, związani są od stuleci. To one pozostają wspólnym punktem zainteresowań wielu okolicznych hodowców i hobbystów, wzbogacając historię naszego regionu m.in. o zawody konne, organizowane na Polinowie oraz wielu innych malowniczych miejscach całej okolicy. Kolejny dział naszej strony: Stajnia Polinów, dedykujemy zatem końskim pasjom.

W kolejnym rozdziale: Łosice i okolice opisujemy leżące nad rzeką Toczna (dawniej Tuczna lub Łosiczanka) miasto Łosice wraz z jego ciekawą historią oraz całe Południowe Podlasie, przedstawiając ich bogatą historię oraz unikatowe zabytki: pałace, dwory, stare folwarki i majątki, kościoły, czy wreszcie przydrożne krzyże i kapliczki. Jako że nasz pradziadek - hrabia Alfred Wiktor Witalis Węgliński h. Godziemba - oprócz majątków na lubelszczyźnie posiadał także dwa założenia dworskie nieopodal miasta Łosice: Toporów i Chotycze, grzechem byłby nie poświęcić także im nieco więcej miejsca. W późniejszym okresie dział powiększyliśmy także o Podlaski Przełom Bugu, o którym po prostu nie sposób nie wspomnieć, a całość zamykają zdjęcia lotnicze, na których podziwiać można całą okolicę z lotu ptaka.

Oczywiście stale pielęgnujemy nasze rodowe drzewo genealogiczne, w którym przewijają się takie nazwiska jak: Kobylińscy, Węglińscy, Młoccy, Wężyk, Ossolińscy, Mazur, Ganabasińscy, Korycińscy, Łęczyccy, Trębiccy, Sułkowscy.

Z kolei z racji duchowego powołania naszych dwóch misjonarzy - brata oraz stryja, na kolejny rozdział naszej witryny obraliśmy Misje w Afryce. Staramy się w nim przybliżyć urokliwy kawałek Czarnego Lądu - Wybrzeże Kości Słoniowej oraz jego wspaniałą perełkę - założony przez naszych misjonarzy afrykański chór Claret Gospel, co kilka lat odwiedzający nasz kraj.

Życzymy niezapomnianych wrażeń i zapraszamy do lektury! Jednocześnie pragniemy nadmienić, że nie prowadzimy żadnego rodzaju działalności komercyjno-usługowej, a nasz portal nie posiada żadnego zewnętrznego źródła finansowania, co nie oznacza, że go nie potrzebuje!

"Naród, który nie szanuje swej przeszłości, nie zasługuje na szacunek teraźniejszości i nie ma prawa do przyszłości".
"Naród, który traci pamięć, przestaje być Narodem - staje się jedynie zbiorem ludzi czasowo zajmujących dane terytorium".

Marszałek Józef Piłsudski, honorowy obywatel miasta Łosice od 1934 roku

Czy wiesz, że...

Najstarszym okazem ocalałym z dworskiego parku angielskiego jest kilkusetletni dąb rosnący nad brzegiem stawu. Oprócz niego ostał się także równie stary kasztanowiec oraz lipa. Większość parkowego drzewostanu została wycięta i sprzedana na początku XX w. (na spłatę jednej z 3 rat zakupu Polinowa), a ostatnie wiekowe jesiony dotrwały do drugiej połowy lat 90. XX w.

Wieści z królewskiego folwarku

Słońce i kurz nad Koudougou
9 grudnia 2016 r.

Jacek KobylińskiW Burkina Faso właśnie przestało padać. To o tyle zła wiadomość, że następny deszcz pojawi się tu za... pół roku. Wszystko zdążyło już w palącym słońcu wyschnąć na wiór. Drzewa gubią liście. Wysokie, uschłe trawy stanowią niemałe zagrożenie – wystarczy bowiem iskra, by silny, pustynny wiatr wzniecił burzę ognia. Na szczęście póki co wzbija tylko tumany pyłu, wciskającego się do samochodów i mieszkań. Jest dosłownie wszechobecny. Każdy samochód na gruntowej drodze wzbija całe jego chmury, które dalej gna już wiatr. Doprawdy nie sposób przed nim uciec.

Z wodą również są coraz większe problemy, a przy tym temperatura nie przestaje rosnąć. W dzień to już ponad 40°C, w nocy spada do „zaledwie” ponad 30°C. Coraz bardziej zatem da się odczuć, że równik już niedaleko. O ile dla nas to egzotyczne, pogodowe wieści, o tyle o. Andrzej próbuje się do tych nowych warunków zaaklimatyzować. Na nowej, gdyż działającej dopiero półtora roku misji, na razie idzie mu całkiem nieźle, a przede wszystkim nie dopadła go jeszcze żadna poważniejsza choroba, no, może poza dokuczliwym, afrykańskim katarem (zapewne nie spowodowanym wyziębieniem). Powoli też wdraża się w tamtejszy rytm misjonarskich obowiązków.

Jeśli zaś mielibyśmy mówić o wygodach, to w pokoju o. Andrzeja pojawił się wreszcie klimatyzator, bez którego w tych warunkach przetrwać jest naprawdę ciężko – tyle, że nie działa, gdyż tamtejsze napięcie niedomaga. Działa za to internet, dzięki czemu można przynajmniej pogadać – nie dość że za darmo, to jeszcze z wizją. Wszystkie te trudy i niewygody niełatwej posługi wynagradzają jednak jej owoce – ludzie. Biedni, prości, ale serdeczni i głęboko wierzący. O tym, jak garną się do kościoła miejscowi mieszkańcy, świadczy chociażby liczba chrztów i tłumy wiernych na mszach. Tamtejsi mieszkańcy są po prostu spragnieni wiary, i jeśli nie przygarną ich katolicy – skończą w jakichś sektach lub w swe szeregi wchłoną ich muzułmanie.

Nasi klaretyni, wspomagani przez jednego miejscowego, dwoją się zatem i troją, bo „żniwo wielkie, a robotników mało”. Tym bardziej, że teren misji odpowiada mniej więcej obszarowi polskiej diecezji. Misjonarze mają więc do obsługi 12 kaplic rozrzuconych po okolicznych miejscowościach. Budowa nowego kościoła na razie nie rusza, a to z uwagi na trwający proces sądowy o zwrot działki budowlanej. Jeśli jednak wszystko się powiedzie i w końcu zapadnie wiążąca decyzja, nie wiadomo z kolei, czy o. Andrzej wyrwie się z wiru prac i w przyszłym roku przyleci do Polski. Póki co opracowuje plany i szuka sponsorów.

Patrząc z na to, co się dzieje w Europie Zachodniej, o. Andrzej wieści rychły tryumf muzułmanów – we Francji, Niemczech, jak i wielu innych krajach. Zresztą mówił już o tym ćwierć wieku temu, tyle że dla nas była wówczas niezrozumiała egzotyka i nie bardzo wiedzieliśmy, co tak naprawdę ma na myśli. Teraz już dokładnie wiemy, co chciał nam w swej wizji przekazać…

Z kolei kościół w Afryce czy Azji posiada perspektywy rozwoju i może odgrywać coraz większą rolę, zaś nasz rodak z Łosic pozostawi ku temu trwały ślad – zarówno w sferze duchowej, jak i materialnej. Jego dzieła oraz aktualne dokonania już niedługo będą eksponowane w polinowskiej galerii, która być może już w przyszłym roku zainauguruje swoją działalność.

Maciej Kobyliński 11 listopada oprócz Dnia Niepodległości przypada również Dzień św. Marcina. Najprzyjemniejszym zwyczajem tego dnia jest objadanie się rogalami świętomarcińskimi.

Wiadomości z misji, czyli co słychać w Burkina Faso
9 listopada 2016 r.

Jacek KobylińskiO. Andrzej Kobyliński CMF, po wakacyjnym wypoczynku i zdrowotnym przeglądzie, który wypadł zresztą nadspodziewanie dobrze, opuścił nas z początkiem września, by finalnie wylądować w Wagadugu – stolicy Burkina Faso. Na początku trzeba wspomnieć, że to całkiem inny kraj – z inną kulturą, innymi ludźmi oraz dalece bardziej nieprzyjaznym klimatem. Jak widać na mapie umieszczonej przez nas na stronie tytułowej misji, nowa placówka położona jest już na samym skraju Sahary, więc to już nie są przelewki. O poprzedniej zieloności, obfitości owoców, lagunach i oceanicznym klimacie na zawsze można zapomnieć. Tu wypalona ziemia straszy swą ponurą szarością, skutecznie utrudniając wzrost jakiejkolwiek roślinności i nie wróżąc nic dobrego... Mniejszy jest ten odsetek chrześcijaństwa, który tutaj kształtuje się średnio na poziomie 40%, przy 60% islamu, a północ kraju jest nim wysycona w zasadzie w 100%. Jednak jak mawia nasz misjonarz, nie jest to tak radykalny islam, o jakim przyszło nam słuchać ostatnio w mediach. Na dodatek prognostyk jest taki, że prędzej zostanie nim zalana cała Europa, niż Burkina Faso, a więc póki co raczej nie ma się czego obawiać.

Pierwsze wrażenia i różnice w stosunku do poprzedniego ćwierćwiecza pobytu na Wybrzeżu Kości Słoniowej nie kazały na siebie zbyt długo czekać… I tak oto, zaraz po wyjściu z samolotu nasz misjonarski weteran poczuł gorący strumień powietrza z niewygaszonych silników odrzutowca. Niestety ku swemu zdziwieniu niebawem spostrzegł, iż ów palącym powiewem okazał się miejscowy wiaterek wiejący z pobliskiej Sahary… Jako że w Afryce przeżył już jednak 26 lat, za bardzo się tym nie przejął. Spotkał zaraz swoich współbraci, którzy zawieźli go na misję w Koudougou – trzeciego pod względem wielkości miasta w Burkina Faso.

Po przybyciu na miejsce, pierwsze wrażenie przypominało przeniesienie się z salonu do szałasu... Obecna misja to bowiem zlepek prowizorek – kaplica to za zaadaptowany budynek w formie baraku z wysuniętym dachem, o wiele zresztą za małym na potrzeby coraz większej rzeszy garnących się wiernych, dom mieszkalny dla misjonarzy też komfortem nie grzeszy, choć jak na miejscowe standardy nie jest jeszcze najgorzej. Nasz misjonarz mieszka obecnie w pokoju bez mebli i klimatyzacji, na miejscu zastał jedynie łóżko. Szafę właśnie kleci, no i w zasadzie to wiele więcej mu nie potrzeba. Pomału zaczyna się rozglądać i przyzwyczajać do nowego otoczenia, od nowa poznając odmienną przyrodę i mentalność tubylców.

Mimo wszystkich tych niedogodności, pierwsze wrażenia są jednak jak najbardziej pozytywne. Przede wszystkim ludzie – są nieco inni jak na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Co prawda bardzo ubodzy, chyba jeszcze bardziej niż na południu, ale za to otwarci, uprzejmi, pogodni i uczciwi, a do kościoła garną się z prostotą i szczerością dzieci. I właśnie to oni są największym kapitałem na przyszłość.

Mimo krótkiego czasu funkcjonowania misji w nowym kraju, liczba chrztów przekroczyła już tysiąc. Jako że misja dopiero się tworzy, w przyszłości będzie budowany tu kościół oraz dom misyjny. Pracy jest ogrom, a proboszcz – ojciec Łaś CMF – dwoi się i troi. Efekty tych znojów dodają mu jednak sił. Trwają także starania o pozyskanie większego terenu i dopiero wtedy będzie wiadomo, jaki obszar obejmie przyszła budowa. Do misji należą też kaplice w innych miejscowościach, gdzie trzeba dojechać z kapłańską posługą. Skład misji jest co prawda skromny, za to z dużym misyjnym doświadczeniem. Poza o. Andrzejem jest wspomniany o. Zbigniew Łaś CMF, pracujący wcześniej ponad 20 lat na Wybrzeżu Kości Słoniowej, brat Jan Mężyk, również z pokaźnym stażem, oraz klaretyn z Wybrzeża Kości Słoniowej, który odprawia msze święte i głosi nauki po burkińsku - dla tych nieznających francuskiego.

Trzeba powiedzieć, że w porównaniu z Wybrzeżem Kości Słoniowej krajobraz na nowej misji wygląda niemal jak po wojnie nuklearnej. W oczy rzuca się przede wszystkim wypalona słońcem ziemia oraz brak drzew, przez co jedną z niewielu rzeczy godną narzekań jest kompletny brak owoców. Niedostępne jest też kakao, co na nieszczęście dotyczy również sklepowych półek. O losie! Gdzie te czasy, kiedy na śniadanie zajadało się banana prosto z drzewa, popijając kakao zalanym wrzątkiem? Jest też trochę za ciepło, w pokoju temperatura nie spada poniżej 32°C. Niestety kończy się też pora deszczowa – póki co jest jeszcze zielono, ale świadomość, że następny deszcz spadnie dopiero pod koniec maja przyszłego roku, skutecznie zniechęca do rozmyślań o przyszłości. Przez ten czas wszystko zdąży już wyschnąć na wiór. Z wodą też są kłopoty – ta w wodociągu pojawia się tylko między 2:00 a 5:00 w nocy. Wtedy też nadarza się jedyna w ciągu doby okazja, by zmagazynować jej zapas w wielkiej, plastikowej bece. Później cały dzień służy misjonarzom oraz tubylcom.

Kolejną niedogodnością jest wszechobecne robactwo – a zwłaszcza jeden z rodzimych gatunków owadów, trochę większy od karalucha, ale dalece bardziej wredny – wciska się bowiem do domu wszelkimi możliwymi szparami, skutecznie uprzykrzając normalne funkcjonowanie. Wyglądem nieco przypomina to to turkucia podjadka, przy czym ten nie tylko fruwa, ale i skacze. Na dodatek ich zastępy często czyhają u progu drzwi, by po ich otwarciu przez nieuważnego domownika wprosić się do domu. Oprócz tych stawonogów, do pomieszczeń zewsząd wpycha się jeszcze jednen nieproszony gość - szary, niesiony z wiatrem pył. Niestety do tego również pozostanie się po prostu przyzwyczaić.

Jednak wszystkie te niewygody wynagradza odczuwalna potrzeba bycia tam, posługi poprzez głoszenie Bożego przesłania i udzielanie sakramentów. Ludzie garną się sami, a gdy powstanie nowy kościół, zapewne jeszcze ich przybędzie. O sytuacji na nowej misji, postępie prac i nieprzewidzianych kłopotach będziemy informować na naszej stronie na bieżąco.

Maciej Kobyliński 29 października znaleziono na terenie Polinowa zwłoki wiewiórki Basi. Na skórze ofiary odkryto liczne ślady kłów i pazurów. Identyfikacja była bardzo utrudniona, ponieważ ciało ofiary zostało w większości ... zjedzone.

Wirtualny cmentarz
27 października 2016 r.

Bartosz KobylińskiA w zasadzie to działa już od jakiegoś czasu, a owa wieść leżakuje w poczekalni już kilka ładnych miesięcy... Jednak jako że w upalne wakacje jakoś nie miałem weny do podobnych tematów, dopiero teraz nadarza się właściwy moment do jej publikacji. Pewnie nie każdy z Was powziął jeszcze informację, że nasz łosicki cmentarz doczekał się wreszcie zapowiadanej od kilku lat inwentaryzacji. Ostatnio także, na stronie parafii św. Zygmunta - coraz prężniej się zresztą rozwijającej - pojawiła się zakładka "Cmentarz", a ta prowadzi już wprost na, wirtualny na szczęście, łosicki cmentarz! Obecnie skatalogowane zostały już wszystkie groby - każdy z nich posiada zdjęcie (a czasem nawet kilka), każdemu z nich przyporządkowane zostały także współrzędne oraz lokalizacja na mapie (w tym sektor, numer rzędu i numer grobu), a nawet wyszczególnione nagrobne inskrypcje. Niestety jeśli chodzi o daty to nie odwołują się one do rzetelnych danych z parafialnych archiwów, a są jedynie przepisane z tablic nagrobnych, ale dobre i to. I w tym właśnie miejscu pojawia się nasza rola...

Jeśli bowiem podczas odwiedzin wirtualnego cmentarza znajdziecie jakieś błędy w owych informacjach lub posiadacie dane, na podstawie których można by było uzupełnić wpisy, namawiam do niezwłocznego ich sprostowania! (ja takowych nie omieszkałem już zresztą poczynić). Co ciekawe, a jednocześnie irytujące, nawet brak polskiego znaku w nazwisku powoduje niemożność wyszukania osoby, więc gra jest warta świeczki! A jeśli już o świeczkach mowa, to przy każdym zmarłym można zapalić wirtualny (a jakże) znicz - na dodatek nie jakąś chińszczyznę, a polskiej produkcji lampkę z gwarancją na całe 7 dni świecenia! Pomocna może się okazać także, zwłaszcza dla gości z dalszych stron, opcja wyświetlenia interaktywnego planu cmentarza. Zachęcamy zatem do odnalezienia grobów swoich bliskich i weryfikacji danych, w tym m.in. najprzyjemniejszej rzeczy, czyli terminu opłacenia pokładnego:)

Dla leniwców podaję link do strony cmentarza parafii św. Zygmunta w systemie o wdzięcznej nazwie Grobonet, której zresztą chyba z niczym nie sposób pomylić:) Miłych odwiedzin!

Medal i wyróżnienia dla Polinowa i jego mieszkańców
29 września 2016 r.

Bartosz Kobyliński29 września br. w Pałacu Biskupim w Siedlcach odbyła się uroczystość wręczenia medali oraz wyróżnień za szczególne zaangażowanie w pomoc przy organizacji Światowych Dni Młodzieży w Rejonie Łosickim. I tak, medal "Zasłużeni dla Diecezji Siedleckiej" z rąk biskupa siedleckiego Kazimierza Gurdy otrzymało Miasto i Gmina Łosice, Starostwo Powiatowe w Łosicach oraz Folwark Polinów, zaś specjalnymi wyróżnieniami zostali uhonorowani m.in. mieszkańcy Polinowa: Jan i Jacek Kobylińscy, Krzysztof Rumik i Marek Tokarski. Gratulujemy!

Maciej KobylińskiPół wieku temu samochód w miasteczkach takich jak Łosice był sensacją - aż ciężko uwierzyć, szczególnie tym, którzy dzisiaj tkwią w korkach lub bezskutecznie szukają miejsca do parkowania.

Maciej Kobyliński Lato pożegnało nas w miniony weekend wspaniałą pogodą. Wszystko co żyje łapało promienie odchodzącego, letniego słońca: ostatnia lilia na stawie, wylegujące się koty i oczywiście ludzie.

Maciej Kobyliński Tegoroczne wakacje zakończyły się pięknie: ponad 30-stopniowe upały i żadnej chmurki na niebie. Tym ciężej rozstawać się z Polinowem i wracać do codziennego rytmu.

Na Bartłomieja apostoła...
24 sierpnia 2016 r.

Maciej Kobyliński "Na Bartłomieja apostoła, bocian do drogi dzieci woła" - tak brzmi ludowe przysłowie. Koniec sierpnia to czas bocianich sejmików i odlotów do Afryki. To niestety także jedna z oznak zbliżających się smętków jesieni.

Ostatnie afrykańskie kazania w Łosicach
21 sierpnia 2016 r.

Bartosz Kobyliński21 sierpnia br. serdecznie zapraszamy na msze św. w parafii Św. Zygmunta w Łosicach, podczas których kazania wygłosi o. Andrzej Kobyliński CMF, po raz ostatni w tym roku dzieląc się z nami najświeższymi wieściami z misji na Wybrzeżu Kości Słoniowej. Po mszach św. w swej rodzinnej parafii zachęcamy do osobistego spotkania z o. Andrzejem i złożenia ofiary na wsparcie budowy czwartego już(sic!) kościoła jego autorstwa - tym razem w głębi lądu i z dala od oceanu, bo aż 700 kilometrów na północny wschód od dotychczasowego miejsca pobytu - w mieście Koudougou w Burkina Faso. Niestety klimat tam jest dalece bardziej paskudny niż w dotychczasowych lokalizacjach, ale w końcu w tej posłudze miejsca pracy się nie wybiera. Zaktualizowaną mapę dotychczasowych misji można obejrzeć w naszym serwisie na stronie tytułowej Misji Afrkańskich.
Warto przy tym wspomnieć, że w czerwcu br. minęło 26 lat od rozpoczęcia posługi naszego misjonarza na Czarnym Lądzie. Pozostaje życzyć mu co najmniej kolejnych 26 lat w takim zdrowiu i zapale do pracy!

T-55 na Polinowie
21 lipca 2016 r.

Maciej Kobyliński Największą sensacją podczas Światowych Dni Młodzieży na Polinowie był niewątpliwie czołg T-55 z Podlaskiego Muzeum Techniki Wojskowej w Bielanach-Wąsach.

Światowe Dni Młodzieży na Polinowie
21 lipca 2016 r.

Maciej Kobyliński 21 lipca obchodziliśmy na Polinowie Światowe Dni Młodzieży z udziałem młodzieży z Boliwii i Białorusi, a także licznych wolontariuszy. Zapraszamy do obejrzenia fotorelacji z tego wydarzenia: ŚDM Polinów 2016.

Jubileuszowa, dziesiąta wizyta afrykańskiego chóru Claret Gospel w Polsce
8 lipca - 15 września 2016 r.

Bartosz Kobyliński Z radością informujemy, że po raz dziesiąty już gościć będziemy w Polsce afrykański chór Claret Gospel! W tym roku wizyta potrwa ponad dwa miesiące - od 8 lipca do 15 września. Sam przylot chóru do Warszawy niefortunnie zbiega się w tym roku ze szczytem NATO - miejmy jednak nadzieję, że egzotycznym gościom z masą bagażu uda się jakoś przedrzeć przez szczelnie chronione lotnisko. Dla przypomnienia dodam, że założycielami Claret Gospel są o. Roman Woźnica CMF oraz nasz stryj - o. Andrzej Kobyliński CMF, który już od końca maja przebywa w Polsce i nie omieszka podzielić się z nami "dobrą nowiną", przynajmniej jeśli chodzi o dwie łosickie parafie oraz kościół Św. Ducha w Siedlcach. Z pewnością w czasie jego pobytu będzie także okazja do mniej oficjalnych spotkań.

Ale wróćmy do zapowiedzi chóru - za ogrom organizacyjnych trudów oraz opiekę tak materialną, jak i duchową, odpowiada jak zwykle niezłomny o. Roman Woźnica CMF. O tegorocznych planach grupy Claret Gospel z Wybrzeża Kości Słoniowej (nadal w opracowaniu) możecie przeczytać na stronie Referatu Misyjnego Misjonarzy Klaretynów, zaś na stronie galerii obejrzeć aktualne zdjęcia z budowy ukończonego już kościoła w Bouaflé projektu o. Andrzeja Kobylińskiego CMF.

Wszystkich chętnych z naszego regionu zapraszamy do spotkania z czarnoskórymi artystami już na sam koniec pobytu - w parafii pw. Narodzenia NMP (występy na wszystkich mszach, główny koncert o godz. 17.00) oraz 7 września w Warszawie w Sanktuarium Św. Andrzeja Boboli. Z pewnością punktem kulminacyjnym wizyty będzie spotkanie z Papieżem Franciszkiem 30 i 31 lipca, podczas Światowych Dni Młodzieży - tego w historii chóru jeszcze nie było! Jak widać, okazji do ich spotkania nie będzie brakowało, a grafik jak zwykle napięty jest do granic możliwości - w zasadzie każdy dzień pobytu zwieńczony będzie koncertem, a nawet kilkoma! Zapraszamy serdecznie!

Dla chętnych spotkania z chórem, poniżej publikujemy trasę wraz z miejscami ewangelizacji, ze względu ograniczeń technicznych podzieloną na 5 etapów:

Z kolei na stronie Kleryckiego Koła Misyjnego Wyższego Seminarium Duchownego Archidiecezji Krakowskiej możecie obejrzeć relację ze spotkania z naszym misjonarzem o. Romanem, który w ciekawy sposób przybliża tematykę misji na Czarnym Lądzie oraz zapowiada tegoroczną wizytę chóru Claret Gospel.

Afrykańskie kazania w Łosicach i Siedlcach
3 i 10 lipca 2016 r.

Bartosz Kobyliński3 lipca br. serdecznie zapraszamy na msze św. w parafii Św. Trójcy w Łosicach, zaś 10 lipca do kościoła pw. Ducha Świętego w Siedlcach, podczas których kazania wygłosi o. Andrzej Kobyliński CMF, dzieląc się z nami najświeższymi wieściami z misji na Wybrzeżu Kości Słoniowej. W późniejszym terminie planowane są również kazania w rodzinnej, łosickiej parafii Św. Zygmunta. Po mszach św. zachęcamy do osobistego spotkania z o. Andrzejem i złożenia ofiary na wsparcie budowy czwartego już(sic!) kościoła jego autorstwa - tym razem w głębi lądu i z dala od oceanu, bo aż 700 kilometrów na północny wschód od dotychczasowego miejsca pobytu - w mieście Koudougou w Burkina Faso. Niestety klimat tam jest dalece bardziej paskudny niż w dotychczasowych lokalizacjach, ale w końcu w tej posłudze miejsca pracy się nie wybiera. Zaktualizowaną mapę dotychczasowych misji można obejrzeć w naszym serwisie na stronie tytułowej Misji Afrkańskich.
Warto przy tym wspomnieć, że w czerwcu br. minęło 26 lat od rozpoczęcia posługi naszego misjonarza na Czarnym Lądzie. Pozostaje życzyć mu co najmniej kolejnych 26 lat w takim zdrowiu i zapale do pracy!

Film z piętnastolecia Stajni Polinów
11 czerwca 2016 r.

Maciej KobylińskiZapraszamy do obejrzenia filmu z ostatniej imprezy na Polinowie.

Wywiad z o. Andrzejem Kobylińskim CMF
17 czerwca 2016 r.

Bartosz KobylińskiMiło nam poinformować, że na stronie regionalnego portalu informacyjnego Podlasie24 w dziale "Nasi Misjonarze" można wysłuchać całości wywiadu udzielonego przez naszego stryja, pod nazwą: "Ks. Andrzej Kobyliński wyrusza na kolejną misję". Dzieli się w nim m.in. refleksjami na temat trudnych pożegnań z Wybrzeżem Kości Słoniowej, gdzie przebywał przez ostatnie 26 lat, a także snuje plany na dalszą drogę misyjnej posługi, tym razem w głębi gorącego kontynentu - Burkina Faso.

VII Polinowski Festyn w 110 rocznicę Kobylińskich na Polinowie
11 czerwca 2016 r.

Bartosz KobylińskiTak tak, to nie pomyłka, za nami siódma już oficjalna impreza z cyklu spotkań rodzinnych-konnych. Pogoda na całe szczęście nie dała powodów do narzekania, a dzięki lekkiemu ochłodzeniu nasi statyści nie rozpuścili się pod warstwami przebarwnych strojów z epoki. Goście w liczbie około 200 jak zwykle dopisali - wszak bez nich każda impreza byłaby kompletną klapą. Jako że matetriału do obróbki jest dosyć sporo, a i opisanie tego podniosłego wydarzenia zajmie pewnie parę dni (właśnie szukam weny), póki co publikujemy artykuł wraz z galerią oraz wywiadem na stronie zaprzyjaźnionego serwisu Podlasie24, dziękując przy tym za wizytę Pani redaktor Dorocie Kalinowskiej: "Święto na Polinowie". Miłej lektury zatem i czekajcie na następny sygnał z Matplanety!

Polinowska pamiątka chrztu Polski
14 kwietnia 2016 r.

Bartosz KobylińskiOd Mieszka I dzieli nas już ponad 40 pokoleń. Znaczenie przyjęcia chrześcijaństwa dla kształtującej się Polski jest niepodważalne, o czym wiedzieli już nasi dalsi i bliżsi przodkowie. Nie tylko w mediach "wielkiego świata" można natknąć się w ostatnich dniach na symbole rocznicy Chrztu Polski, a w zasadzie Mieszka I i całego jego dworu. Ów odbył się prawdopodobnie 14 kwietnia 966 r. - w Wielką Sobotę lub Niedzielę Wielkanocną. Jako hipotetyczne miejsce historycy podają: Ratyzbonę, Kolonię, Czechy, Ostrów Lednicki, Poznań i Gniezno. Co prawda nie był to Polinów, ale i ten posiadał i nadal posiada swój pomnik, postawiony w tysięczną rocznicę tego wielkiego wydarzenia. A jest nim półwieczna kapliczka z figurką Matki Boskiej i aniołkami oraz lastrykowa tablica wmurowana u jej stóp, której pełna inskrypcja przedstawia się następująco:

MARYJO!
KRÓLOWO POLSKI
JESTEM PRZY TOBIE
PAMIĘTAM - CZUWAM
966 R. - 1966 R.

Całość została 50 lat temu wkomponowana w ścianę nowowybudowanego domu dziadka Hieronima. Jak głosi legenda, na miejsce przewożono ją żelaźniakiem, skrzętnie ukrytą przed ówczesną władzą. W czerwcu 2009 r. figurki zostały odświeżone a tablica wymieniona na granitową, poprzednia zaś do dziś stanowi swoisty zabytek.

15 lat S.K. Polinów
31 marca 2016 r.

Bartosz KobylińskiNo tak, hucznie odtrąbiliśmy 15 lat istnienia wirtualnego Polinowa, a ani słowem nie wspomnieliśmy o Stajni Polinów, której przecież "stuka" te same 15 lat. Wszak to również na jej kanwie powstała ogromna część witryny Polinów, wypełniając po brzegi nie tylko działy z lokalnymi wydarzeniami, ale i wspaniale ubogacając polinowskie pejzaże. Z całą stanowczością można powiedzieć, że bez stajni cały Polinów nie byłby dziś tym, czym jest obecnie. To jej powstanie bowiem stało się przyczynkiem wielu zmian , remontów i spotkań na Polinowie. Poczynając od remontu starej, walącej obory, a w zasadzie jej rozebrania i postawienia na jej fundamentach nowego budynku, a kończąc na uporządkowaniu i utrzymaniu okolicznego terenu oraz pobliskich łąk. To w końcu właśnie otwarcie stajni legło u podstaw integracji wielu pokoleń mieszkańców Polinowa - tych uprzednich, jak i obecnych. W centrum spotkań oprócz stałej obecności rodziny często bywa też sam kwiat konnego światka, a nawet afrykański chór z Wybrzeża Kości Słoniowej, którego artystki po raz pierwszy w życiu właśnie na Polinowie na własne oczy widziały konia, nie mówiąc już o niezapomnianych przejażdżkach tymi egzotycznymi czworonogami. Spośród wielu konnych imprez i innych ważniejszych wydarzeń skupionych wokół "S.K. Polinów", wspomnę tylko takie perełki jak:

  1. Otwarcie stajni (2001 r.)
  2. I Zawody Konne WKKW Polinów i Hubertus (2003 r.)
  3. II Zawody Konne WKKW Polinów, otwarcie powozowni, odsłonięcie herbu i I Zjazd Rodu Kobylińskich (2004 r.)
  4. Ułani na Polinowie (2004 r.)
  5. III Rejonowe Zawody Konne o Puchar Polinowa, otwarcie "Krypty" (2005 r.)
  6. Parada konna z okazji 500-lecia nadania praw miejskich Łosicom (2005 r.)
  7. IV Zawody Konne o Puchar Polinowa i 600 lat Polinowa - inscenizacja Obrony Polinowa przed Tatarami, odsłonięcie pamiątkowej tablicy na Michałowym Kopcu (2006 r.)
  8. V Zawody Konne o Puchar Polinowa, Stare Mierzwice (2007 r.)

Całemu jubileuszowi dreszczyku emocji dodaje natomiast skrót "S.K. Polinów", widniejący na fasadzie stajni od samego początku jej istnienia, a który po dziś dzień nie został rozszyfrowany... Główne hipotezy odnośnie jego znaczenia to m.in. "Stajnia Koni Polinów, "Stadnina Koni Polinów", "Stajnia Królewska Polinów", "Stajnia Kobylińskiego Polinów", "Stajnia Kopytno-nieparzystych Polinów" etc. Ale ten temat pozostawiam już jako temat rozważań dla naszych Czytelników...

Pisaliśmy także ostatnio o przeniesieniu jednego z naszych podopiecznych do krainy wiecznie zielonej murawy, zaś dziś możemy już przedstawić jego godnego następcę. Dokładnie w 15 rocznicę stajni na Polinowie pojawił się bowiem Korab - ośmioletni, wychowany aż pod Wrocławiem gniady wałach, starannie wyselekcjonowany z oferty wielu polskich stadnin. Przede wszystkim jest inaczej umaszczony oraz niższy od Walka, co zdecydowanie ułatwia jego dosiadanie, ale również i ogranicza przykre skutki przypadkowej "utraty kontaktu z siodłem":) Jego rodzicami są zimnokrwisty ogier Gustin oraz wielkopolska klacz Kobza. Miejmy nadzieję, że nowy mieszkaniec polinowskiej stajni pozostanie z nami na dłużej, a Karina w końcu przywyknie do swego nowego towarzysza. Co prawda nie doczekał się jeszcze sesji w terenie z prawdziwego zdarzenia, ale pierwsze zdjęcia możemy już opublikować - na początek te z imponującą grzywą.

. .
Ojcowie serwisu Polinów
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy