strona główna "Avorum respice mores" (Bacz na obyczaje przodków) - dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim h. Szaława

Szczypta historii serwisu Polinów w 10 lat istnienia,
czyli ewolucja serwisu Polinów w (prawie) telegraficznym skrócie

Szczerze mówiąc, pomysł napisania tej strony wyklarował się dopiero w trakcie pisania wieści z okazji dziesięciolecia serwisu Polinów, kiedy to zostałem zmuszony do przypomnienia sobie naprędce kilku kluczowych faktów sprzed, bagatela, dziesięciu lat. Początkowo pobieżne wykopaliska szybko zamieniły się wielkie archeologiczne przedsięwzięcie, skłaniając mnie do coraz głębszej penetracji nadwątlonej pamięci. I tak oto zdawkowa informacja zamieniła się w ocean wspomnień, który powiększa się z każdym kolejnym rokiem. Tyle tytułem wstępu.

Wielu z Was zapewne już nieraz zastanawiało się, jak wyglądały początki serwisu Polinów. Prawdę powiedziawszy, nieskrywany sentyment do tamtych czasów coraz częściej i nas skłania do odpowiedzi na to pytanie. Jako że miniona właśnie dekada naszej działalności wydaje się co najmniej odpowiednią okazją do rzetelnych podsumowań, w następnych akapitach postaramy się odświeżyć nieco przykurzoną pamięć. Wszystkich faktów oczywiście nie sposób było ot tak sobie przypomnieć, w związku z czym musiałem posiłkować się starymi e-mailami z naszej listy dyskusyjnej - bez ich lektury odtworzenie początków serwisu z całą pewnością stałoby się jeśli nie niemożliwe, to przynajmniej bardzo utrudnione. Czytając niektóre wypowiedzi listowiczów nie sposób było uniknąć uszczerbku na psychice, ale grzecznie to w tym miejscu przemilczę.
Na wstępie należałoby także wspomnieć, że początek serwisu Polinów nie oznaczał w żadnym razie początku naszego bytu w świecie nowych technologii. Dzięki temu jedynym novum w tamtych czasach mógł być dla nas jedynie powoli wykluwający się Internet, choć i z nim tak naprawdę mieliśmy już styczność sporo wcześniej.

Czas zatem puścić wodze fantazji i wrócić do samych początków, a więc... połowy lat 80. XX wieku! Klik!

Początek przygody z komputerami

...Taaak, teraz lepiej, obraz staje się coraz bardziej wyraźny... Dopiero z tego miejsca wyraźnie widać, jak wyglądały nasze pierwsze nieśmiałe kroki w dobie trafiających powoli pod strzechy, nowoczesnych technologii. Sięgnąć pamięcią jeszcze dalej z pewnością mógłby Maciej, któremu zawsze zazdrościłem sobotnich wypadów do klubu komputerowego "Ramzes" - tj. hufca przy ul. Floriańskiej, gdzie z kolegami "rypał" w ówczesne 8-bitowe hity, aż do pojawienia się odcisków od "manipulatorów drążkowych". Oczywiście wszystko odbywało się pod przykrywką "kreowania społeczeństwa informatycznego", choć i tego elementy starano się nieśmiało wdrażać. Na wyposażenie "pracowni" składały się wtedy m.in.: Amstrad CPC - jeden z pierwszych komputerów domowych (CPC – ang. Colour Personal Computer) z 13-calowym monitorem kolorowym, w Niemczech produkowany jako Schneider CPC.

Osobiście po raz pierwszy prawdziwy komputer na własne oczy zobaczyłem w drugiej połowie lat 80. - był to produkowany od 1985 r. ośmiobitowy Atari 65 XE, taktowany zegarem niespełna 1,8 MHz i posiadający 64 kB pamięci RAM. Podpięty był pod monofoniczny, monochromatyczny (zielony) monitor WZT TWM-315 w drewnianej obudowie (z rączką do przenoszenia na górze), produkowany przez Warszawskie Zakłady Telewizyjne. Wcześniej komputer wyobrażałem sobie raczej jako... automat do gier! Jakież było moje zdziwienie, gdy ujrzałem monitor i szarą klawiaturę z prawie setką klawiszy!

Nie sposób pominąć także kółka komputerowego w naszej podstawówce, na które mógł uczęszczać każdy chętny. "Pracownia" wyposażona była wczas w sprzęty rodzimej już produkcji (a jakże!), mianowicie Elwro 800 Junior, czyli polski klon ZX Spectrum. Ich produkcję rozpoczęto pod koniec 1986 r. w Zakładach Elektronicznych ELWRO we Wrocławiu na zlecenie Ministerstwa Oświaty i Wychowania, które na rok 1987 ustaliło produkcję na 3,5 tysiąca komputerów. Dystrybucją i instalacją Juniorów w szkołach, jak też szkoleniem w zakresie obsługi komputerów, zajmowała się Centrala Zaopatrzenia Szkolnictwa (pamiętny CEZAS, w Siedlcach swą siedzibę na ul. 3 Maja posiada zresztą do dziś). Uwagę tego "cudu techniki" z pewnością zwracała obudowa, zaadaptowana z innego wyrobu firmy - organków elektronicznych "Elwirka"(sic!). Dopiero taka wiedza tłumaczy nam pochodzenie drucianej podkładki pod nuty w obudowie komputera. Na wyposażeniu pracowni znajdowała się także drukarka obudowana płytą paździerzową, oraz oczywiście "ówczesna pamięć masowa", czyli magnetofon - najprawdopodobniej Kasprzak Data Recorder MK-433 z głowicą i układem elektrycznym dostosowanym do współpracy z komputerami firmy Sinclair i kompatybilnymi (Spectrum). W pamięci zapisał mi się obraz z gry "Manic Miner" na monochromatycznym monitorze, którego załadowanie z kasety trwało całe wieki. No i jakaś "wyścigówka", której wgranie było wielkim świętem, a dopuszczanie do niej byli tylko najstarsi i najsilniejsi. Oczywiście pierwsza plansza z nieśmiertelnym krzaczkiem i robocikiem okazała się "nie do przejścia", choć i dziś sprawia spore problemy:) Echhhh, pora zejść na ziemię i obetrzeć łezkę...

W Polsce jeszcze do połowy lat 90. mało kogo było jeszcze stać na zakup komputera.

Jak widać, styczność z komputerami mieliśmy zatem już od kilkunastu lat,

Wreszcie w 1993 roku - w czasach, kiedy komputery nie potrzebowały jeszcze głośnych wiatraków, a (... - spisać z kartki) przyszedł czas na własny komputer. Była to 16-bitowa Amiga 600, doposażona w późniejszym okresie w 2 MB CHIP RAM pamięci. To ona pozwoliła nam na poważnie wejść w świat komputerów. Robiliśmy na niej dosłownie wszystko: oczywiście poczynając od "rezania" we wspaniałe i niezapomniane gry, do których te dzisiejsze, przeładowane efektami, nie dorastają nawet do pięt, samplowania, rysowania, malowania, obróbki zdjęć w trybie HAM, a kończąc na wirtualnej podróży w świat tajników wspaniałego systemu operacyjnego, jakim niewątpliwie nadal jest AmigaOS ze swym nieśmiertelnem ikonkowym pulpitem Workbenchem, premierę 10 lat przez pseudo-nakładką na DOSa, czyli Windowsem '95, całkowicie niesłusznie zresztą okrzykniętym rewolucyjnym. Z całą stanowczością można bowiem stwierdzić, że w tych czasach zgrzybiałe PeCety z MS-DOSem i nakładką na niego (Windows'y) oraz monochromatycznymi Herculesami na pokładzie mogły się wtedy co najwyżej wypchać w obliczu kolorowych ekranów prawdziwych, multimedialnych komputerów z prawdziwym, okienkowymi systemami operacyjnymi! (Mac OS, Amiga OS). Pod koniec lat 90. Amisia wprowadziła nas także w magiczny świat rodzącej się na naszych oczach Wielkiej Pajęczyny, która za kilkanaście lat oplotła już całą kulę ziemską. Jako ciekawostkę dodam tylko, że w tamtych czasach z internetem z powodzeniem łączyliśmy się przy pomocy MiniMaila - odbieraliśmy i wysyłaliśmy maile, chatowali na IRCu, surfowali po sieci. Niestety czasy powoli się zmieniały, co najlepiej odzwierciedla słynne zdanie: "żeby posłać człowieka w kosmos w 1968 roku wystarczyło kilka MHz, dziś żeby odpalić Windowsa potrzeba ich co najmniej 800", dziś na dodatek mnożąc to przez 20... Później zmieniliśmy nasz sprzęt na A1200, dokupując kolejne karty turbo i 14-calowy monitor multiscan Siemens-Nixdorf, na który dopiero teraz mogliśmy sobie pozwolić. Ufff, i z tym oto bagażem weszliśmy w erę Internetu. Pamiętam jeszcze pytanie kolegi, który gdzieś tam zasłyszał to i owo, ale nie do końca był pewny, z czym to jeść: "Bartek, a co to jest ten Internet? To taka wielka gazeta, tak?". Tyle techniki i wspomnień, pora przejść do konkretów.

Trochę techniki...

Jeśli wrócić do zamierzchłych czasów powstania listy dyskusyjnej czy naszego serwisu nie sposób oprzeć się wrażeniu, że proces integracji od zawsze podsycany był chęcią wykorzystania nowych technologii informatycznych oraz fascynacji nowym medium, jakim powoli wykluwał się Internet. Jeśli cofnąć się w czasie do początków naszej bytności w globalnej wiosce, to nie sposób oprzeć się wrażeniu, że to właśnie fascynacja nowymi technologiami i rodząca właśnie sieciowa rewolucja była zaczynem do rodzinnej integracji i to właśnie im należałoby oddać palmę pierwszeństwa. Jednak na całe szczęście cel uświęca środki, udało się to wszystko ze sobą połączyć, wypełnić odpowiednią treścią i obudować ideą. Zacznijmy jednak od początku, bowiem powstanie serwisu poprzedziło kilka innych ważnych wydarzeń, których pominięcie byłoby przynajmniej wielkim zaniedbaniem, a ta historia byłaby co najmniej niekompletna. Zacznijmy zatem od początku, bowiem... trwale zmieniającą ludzkość, niż chęć integracji w bliżej nieokreślony sposób.

Na początku był... IRC!

IRC (ang. Internet Relay Chat) to jedna ze starszych usług sieciowych umożliwiająca rozmowę na tematycznych lub towarzyskich kanałach komunikacyjnych, jak również prywatną z inną podłączoną aktualnie osobą. Założenie i spotkania na kanale #Polinow to zdecydowanie pierwszy krok ku zbliżeniu mieszkańców Polinowa, który sprostać miał potrzebie integracji młodszego pokolenia Polinowa. Spotkania ustalone były w piątki (info z www: godz. 22:30) i soboty, kiedy to większość z uczestników dysponowała wolnym czasem. Niestety oprócz początkowej aktywności kilku osób kanał przeważnie świecił pustkami, no może nie licząc bota (wirtualny użytkownik, podtrzymujący aktywność kanału i zapobiegający jego przejęciu). Jednym z głównych powodów, z jakich IRC nie zaskoczył można był niezaprzeczalnie fakt, że wymianę zdań można było prowadzić wyłącznie na żywo, dość problematyczne było więc zebranie wszystkich uczących się, studiujących i pracujących o tej samej porze. Zaważyły także względy techniczne - niezbędny był bowiem oddzielny program (np. u nas na Amidze był to Grapevine, później AmIRC), co nie było zbyt wygodne, aczkolwiek w tamtych czasach pozostawało podstawową formą komunikacji w czasie rzeczywistym. Kluczową sprawą, a może właśnie gwoździem do trumny był także brak stałego połączenia z internetem, przez co takie pogaduchy kosztowały krocie (liczyła się liczba impulsów, a więc czas połączenia). Do integracji potrzebowaliśmy zatem czegoś "trwalszego" i prostszego, co będzie można obsłużyć przy użyciu standardowych programów, na dodatek nie wymagającego tyle czasu spędzonego "on-line".

Powstanie "Listy Dyskusyjnej Polinów"

Dzięki zachowanej korespondencji z tamtych lat, możemy dziś kropka w kropkę zacytować oraz odświeżyć sobie w pamięci te wzniosłe wydarzenie:

Witam wszystkich po raz pierwszy i mam nadzieję, że nie ostatni.
Jeżeli czytasz tego maila to znaczy, że jesteś zapisany (bez Twojej zgody:) na rodzinną listę dyskusyjną o skądinąd znanej nazwie "Polinów" (w adresie jest: polinow). Lista ma na celu scalenie naszego środowiska w jednolitą całość i bla, bla, bla.......
Po prostu taka lista powstała i już. Nie wiem czy ma szansę się utrzymać (ze względu na wrodzoną niechęć ludzi do takich przedsięwzięć), ale może warto spróbować. A nóż coś zaskoczy?

W czasach, gdy kanał IRCowy #Polinów świecił juz pustkami, powoli dojrzewała nowa idea sposobu rodzinnej komunikacji. Niewątpliwie nasze dotychczasowe uczestnictwo w licznych grupach dyskusyjnych traktujących o komputerze Amiga było inspiracją i zaczynem nowego pomysłu - własnej listy dyskusyjnej. E-mail ma bowiem tę przewagę, że można go odebrać nawet po kilkudniowej komputerowej absencji, a odpowiedź na niego na spokojnie zredagować w domowym zaciszu, bez konieczności połączenia z pozostałymi uczestnikami. I oto stało się: tego dnia w późnych godzinach popołudniowych (dokładnie o 18:26 czasu lokalnego) rusza "Lista Dyskusyjna Polinów". Wszystkie zapisane przez nas osoby (12, od września 2003 r. - 13) otrzymały uroczysty, inauguracyjny e-mail, informujący o regulaminie oraz o tym, iż właśnie stali się subskrybentami naszej Listy. Wcześniej musieliśmy jednak w tajemnicy zebrać adresy pocztowe wszystkich osób z młodszego pokolenia naszej rodziny, przez co niektórzy poczuli się mocno zaskoczeni... Początkowo w planach mieliśmy założenie listy na darmowym serwerze e-groups, ale w końcu Tomek udostępnił ku temu kawałek miejsca na jednym z warszawskich serwerów, (działającym pod systemem Linux Slackware 7.1) i tak już zostało. ; Linux: KMail v1.2 (Linux Mandrake 8.0 - KDE); Windows: Microsoft Outlook Express 5 (Windows '98SE) i 6 (Windows 'XP); TheBat! (v1.60c – v2.04.7 Personal + Christmas Edition), Thunderbird; Linux: Thunderbird)-->

Lista działa do dziś. W pierwszych miesiącach istnienia listy, codzienna liczba listów oscylowała wokół kilku, na dodatek przeważnie pochodząc od jednego adresata... W tym okresie okresie niektóre osoby narzekały także na zbyt dużą, codzienną dawkę maili (pomijając już fakt, że sporą część z nich stanowiły "forwardy" z list dyskusyjnych traktujących o Amidze, do czego otwarcie się przyznaję, choć niektóre z nich były naprawdę zabawne:) Rok po powstaniu listy dyskusyjnej, 22 grudnia 2001 r., statystyki mówią już o 371 wysłanych e-mailach! W późniejszym okresie nastały jednak lata chude.

Z perspektywy lat można chyba uznać, że stworzenie Rodzinnej Listy Dyskusyjnej "Polinów" było trafionym pomysłem, jak i stało się zalążkiem całego serwisu Polinów. Dzięki temu w zasadzie jedynemu kontaktowi wiadomo co słychać w poszczególnych "klanach rodzinnych", rozproszonych obecnie nie tylko po całej Polsce, ale i świecie. Kanał #Polinów działał jeszcze jakiś czas, o czym świadczy mój list z 2 października 2003 r., nie miał już jednak raczej większych szans na reaktywację. Poza tym za progiem czaiła się już nowa era "Wirtualnego Polinowa".

Trudne początki

Hmmm, co tu dużo mówić – w czasach, kiedy "dzieci Neostrady" leżały jeszcze w pieluchach, a razem z nimi serwisy społecznościowe, BLOGi i jeszcze nie "wynalezione" Gadu-Gadu, nikt jeszcze nie śnił o generatorach kodu, szablonach stron, kursach HTML on-line i tym podobnych uprzyjemniaczach webmasterskiego żywota, w czasach, kiedy modem telefoniczny był luksusem, sprzęt komputerowy pozostawał jeszcze stosunkowo drogi i zawodny, a serwisy rodzinne czy genealogiczne można było policzyć na palcach jednej ręki drwala po wypadku z piłą łańcuchową, nasze początki nie mogły należeć do najłatwiejszych... Dodatkowo ciężko było mówić o internetowych standardach. Ale po kolei.

Pierwsza oficjalna zapowiedź serwisu Polinów

Na łamach naszej szanownej, nowo powstałej Listy Dyskusyjnej Polinów pojawia się pierwsza sensacyjna wzmianka o planach stworzenia przez Maćka witryny internetowej "Polinów". Na razie zapowiedź dotyczy Skrzynki Kontaktowej, czyli zdjęć wszystkich subskrybentów wraz z ich adresami e-mailowymi, ale może zacytujmy oryginalną wiadomość wysłaną przeze mnie na wyżej wspomnianą listę dyskusyjną. Warto przy tym wspomnieć, że ów wydarzenie miało miejsce jeszcze w ostatnich dniach XX w., tj. 29 grudnia 2000 r.:

Nasz wielki malkontent co do takich list - Maciek zaoferował założyć stronę WWW "POLINÓW"!!! Na początek zdjęcia listowiczów, linki do ich adresów mailowych czy ew. stron WWW, a potem inne rzeczy - kiedyś spróbuję podczepić drzewo genealogiczne (!) - które już liczy ok. 170 osób... A żeby tak każdy dopisał/uzupełnił dane swoich bliskich, można by stworzyć coś na prawdę potężnego!!! I pomyśleć że dopiero na to wpadłem... To daje prawie nieograniczone możliwości... Niebawem na życzenie będę rozsyłał te drzewko zainteresowanym - tylko jest jeden problem - muszę od nowa je napisać... Bo na dysku tego nie mam, na backupie też, a odzyskać nie mogę bo ostatnio optymalizowałem partycję... Albo nie, jak skończę, wyeksportuję je jako "WWW" i podam adres (tzn. podczepię do głównego site'a Polinów. Tak będzie lepiej.

I tak to się zaczęło... Na biurku ląduje świeżo zakupiona, 600-stronicowa cegła "HTML 4" kultowego wydawnictwa Helion, która służyła nam zresztą jeszcze przez długie lata (obecnie zdecydowaną większość z niej mamy już w głowach, choć trzeba też powiedzieć że od 1998 r. standardy programowania zmieniły diametralnie). Poza tym na łamach listy dyskusyjnej pojawia się wiadomość, że Maciej póki co przekopuje sterty amigowych gazet i studiuje cykl HTML w jednej z nich, zaś moja rola póki co ograniczyła się do ściągnięcia z AmiNetu odpowiedniego programu do tworzenia stron WWW. Szczerze mówiąc, od samego początku byliśmy bardzo podekscytowani tym pomysłem o czym świadczy chociażby fakt, iż Maciek po stworzeniu pierwszych próbek Historii Łosic nie mógł zasnąć przez całą noc...

Pamiętam jeszcze, gdy napisawszy jeden z pierwszych fragmentów kodu wściekał się, że strona nie wyświetla się tak jak powinna, a kilka kolejnych godzin poszukiwań przyczyny błędu doprowadziło go do iście szewskiej pasji! Po kilkudziesięciokrotnym, wspólnym przejrzeniu kilku zaledwie linijek kodu strony okazało się, że zamiast znacznika "ALIGN" stał "ALING";) Oczywiście głównym powodem tych początkowych frustracji był fakt, że od razu rzuciliśmy się na głęboką wodę - czyli czysty kod tworzony ręcznie, a nie pójście na łatwiznę przy pomocy generatorów czy skorzystania z gotowych szablonów, których wtedy jeszcze prawie nie było bądź były płatne. I takie to były początki naszej bytności w świecie HTML i wirtualnej rzeczywistości...

Dwa tygodnie później, 13 stycznia 2001 r. kolejną wiadomość przysyła Maciej, w której pisze m.in.:

Cześć!
Ostatnio nagrało mnie, żeby zrobić coś konstruktywnego w temacie komputerowym i przy okazji czegoś się nauczyć. Wybór padł na HTML i www.polinów. Tomek zgodził się udostępnić miejsce ( dzięki ) więc nic tylko siąść i pisać.
Kilka szczegółów technicznych. Niektórzy mogą być rozczarowani dosyć ubogą grafiką, ale wkur... mnie przeładowane nią strony, które nie mogą się wczytać przez kilka min. i wkońcu rwie się połączenie. Liczy się przekaz, a nie otoczka. Poza tym, z tego co pamiętam Tomek używa tekstowego Lynx'a (też go kiedyś miałem pod Amiga OS, ale jakąś starą wersję), który w ogóle grafikę olewa.
W związku z tym, że część osób korzysta z modemów, a o modernizacji łączy nic nie słychać (i prawdopodobnie jeszcze długo nie będzie), moja dewiza to: zero bajerów + maksymalna prostota i funkcjonalność = mało kłopotów i więcejzaoszczędzonych impulsów. Będą oczywiście zdjęcia.
Strona będzie korzystała z ramek i tabelek. Nikt nie powinien mieć z tym kłopotu, bo to standard od 4 lat. Nie wiem tylko czy ugryzie to tekstowy Lynx, ale mam nadzieje że jego nowsze wersje to obsługują.
Co do zawartości: skrzynka kontaktowa z danymi, zdjęciami itd. + dodatki = historia Polinowa, drzewo genealogiczne, kącik amigowy (Bartek już ostrzy zęby), newsy, i co tam się jeszcze wymyśli w trakcie. Proszę o sugestie, pomysły itd. Jeśli ktoś chciałby prowadzić jakiś swój kącik tematyczny niech stworzy własną stronę, umieści najlepiej na Tomka serwerze (podejrzewam że nie poskąpi miejsca) i da mi znać, a ja wprowadzę potrzebne linki.
No i doszliśmy do sprawy najbardziej drażliwej, a mianowicie: kiedy. Zabieram się już do tego ze 4 tygodnie, ale ostatnio na nadmiar czasu nie narzekam, a wolną chwilę mam praktycznie tylko w weekend'y. Poza tym nie korzystam z żadnego edytora (szkoda mi czasu i pieniędzy na rejestrację) i kod wklepuję ręcznie, co musi swoje potrwać. Postaram się skończyć główną stronkę (a właściwie 3 podstronki, po 1 do każdej ramki) w następnym tygodniu.
Sprawa najważniejsza. Potrzebne mi są Wasze zdjęcia (legitymacyjne albo w takiej formie), które będą umieszczone koło danych. Nie podaje narazie dokładnych wymiarów tylko sygnalizuję żeby zakręcić się koło dostępu do skanera.
Pozdrowienia... Maciek

Dzień później na łamach listy informuje nas już o fakcie prawie-że-dokonanym:

rom myca@kki.net.pl Sun Jan 14 23:02:35 2001 Return-Path: Received: from teodor.dernet.com.pl (root@der [212.160.148.222]) by tom.qlnet.pl (8.10.2/8.10.2) with ESMTP id f0EM2ZD09900; Sun, 14 Jan 2001 23:02:35 +0100 Received: from tom.qlnet.pl (root@tom.qlnet.pl [212.160.173.200]) by teodor.dernet.com.pl (8.10.2/6.6.6) with ESMTP id f0EM0dH25002 for ; Sun, 14 Jan 2001 23:00:39 +0100 Received: from tom.qlnet.pl (Xartar@pa192.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl [213.77.210.192]) by tom.qlnet.pl (8.10.2/8.10.2) with SMTP id f0EM2HD09883 for ; Sun, 14 Jan 2001 23:02:17 +0100 From: Maciej =?iso-8859-2?Q?Kobyli=F1ski?= To: Lista dyskusyjna Date: Sun, 14 Jan 2001 22:16:14 +0200 Message-ID: X-Mailer: YAM 2.2 [040] AmigaOS E-Mail Client (c) 1995-2000 by Marcel Beck http://www.yam.ch X-SenderInfo: 1; street="Kaszubska 5/38"; city="Siedlce 08-101"; country="mazowickie/Polska"; phone="(025) 63-296-58"; dob=11051976 Subject: =?iso-8859-2?Q?www.polin=F3w?= MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit Status: O X-Status: X-Keywords: X-UID: 168 Cześć! Chciałbym zawiadomić wszystkich, że napisałem dzisiaj główną stronę www.polinów. Jest ona czymś w rodzaju skrzynki kontaktowej, tj. zawiera zdjęcia i dane o wszystkich uczestnikach + linki do kącików. Żeby puścić tą stronę muszę mieć wasze dane, wobec tego proszę o przysyłanie mi na myca@kki.net.pl: -zdjęcia: coś w stylu legitymacyjnego; format: może być JPG, GIF LUB PNG (mam nadzieje że przeglądarki na pc go odczytują); wielkość: w pionie 100 pixeli, szerokość dowolna. Jeśli ktoś nie chce/nie może wysyłać zdjęcia, po prostu nie będzie go przy jego danych. Zdjęcie oczywiście można dosłać póżniej. Jeśli ktoś będzie miał problemy ze skalowaniem do 100 punktów w pionie, niech przyśle co ma, a ja się pobawię w zmniejszanie. -danych: #IMIĘ I NAZWISKO #ROK URODZENIA #SZKOŁA LUB ZAWÓD WYUCZONY/PRACA (ja mam np. mgr. farmacji/Apteka ul.Piłsudskiego 39 Siedlce) #użytkowany SYSTEM OPERACYJNY #E-MAIL #www (jeśli ma) Oczywiście jeśli ktoś nie chce podawać wszystkich danych, może podać tylko te, które uważa za stosowne. Im wcześniej przyślecie mi te dane, tym wcześniej będę mógł stronę puścić "w świat". Pozdrowienia... -- Maciek From myca@kki.net.pl Tue Jan 23 06:30:39 2001 Return-Path: Received: from teodor.dernet.com.pl (root@der [212.160.148.222]) by tom.qlnet.pl (8.10.2/8.10.2) with ESMTP id f0N5Uat14232; Tue, 23 Jan 2001 06:30:36 +0100 Received: from tom.qlnet.pl (root@tom.qlnet.pl [212.160.173.200]) by teodor.dernet.com.pl (8.10.2/6.6.6) with ESMTP id f0N5Sf606451 for ; Tue, 23 Jan 2001 06:28:41 +0100 Received: from tom.qlnet.pl (Xartar@pa56.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl [213.77.210.56]) by tom.qlnet.pl (8.10.2/8.10.2) with SMTP id f0N5Qqt14168 for ; Tue, 23 Jan 2001 06:26:53 +0100 From: Maciek To: Lista dyskusyjna Date: Tue, 23 Jan 2001 00:27:05 +0200 Cześć! Ponad tydzień temu wysłałem na listę meila z prośbą o dane i ewentualnie zdjęcia grupowiczów (chodzi o umieszczenie ich na głównej stronie). Do dziś niestety 0 odzewu. Załączam screen z głównej strony, żebyście mogli obejrzeć jak to wygląda. Proszę o przysyłanie mi w miarę możliwości i chęci tych danych, zdjęć, uwag itd. Pozdrowienia...

Uroczyste otwarcie serwisu "Polinów"!

Dawno, dawno temu, dokładnie 9 lutego Anno Domini 2001 o godz. 22:41 czasu środkowoeuropejskiego, na liczącą sobie dokładnie dwa miesiące Listę Dyskusyjną Polinów przychodzi lakoniczna wiadomość, która targnęła całą ówczesną cyberprzestrzenią, a po odbiciu się szerokim echem jej pomruki w globalnej sieci słychać po dziś dzień... Jej lapidarna treść niespodziewanie zwiastowała wzbogacenie się raczkującego jeszcze w Polsce Internetu o nową, nieznaną witrynę. Tak tak, był to www.polinow.pl... W tym miejscu przytoczmy oryginalną treść listu Macieja, zwiastującego tę radosną nowinę:

Cześć!
Pod adresem www.polinow.qlnet.pl jest już dostępna strona Polinowa (a właściwie na razie jej niewielka część). Główna strona to coś w rodzaju skrzynki kontaktowej z danymi i zdjęciami uczestników (tych, którzy je przysłali) + linki do ich e-maili. Jeśli ktoś chce się dopisać/coś zmienić/wymienić zdjęcie, niech przysyła mi wszystko na priv. To niestety na razie wszystko.
Teraz pracuję nad stroną o historii, ale nie zebrałem jeszcze wszystkich materiałów. W planach jest jeszcze drzewo genealogiczne. Wprawdzie mieliśmy takowe pracowicie konstruowane przez ponad 2 lata, niestety w tajemniczych okolicznościach wyparowało z twardziela Bartka Amigi (tak jak i kilka innych rzeczy). Także wszystko trzeba robić od początku, a to niestety trwa dosyć długo...
Aha, i jeszcze galeria - najciekawsze rodzinne i nie tylko zdjęcia. Więcej pomysłów na razie nie mam, ale to i tak starczy mi pewnie na rok. Bartek robi jeszcze kącik o Amidze, a Grzecho o NHL. Jeśli ktoś chce dołączyć jakąś swoją stronę, niech umieści ją na serwerze i poda mi nazwę/linka (albo po prostu przyśle ją do mnie), a ja dam odnośnik na stronie głównej.
Pozdrowienia...
Maciek

"Skrzynka kontaktowa", jak nazwaliśmy wówczas zdjęcia listowiczów, linki do ich adresów mailowych czy ew. stron WWW, stanowiła wówczas właściwie całą zawartość naszej witryny, jeśli nie liczyć kącika NHL Grześka czy Amigowego kącika Bartka, do którego mógł wreszcie przenieść swoje, dla większości potwornie nudne, wywody z listy dyskusyjnej, o zaśmiecanie którymi był zresztą wielokrotnie przez subskrybentów upominany. Jako ciekawostkę dodam, że pierwotna kolorystyka serwisu (fioletowo-bordowa) zainspirowana była jednym z 21 motywów kolorystycznych amigowego programu Scala MM202 z 1992 r. Jako że o aparatach cyfrowych nikt jeszcze wtedy nawet nie myślał, skanowanie zdjęć było jedynym sposobem umieszczenia naszych zdjęć w internecie. Nie było to wtedy jednak sprawą ani łatwą, ani przyjemną, jak to ma miejsce dzisiaj. Do Amisi mieliśmy podpięty tylko ręczny, czarno-biały skaner, więc musieliśmy się posiłkować sprzętem sąsiada. Najpierw trzeba było jednak na naszej kochanej Amisi sformatować dyskietki na format pecetowy, po czym nasz brat Grzegorz wykonywał z nimi o raz zdjęciami kurs do sąsiada, który jako jeden z nielicznych posiadał wówczas te luksusowe urządzenie optyczne. Poza tym fakt, że początkowo nikt z subskrybentów nie kwapił się do podesłania własnych skanów zdjęć, nie wpływał dodatnio na naszą motywację. Takie działy jak "Historia", "Galeria" czy "Drzewo Genealogiczne", dopiero majaczyły nieśmiało gdzieś na horyzoncie, a raczej w naszych głowach.

Jeszcze przed wypuszczeniem strony Grzegorz pisał o stworzeniu kącika "Bij Żyda", choć pod naporem ostrej krytyki niektórych listowiczów (a w zasadzie jednego;) przemianował go na zgoła odmienny temat - mianowicie NHL.

Internetowy serwis Polinów początkowo tworzony był głównie przez jego pomysłodawcę Macieja, w całości na komputerze Amiga A1240/040 Tower, pracującym pod systemem AmigaOS w wersji 3.5. Po kilku miesiącach od powstania wirtualnego Polinowa, a także ponad ośmiu latach fascynującej przygody z Amigą, zostaliśmy w końcu zmuszeni do przesiadki na PC, by po kilku latach migracyjnej tułaczki definitywnie i z nieskrywaną ulgą osiąść w bezpiecznej przystani pod banderą „Linux”.

Łączenie się w tamtych czasach z Internetem przez piszczący modem i odliczanie sekund do przeskoczenia kolejnego impulsu to kolejna "atrakcja" tamtych czasów, kosztująca przy tym krocie. LANowy kabelek do bloku podciągnęli dopiero w połowie 2003 r., a my wreszcie mogliśmy przesiąść się z wysłużonego modemu. Pocieszające w tym wszystkim było jedynie w miarę stabilne miejsce na warszawskim serwerze QLnet, który stanowił zwykły komputer podłączony na stałe do internetu. Tam też serwis działał okrągłe 11 lat, aż do 6 grudnia 2011 r., kiedy to padł na dobre, a raczej złe. W tamtych czasach nie było za wielu providerów, a ich oferta kierowana była głównie do firm, a nie internetowej drobnicy. Zwykły zjadacz chleba musiał zatem albo słono płacić, albo skazać się na darmowe konto z reklamami i narzuconą z góry domeną (pierwsze z nich to np. kki).

Potrzebne są zmiany! Konieczne są zmiany! Bo jeśli nic się nie zmieni, może nadejść dzień rebelii!

Tak śpiewał legendarny Dezerter, ale my wróćmy może do czasów prehistorycznych naszej witryny. W zasadzie to nawet my nie spodziewaliśmy się, że przez lata przybędzie nam taka masa działów, a Polinów obrośnie tak w piórka. W międzyczasie nasz portal przeżył kilka gruntownych zmian "image'u" i operacji plastycznych, z oporami poddając się także kolejnym technologicznym rewolucjom, z których główne postaram się wymienić niżej. Większość z obecnych Czytelników nie miała wtedy jeszcze pojęcia o istnieniu serwisu - może to i dobrze?;) W przeciwnym wypadku mogliby bowiem trwale do niego zrazić.

From xartar@skrzynka.getin.pl Sun Jun 10 15:05:18 2001 Return-Path: Received: from teodor.qlnet.pl (root@der [212.160.148.222]) by tom.qlnet.pl (8.11.3/8.10.2) with ESMTP id f5AD5I524579; Sun, 10 Jun 2001 15:05:18 +0200 Received: from tom.qlnet.pl (root@tom.qlnet.pl [212.160.173.200]) by teodor.qlnet.pl (8.10.2/6.6.6) with ESMTP id f5AD5CH02915 for ; Sun, 10 Jun 2001 15:05:12 +0200 Received: from tom.qlnet.pl (manat@pa208.siedlce.cvx.ppp.tpnet.pl [213.77.210.208]) by tom.qlnet.pl (8.11.3/8.10.2) with SMTP id f5AD5A524568 for ; Sun, 10 Jun 2001 15:05:10 +0200 From: Bartosz =?iso-8859-2?Q?Kobyli=F1ski?= To: Lista dyskusyjna Date: Sun, 10 Jun 2001 14:56:17 +0200 Message-ID: X-Mailer: YAM 2.2 [040] AmigaOS E-Mail Client (c) 1995-2000 by Marcel Beck http://www.yam.ch X-SenderInfo: 1; street="Kaszubska 5/38"; city="Siedlce"; country="mazowieckie/Polska"; phone="[025] 63-296-58"; dob=30101978 Subject: Strona amigowa =?iso-8859-2?Q?ju=BF?= (wreszcie) otwarta!!! MIME-Version: 1.0 Content-Type: text/plain; charset=iso-8859-2 Content-Transfer-Encoding: 8bit Status: O X-Status: X-Keywords: X-UID: 274 Witam. Mam zaszczyt przedstawić moje najnowsze dziecko: stronę poświęconą Amidze oraz innym zjawiskom z komputerowego światka. Link jest na naszej stronie (jeżeli ktoś go jeszcze nie zauważył:). Narazie otwarte są tylko 3 działy, raczej informacyjne ("słowo od webmastera", "nowości" oraz "linki", ale niebawem uzupełnię je o jeszcze 3. Będą to: "humor" (przygotujcie się na dużą dawkę rozrywki), galeria (śmieszne obrazki i nie tylko) oraz "oblicza Workbencha", czyli jak sama nazwa wskazuje - kilka screenshotów z ciekawych Workbenchów. Póki co, życzę miłej lektury (no i nie popadajcie w kompleksy z powodu platformy czy systemu jakiego używacie.:). P.S. Strona powstała jakieś pół roku temu, ale dopiero teraz ją "dopracowałem". W całości powstała na poniższej konfiguracji, z czego jestem cholernie dumny. Amen. P.S.X. Wszytskie ewentualne zażalenia z powodu nieodwracalnych zmian w mózgu czy utraty zdrowia po przeczytaniu tekstu proszę kierować do twórców Amigi. No i pamiętajcie, że to Wy zmusiliście mnie do opublikowania tej strony. Niniejszym możecie mieć cień nadziei na ograniczenie (do zbędnego minimum of coz) maili na listę o tematyce amigowej. Howgh. (No i czekam na kometarze - z tym że raczej pozytywne:) Innych nie przyjmuję:) Ostatni P.S. Ciekawe o ile podskoczy licznik wejść:))) From xartar Tue May 21 02:43:00 2002 Date: Tue, 21 May 2002 01:50:41 +0200 From: Bartosz Kobyliński X-Mailer: The Bat! (v1.60c) X-Priority: 3 (Normal) To: Lista Polinów Subject: Idziemy z czasem, z postępem, z osiągnięciami! Witam wszystkich. Najpierw przeczytajcie uważnie zanim klikniecie na link: Po wielu obietnicach (od kilku miesięcy - ostatnia aktualizacja to grudzień 2001 roku) mamy zaszczyt przedstawić następną odsłonę naszej strony - www.polinow. Archaiczny miejscami kod został zastąpiony rozpowszechnionymi obecnie w całym internecie kaskadowymi arkuszami stylów (CSS - Cascade Style Sheet), wskutego czego strona wgląda duuuużo ładniej (przynajmniej wg. mnie). Poza tym dodane zostały tła i inne wstawki graficzne. Oprócz tego optymalizacja pod względem jak najkrótszego czasu ściągania i inne ulepszenia. Serdecznie zapraszamy. Niebawem zaistniejemy we wszystkich poważniejszych wyszukiwarkach, a więc jest nadzieja że ktoś z dalszej rodziny nas niebawem znajdzie:)) Po przejściu na nowy standart możemy skupić się na nowych stronach (planuję także dodać nasze drzewo do kilkudziesięciu innych na jednej z "genealogicznych" stron - link w linkach:)). O ile zmiany "techniczne" dotyczą każdej ze stron, zmiany merytoryczne w treści zaszły tylko w "Skrzynce kontaktowej" oraz niewielkie zmiany w "Historii Polinowa", "Genealogii" oraz "Głosie starszego pokolenia". Dokonałem także retuszu (a czasem ponownego skanowania) niektórych zdjęć. Zaszło sporo zmian w skrzynce: zmiany adresów, wywaliłem numery telefonów (bo są nieaktualne a i tak zmieniają się średnio co pół roku). Ale najważniejsze są...dodane tytuły! Oprócz tego jeżeli ktoś chce żeby umieścić jego numer np. Gadu-Gadu czy ICQ, zmienić zdjęcie, adres itp. - walcie śmiało (choć część staramy się zmieniać sami). Teraz wszystkie zmiany będą wprowadzane na bieżąco. Jeszcze co do Gadu-Gadu: zdecydowałem się je zamieszczać ze względu na dość dużą popularność tych zabawek: nawet na Amidze (!) dostępne są kompatybilne wersje ICQ (AmiICQ) oraz Gadu-Gadu (GadAmi):) Rzućcie też okiem na poprawioną genealogię (m.in. dodałem datę śmierci Jadwigi Rumik), zacząłem już wprowadzać linki do przodków innych osób (tych spoza rdzenia rodziny). Jeżeli wiecie coś czego tu nie ma - piszcie!!! Podpytajcie też swoich bliskich. Nie będę pokazywał palcem, ale niektórzy nie raczyli podesłać nazwisk swoich rodziców, nie mówiąc już o datach (także swoich). Toż to wstyd!!! Duże zmiany zaszły też na samej górze drzewa, bo jak można się doczytać w akcie notarialnym - ojcem pradziadka Michała nie był Marian a Walenty. Jego bracia także są "niepewni", ale wywiad już działa (tzn. ciotka Marysia miała mi rozrysować wszystko co i jak, bo jest chyba najlepiej zorientowana w tym wszystkim, ale drzewo leży już u niej z pół roku). W Amigowym kąciku: doszła galeria śmiesznych rysunków, wywaliłem nieaktualne już "Słowo na niedzielę" i "nowości", które w rzeczywistości stały się już "starociami" - zainteresowanych zapraszam do linków. P.S. Strona jest zoptymalizowana pod rozdzielczość od 800x600 wzwyż. Była testowana na Internet Explorerze 6.0, 5.5 oraz Netscape Navigatorze 4.7, choć lepiej wygląda na IE niż starym Netscapie - ze względu na lepszą interpretację arkuszy stylów). Myślę tym razem u wszystkich strona będzie wyglądać prawie jednakowo. Wykonawcą wszystkich zmian tym razem jestem ja - czyli Bartek, a więc wszystkie zjeby, komentarze i opinie proszę kierować pod moim adresem. Cała jednak część merytoryczna została popełniona wcześniej przez Maćka i bez tego nie byłoby po prostu naszej strony:) To na razie tyle, nacieszcie wreszcie swe oczy: www.polinow.qlnet.pl Na szczęście po tych niesławnych latach i katordze webmasterów, zmuszonych do nauki przeróżnych kruczków, obejść, przeważnie wliczając w to konieczność tworzenia dwóch oddzielnych wersji stron, internauci nieco zmądrzeli i królowanie "wspaniałego" produktu skończyło się. Ale o czym piszę wiedzą tylko ci, którym przyszło się użerać z niedoskonałościami tego monopolistycznego bubla, który sieciowe standardy zawsze miał za nic. Nie bez parady czyta się wypowiedzi typu: odszkodowanie, przeglądarka netu... Ponadto był tak przestarzały, że nie obsługiwał nawet przezroczystości obrazków (PNG), czego upust dajemy w ... IE 6.0 nie grzeszył kompatybilnością ze standardami stron internetowych, a uśmiercony został dopiero w 2012 r. Microsoft 3 stycznia tego roku z nieukrywaną radością poinformował, że udział Internet Explorera 6 w rynku przeglądarek internetowych w USA spadł poniżej 1%. Jest to symboliczny koniec pewnego etapu rozwoju Sieci, choć w Państwie Środka IE6 jest wykorzystywany przez ponad 1/4 wszystkich użytkowników Sieci... Po odstawieniu Amigi i przejściu na peceta, spotkaliśmy się z kilkoma różnicami w interpretacji kodu (wówczas jeszcze coś standard istniał tylko na papierze, a Micro$oft jako monopolista, uparcie wprowadzał własne rozwiązania w swym "wspaniałym" Internet Explorerze, zupełnie jakby każdy ich nowy pomysł zasługiwał na miano standardu. Błędny box-model, brak obsługi wielu atrybutów, różnice w interpretacji: kodu, kaskady, specyficzności... To tylko niektóre z tzw. "cech wrodzonych" IE... Konkurencyjne produkty dzięki nieustającemu rozwojowi są o wiele wygodniejsze, szybsze i oferują większe bezpieczeństwo. Oprócz tego po drodze miejsce miały niezliczone przebudowy, aktualizacje i przeprowadzki stron czy nawet całych działów, zmiany nazw, cztery wersje designu nagłówka i inne rewolucyjno-ewolucyjne zmiany. Te jednak, w przeciwieństwie do tych czystko technicznych, zawsze rodziły się w naszych głowach. Kolejnym powodem konieczności zaprzęgnięcia wyobraźni był po prostu brak w internecie podobnych stron, na których moglibyśmy się wzorować, nie mówiąc o gotowych szablonach. To jednak wyszło nam tylko na dobre, a my nigdy nie musieliśmy trzymać jakiegokolwiek nurtu czy mód, co zresztą czynimy do dziś, często wyłamując się z globalnych, niekoniecznie właściwych, standardów. Pocieszające jest to, że mimo własnej ścieżki rozwoju, zmiany szły zawsze w dobrym kierunku.

Na przestrzeni lat nie obyło się także bez kilku mrożących krew w żyłach awarii sprzętu, które miały chęć zakończyć się dla naszego serwisu naprawdę tragicznie, grożąc przy tym niebytem dla naszych dotychczasowych zbiorów. Na szczęście dzięki wytrwałości i samozaparciu wszelkie przeciwności losu udało się jakimś cudem w końcu pokonać, a my zawsze wychodziliśmy z tych opresji bez większego szwanku.

I tak, w maju 2002 r. powiew świeżości wniosły nowoczesne, jak na tamten czas, arkusze stylów CSS. Kwiecień 2004 r. to zakup domeny www.polinow.pl (polinow.pl), która wierna pozostaje nam po dziś dzień. W czerwcu 2004 r. zaczynamy odczuwać konieczność pozbycia się przestarzałych ramek, co podyktowane jest chociażby potrzebą poważnego podejścia do indeksowania i pozycjonowania serwisu. Wymusza to na nas także przebudowę wszystkich części pod kątem obiektowego, skryptowego języka programowania PHP. W listopadzie 2006 r., głównie dzięki definitywnemu, lecz długo odkładanemu rozprawieniu się z przestarzałymi układami tabelkowymi, udaje się nam "podciągnąć" serwis do dzisiejszych standardów i po raz pierwszy przejść pomyślnie próbę walidacji W3C, i to od razu dla xhtml 1.0 w stopniu restrykcyjnym. 28 października 2007 r. dodaliśmy kolejną funkcjonalność www.polinow – kanał informacyjny RSS/Atom, a w marcu 2010 r. z powodu stale przyrastającego gąszczu stron zmuszeni zostaliśmy stworzyć rozwijane menu. Ufff, to póki co tyle rewolucji, a co przed nami, czas pokaże.
Trzeba przyznać, że część zmian okazywało się dla nas – samouków, zwłaszcza w początkowym okresie działalności, nie lada wyzwaniem, i zawsze wszystko szło jak z przysłowiowego płatka. Czasem musieliśmy się mocno motywować np. do skończenia zaczętej przed kilkoma miesiącami strony, jednak mimo przesuwania terminu premiery, wszystko kończyło się w końcu pomyślnie. Zdecydowanie najtrudniejszym elementem tworzenia serwisu było opracowanie go pod względem technicznym - stworzenie całej struktury, powiązań, skryptów itp. Obecnie możemy skupić się na dodawaniu kolejnych stron, działów i newsów, a także aktualizacji zdjęć i uzupełnianiu informacji.

05.03.2009 - "Pojawila się propozycja zeby raz na jakis czas zrobic rodzinna konferencje na Skype'ie. Trzebaby po prostu ustalić jakiś termin, ktory wszystkim by pasował i bylby latwy do zapamietania. Ja proponuje kazda pierwsza niedziela miesiaca godz. 20.00. Sa inne propozycje?"

Nasi Goście, czyli odwiedziny

No właśnie, a jak przedstawiają się wirtualne odwiedziny naszego portalu? Prawdziwy ich boom przypadł na 2004-2006 rok, kiedy to poważnie wzięliśmy się za indeksowanie strony w wyszukiwarkach. Każdy rok owocował wtedy ponad dwukrotnym wzrostem liczby odwiedzających. Warto wspomnieć, ze po 10 latach istnienia ich liczba przekroczyła już 63 tysiące, co daje już sporych rozmiarów miasto. Nie jest to może oszałamiająca liczba, zwłaszcza w porównaniu do projektów ogólnokrajowych, nie mówiąc już o tych ogólnoświatowych, ale biorąc pod uwagę fakt, że w pierwszych kilku latach zasięg naszego serwisu ograniczał się w zasadzie wyłącznie do rodziny, a z racji tematyki jego treść traktuje o stosunkowo niewielkim, niezbyt gęsto zaludnionym regionie Południowego Podlasia, nie ma co narzekać.

Wypadałoby także dodać, że z racji początkowo bladego pojęcia o indeksowaniu strony, jak i niejasnych oraz słabo jeszcze udokumentowanych mechanizmach pozycjonowania, o stronie przez kilka pierwszych lat wiedziała w zasadzie wyłącznie nasza bliska rodzina oraz nieliczni znajomi. Dopiero w kolejnych latach zaczęliśmy przebudowywać serwis pod kątem standardów, pozycjonowania, słów kluczowych i innych tego typu technicznych zagadnień, co pozwoliło nam wypłynąć na szersze wody i zdobyć może nie oszałamiające, ale stałe i wierne grono czytelników wśród już nie tylko rodziny i znajomych, ale także i mieszkańców całego Południowego Podlasia.

Polinów w liczbach

Zacznijmy może od tych bardziej abstrakcyjnych wartości, a więc poświęconego czasu. I tak, jeśli zsumować wszystkie chwile spędzone nad tym projektem, w konsekwencji można by co najmniej złapać się za głowę... Niestety w tym miejscu musimy poddać, gdyż nawet cofnąwszy się w czasie, nie bylibyśmy w stanie w żaden sposób oszacować czasu spędzonego przed ekranem. Z całą pewnością odpowiednią jednostką miary byłyby tu nie dni czy nawet tygodnie, ale miesiące, jeśli nie całe lata...

Jeśli chodzi o liczby odwiedzin, to pisaliśmy o tym już wcześniej. A zatem rzućmy okiem na sprawy czysto techniczne, poczynając od sumarycznej wielkości: nasz serwis po 10 latach istnienia zajmuje około 840 MiB – można by zatem rzec, że prawie mieści się na jednej płytce CD. W swoim repertuarze posiadamy obecnie ponad 130 stron tematycznych (nie licząc podstron, podgalerii czy stron z pojedynczymi zdjęciami). Wirtualny Polinów tworzy już blisko 10 tys. różnej maści plików, przy czym większość z nich to oczywiście pliki graficzne - m.in. zdjęcia. Od strony tekstowej na nasze dzieło składa się już blisko 180 tys. słów, zbudowanych z ok. 1,35 mln znaków. Jak widać, przez te 10 ostatnich lat musieliśmy się troszkę nastukać w te klawisze:) 9 września 2012 r. przekroczyliśmy magiczną liczbę 100 tysięcy odwiedzin. po początkowym żółwim tempie, wskaźniki zaczęły rosnąć lawinowo w roku 200x, następny kilkukrotny przyrost nastąpił w 2011 r., prawdopodobnie za sprawą folderków rozprowadzanych przy okazji tournee naszego brata Wojtka po parafiach.

powiązania / wsparcie z władzami nie, co pozwala na zachowanie przez co nie musimy być stronniczy - w przeciwieństwie innych portali, skazanych na łaskę pracodawcy. Możemy pisać to, co myślimy, i nikt nie jest w stanie tego zmienić, no, chyba że podpadniemy pod jakiś paragraf. Oprócz tego daje nam wolność wypowiedzi, a my nie musimy uprawiać polityki promocyjno-wybielającej;) Mam nadzieję, że nasi czytelnicy to doceniają i chwalą sobie, tak jak my.

A teraz część właściwa strony, czyli...

kilka najczęściej zadawanych pytań
i niekoniecznie najczęściej udzielanych odpowiedzi:

Kto i od kiedy tworzy serwis internetowy Polinów?

Pomysłodawcami i autorami serwisu internetowego Polinów - zarówno pod względem merytorycznym, jak i technicznym, są bracia Maciej i Bartosz Kobylińscy. Po wyjeździe na misje do Afryki ostatnimi laty aktywnie posiłkuje nas nasz trzeci brat - o. Wojciech CMF. Serwis tworzymy od 2000 r.

Jaka jest nasza misja?

Tworząc serwis Polinów w zasadzie nie mieliśmy na uwadze jakiegoś wiekopomnego dzieła. Ot, człowiek urodził się w krainie, której szczątki dziejów majaczyły już tylko gdzieś między słowami starszych pokoleń. I pewnego dnia zrodził się pomysł, by przy pomocy nowych technologii, do których zawsze czuliśmy pociąg, stworzyć coś. No właśnie, coś. Nie wiadomo jeszcze za bardzo czym to coś miałoby to być, ale na pewno miałoby pomóc odkryć i przekazać historię tego miejsca i jego mieszkańców, którzy zbyt wiele od siebie wnieśli, żeby ot tak o nich zapomnieć i pozwolić, żeby ich wspomnienia doszczętnie przykrył kurz historii. Tym samym przy pomocy nowoczesnych mediów chcemy także krzewić ideę ratowania szczątków historii regionu, póki nie przebrzmiały jeszcze opowieści ostatnich jej świadków. Staramy się także ocalić od zapomnienia te strzępy historii, gdyż bohaterom wielu z nich z pewnością należy się nasza pamięć.

Mamy zatem nadzieję, że przy okazji tworzenia tych stron mogliśmy stać się inspiracją dla wielu osób, które choć w małym stopniu przejęły chęć do działania na własnym podwórku. Nam pomagało wiele ciepłych słów i żywe zainteresowanie, które w obliczu słabnącego zapału stały się w dalszej perspektywie naszym głównym motorem napędowym.

Jeśli mielibyśmy wskazać jakiś drugi cel, to chyba pokazanie światu, że można inaczej! Że w tym obskurantywnym świecie można coś jeszcze zrobić dla czystej idei, bezinteresownie, nie dla brzęczącej mamony. Niestety czasy, w których idea wyprzedzała chciwość, chyba już bezpowrotnie minęły. Czasy, w których ludzie byli stuprocentowymi nonkonformistami.
Wciąż na przykład zdarzają się pytania: "po co to robicie, skoro i tak nikt wam za to nie płaci"? A my wciąż nieugięcie odpowiadamy słowami naszego stryja-misjonarza: "Bo tak nam się podoba!". Bo uważamy, że można inaczej, że nie trzeba we wszystkim widzieć zysku, że można myśleć innymi kryteriami, a na dodatek nikt nie jest w stanie nam w tym przeszkodzić!

Czego używamy przy tworzeniu serwisu Polinów?

Głównie swoich szarych komórek, przy wsparciu dwóch rodzajów oprogramowania - edytorów tekstu (programowanie w języku html/xhtml) oraz programów do obróbki grafiki (na Amidze odpowiednio były nimi: CygnusED/AmiTekst Pro (napisany w całości w assemblerze!) i ImageFx; na wINDOWSie: polski edytor WWW Pajączek i Photoshop, na Linuxie: BlueFish i GIMP). Jeśli chodzi o przeglądarki to na Amidze był to AWeb 3.4 (z tego co pamiętam, do IBrowse czy Voyagera mieliśmy jeszcze za cienki sprzęt), na wingrozie i Linuxie był to początkowo Netscape Navigator, zaś później od samego powstania byliśmy wierni Firefoxowi, na którym jako jedynym możemy obecnie do woli odpalać webmasterskie wtyczki. Staramy się jednocześnie stosować, wspierać i promować oprogramowanie o otwartych źródłach oraz przedstawiać zalety otwartych standardów w każdej dziedzinie ludzkiego życia.

Ciekawostką jest fakt, że każdą linijkę kodu serwisu tworzymy ręcznie, wychodząc z założenia że dobrze jest wiedzieć co w kodzie piszczy, a poza tym żeby coś robić dobrze, trzeba to po prostu znać! Dzięki temu, że nie używamy jakichkolwiek kombajnowych generatorów, a jedynie programy koloryzujące składnię, język (x)html znamy już na wylot, a częściowo również język PHP służący pisaniu skryptów.

Dzięki temu, że każdy znak naszego serwisu wyszedł spod naszych palców, strona nie jest przeładowana kodem o często nieznanym działaniu. Także wszystkie automatyczne skrypty, począwszy od losowej galerii przez przewijanie zdjęć aż do obliczania wieku uczestników „Skrzynki kontaktowej”, są naszego autorstwa, przez co możliwa jest maksymalna optymalizacja oraz dostosowanie ściśle do potrzeb naszego serwisu. To po prostu jak ręcznie, misternie malowana porcelana lub tkane hafty. Generalnie brzydzimy się lamerskimi generatorami, gotowcami, szablonami oraz automatami i uważamy, że tylko dzięki własnej inwencji można zagwarantować solidność kodu, ręcząc za niego głową. Dzięki temu nie zdarzają się sytuacje, kiedy coś się „sypie”, a my nie wiemy co jest tego przyczyną...

Reasumując: pełna kontrola, przejrzystość i zgodność ze standardami. Ogólnie stawiamy nie na animowane fajerwerki we Flashu czy Javie, a na pomysł, inwencję i solidność. Otwartość to nasza dewiza!

Czy mamy jakieś konszachty z lokalnymi władzami?

Nie, a przy tym brzydzimy się tym. Na przestrzeni lat nie czerpaliśmy jakichkolwiek korzyści z jakichkolwiek znajomości, a wszelaka zbieżność nazwisk z włodarzami jest czysto przypadkowa.

Czy pozyskujemy jakieś środki zewnętrzne np. w postaci dotacji?

Póki co nie staraliśmy się i nie planujemy starać o jakiekolwiek dotacje z zewnątrz. Serwis od początku finansowany jest ze środków własnych i tak zapewne już pozostanie. Nie szukamy łaski ani nie będziemy wzorem innych płaszczyć się przed kimś, kto sypnie groszem. Dzięki temu możemy pozostać całkowicie niezależni i pisać o tym, o czym chcemy, a nie o czym musimy, bacznie przyglądając się. Dzięki temu możemy zwyczajnie „olać” jakieś sponsorowane artykuliki lub lizusostwo pod publiczkę - niech żyje wolność!

Czy w serwisie www.polinow.pl pojawią się kiedyś reklamy?

Dopóki wystarczy nam sił i cierpliwości do tej niewątpliwie charytatywnej działalności i stać nas będzie na utrzymanie serwera oraz domeny, nie przewidujemy tak desperackich kroków. Od zawsze brzydziliśmy się komercją, a celem powstania i funkcjonowania naszego portalu nigdy nie było nabijanie kabzy! Jednakowoż mamy nadzieję, że tak już pozostanie, a póki możecie zatem spać spokojnie.

Czy Polinów zagości kiedyś na portalach społecznościowych typu Facebook, Twitter czy Nasza Klasa?

Nie, choć z pewnością to kusząca propozycja i duży potencjał jeśli chodzi o nowych czytelników. A dlaczego nie? Głównie z racji przekonań i awersji do komercji i nabijania komuś kabzy, a także uzależnienia od podmiotów zewnętrznych. Nie chcemy wiązać siebie, a przede wszystkim naszych czytelników z komercyjnymi platformami, wspierając tym samym ich monopol, nawet za cenę nazywania nas dinozaurami czy innymi prehistorycznymi stworzeniami. Jak widać chociażby z naszych bannerków, nie jesteśmy tymi, którzy jak każdy śmieci płyną z prądem i nie sądzę, by ktokolwiek zmusił nas do zmiany tego kierunku. Łamanie standardów, przeciwstawianie się stereotypom i korzystanie z wolności w imię idei to nasza dewiza!

Piszę właśnie pracę o regionalnych zabytkach. Czy mogę użyć informacji lub zdjęć ze strony www.polinow.pl?

Wszelkie informacje umieszczone na stronie upubliczniamy na licencji

Będziemy także wdzięczni za każdą informację wykorzystania naszych materiałów. Nie tolerujemy natomiast hot-linkowania, czyli podpinania się do naszych zasobów z innych stron, przed czym zresztą skutecznie się zabezpieczyliśmy. Prowadzi to bowiem do obciążania serwera i zwiększania jego transferu danych.

Ojcowie serwisu Polinów
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy