strona główna "Avorum respice mores" (Bacz na obyczaje przodków) - dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim h. Szaława

Legenda o Tatarskiej Górze

Tatarska Góra - nazwa sprzed wieków

Maciej Kobyliński

Na Polu Siedzibnym, które przez kilka stuleci stanowiło wschodnią część Polinowa, leży wzniesienie zwane od niepamiętnych czasów "Tatarską Górą". Nazwa ta była przekazywana z pokolenia na pokolenie i mimo, iż podczas zawieruch historycznych wszystko wkoło zmieniło się w pył i poszło w zapomnienie - ta nazwa przetrwała. To, że tak głęboko wryła się w pamięć mieszkańców świadczy o jakiś ważnych wydarzeniach, z którymi była związana. Postaramy się tutaj troszkę naświetlić tę sprawę.

Aby zacząć od początku, musimy zanurzyć się naprawdę głęboko w przeszłość - w mroczne i krwawe czasy wieku XIII. Kim byli Tatarzy - ci tajemniczy najeźdźcy, którzy - jak pisał Długosz - budzili strach i przerażenie?
"Wobec tak gwałtownie zbliżającego się wroga strach śmiertelny opanował Europę; widziano nadchodzący koniec świata. Nakazano wszędzie posty, bito w dzwony, urządzano modły przebłagalne; dzień i noc stały dla ludu otwarte kościoły ku przygotowaniu się do śmierci".

Historia Mongołów

Nazwa "Tatarzy" początkowo odnosiła się do jednego z plemion mongolskich i była znana już w V wieku. Wraz z powstaniem olbrzymiego imperium Czyngis-Chana, nazwą tą objęto wszystkie plemiona mongolskie, a także tureckie. Mongolia leży - jak chcą jedni - w Azji Północnej lub - jak wolą inni - w Azji Środkowej. Rozciąga się ona między górami Wielki Chingan na wschodzie, a górami Ałtaj Mongolski na zachodzie. Na północy graniczy z Syberią, a na południu granica przebiega przez pustynię Gobi.

Mongołowie pojawili się na szerszej arenie dziejowej na przełomie XII i XIII w. Ci niscy, silni mężczyźni o płaskich, żółtych twarzach bez zarostu, zapadniętych nosach i skośnych oczach kojarzą się do dziś przede wszystkim z wojną, najazdami i podbojami.

W XII wieku Mongolia pogrążona była w chaosie. Potężne klany walczyły o wpływy i władzę nad krajem. Wszystko się zmieniło, gdy na świat przyszedł legendarny Czyngis-Chan. Młody i dynamiczny władca zjednoczył koczownicze plemiona Azji Środkowej i wyruszył na podbój kolejnych krajów. Stworzył największe w historii ludzkości imperium, mierzące ponad 30 mln km2. Jego władza sięgała od Morza Żółtego po Śródziemne: trzy czwarte kontynentu azjatyckiego znalazło się w jego ręku. Najokrutniejszy zdobywca wszechczasów przeszedł do historii jako "bicz Boży" i brutalny ciemiężca, militarny geniusz i półbóg. Świat rzadko widywał taki wir zniszczeń. Czyngis-chan zasłynął jako ten, który budował piramidy z odciętych ludzkich głów. Zyskał nieśmiertelność - nie tylko żyjąc w genach swych potomków, ale także w sercach i umysłach kolejnych pokoleń zaludniających świat, który na zawsze zmieniły najazdy jego koczowniczych wojowników.

Mongołowie u polskich granic

Po opanowaniu Azji, Czyngis-chan szykował się do zajęcia Europy. Armia mongolska zaczęła podbój od księstw ruskich (tereny dzisiejszej Białorusi i Ukrainy). Wiosną 1223 r. w bitwie nad rzeką Kałką Mongołowie odnieśli wielkie zwycięstwo. Był to prawdziwy pogrom: zginęło 6 książąt ruskich oraz 10 tysięcy ich wojów. Droga do Europy stała otworem. Mongołowie nie ruszyli jednak dalej, ale zawrócili ku stepom azjatyckim. Na kilkanaście lat zniknęli z widoku Europejczyków.

W 1227 r., po śmierci Czyngis-chana, ogromne imperium mongolskie zostało podzielone. Zachodnia część dostała się w ręce jego wnuka - Batu-chana. Państwo jego nazwano później Złotą Ordą. W 1236 r. rozpoczęła się koncentracja armii mongolskiej. Połączone siły pod wodzą Batu-chana liczyły 120-140 tysięcy wojowników, w tym tylko 30 tysięcy Mongołów. Resztę armii stanowiły liczne ludy zamieszkujące centralną i północną Azję. Po podbiciu Bułgarii, wojska ruszyły na księstwa ruskie. Kolejno padały: księstwo muromsko-riazańskie, włodzimierskie, nowogrodzkie, smoleńskie, czernichowskie. Mongołowie nie znali litości - zdobyte miasta palili, ludność mordowali. Była to celowa akcja, mająca za zadanie zastraszenie ludności i skłonienie do poddania.

Na przełomie listopada i grudnia 1240 r. duże siły mongolskie złożone z 3-4 tumenów (do 40 tysięcy wojowników) stanęły pod Kijowem. Po długotrwałym ostrzeliwaniu miasta z katapult, Mongołowie rozpoczęli szturm grodu. Zakończył się on straszliwym pogromem mieszkańców. Zginęły tysiące ludzi, starców, kobiet i dzieci. Ruszając dalej na zachód, po zniszczeniu ziemi halicko-wołyńskiej (zachodnia Ukraina) i wymordowaniu lub wzięciu do niewoli większości jej ludności, Mongołowie stanęli u polskich granic.

Tatarzy w okolicach Polinowa

Mongołowie Mongołowie

Armia tatarska została następnie rozdzielona na 2 części - jedna w sile ok. 70.000 ludzi ruszyła na Węgry, druga, mniejsza (ok. 30.000 żołnierzy), pod wodzą Bajdara miała ruszyć na Polskę. W styczniu 1241 r. oddziały Bajdara przed przeprowadzeniem głównego uderzenia dokonały z rejony Włodzimierza Wołyńskiego (zachodnia Ukraina, przy granicy z Polską) kilku mniejszych wypadów. Ich celem było rozpoznanie terenów, rzucenie postrachu na ludność, co miało sparaliżować wszelki opór i utrudnić mobilizację.

Jeden z tych oddziałów podążając wzdłuż Bugu zniszczył doszczętnie Brześć (załogę wycięli w pień), potem zamek w Mielniku, aby następnie dotrzeć do Drohiczyna. Gród w Drohiczynie oparł się najeźdźcom. Po tej nieudanej próbie zdobycia grodu Tatarzy przeprawili się na lewy brzeg Bugu i przez ziemie południowego Podlasia wrócili do miejsca koncentracji (okolice Włodzimierza Wołyńskiego).

Pech chciał, że ich droga powrotna prowadziła właśnie przez późniejsze okolice Polinowa. Prawdopodobnie na pobliskim wzniesieniu rozegrała się jakaś krwawa bitwa lub rzeź miejscowej ludności. Co dokładnie miało tu miejsce - zapewne nikt już dokładnie tego nie odgadnie. Musiało to w każdym bądź razie skończyć się dla Polaków bardzo źle, skoro miejscu nadano nazwę "Tatarskiej Góry" i przez wieki cieszyło się ono złą sławą.

Historycy wojskowości obliczyli, że czas tego tatarskiego wypadu na południowe Podlasie wyniósł 10-14 dni, jego głębokość na linii Brześć-Drohiczyn - ok. 220 km, a jego szerokość - 200 km, co niezbicie dowodzi, że musieli przejeżdżać przez okolice dzisiejszego Polinowa.

Dalsza historia najazdów na Polskę

A jak potoczyło się dalej uderzenie na Polskę? Na nasz kraj skierowano tylko małą część sił, a ich celem było pozbawienie Węgrów pomocy sąsiedzkiej. W Polsce zapanował, jak pisze Długosz:
"...strach i nieoczekiwany popłoch (ludzi) rozbiegających się i uciekających przed spotkaniem z Tatarami, a rozpowszechniających wiele przesadnych wiadomości o ich okrucieństwie i potędze".
Panika wśród ludności miała być tak duża, że uniemożliwiała nawet zebranie się rycerstwa. Mongołowie świadomie i umiejętnie tworzyli psychozę grozy wokół swoich działań militarnych, która zwielokrotniała ich siły, a represje przedstawiała niemal w apokaliptycznej wizji.

Tatarzy zdobyli Sandomierz i dzieląc się na trzy części, rozpoczęli pustoszenie ziem polskich. Oddział kierujący się ku Małopolsce napotkał i rozbił pod Chmielnikiem połączone rycerstwo sandomierskie i krakowskie, po czym zajął a następnie złupił i doszczętnie spalił Kraków (ocalały właściwie tylko mury miejskie). 9 kwietnia 1241r. doszło do walnej rozprawy pod Legnicą. Zakończyła się ona pogromem kwiatu polskiego rycerstwa i przedstawicieli wielu najznamienitszych rodów europejskich. Zginął głównodowodzący książę Henryk Pobożny - jego głowę Tatarzy nabili na włócznię i pokazywali obrońcom zamku legnickiego, aby ich zastraszyć. Liczba zabitych polskich rycerzy była ogromna, a historycy szacowali ją na podstawie obciętych uszu, których to Tatarzy zebrali dziewięć worków.

Po spustoszeniu Śląska oraz Łużyc korpus tatarski ruszył na Morawy, aby odciąć Węgry od ewentualnej pomocy z Czech. Tymczasem główne siły tatarskie pod wodzą Batu-chana wdarły się na Węgry i rozpoczęły w straszliwy sposób pustoszyć ten kraj. 11 kwietnia 1241 r. pod Mohi Węgrzy w walnej bitwie ponieśli całkowitą klęskę. Wojska mongolskie w pościgu za nimi dotarły aż do Wiednia, grożąc opanowaniem całej Zachodniej Europy. Ratunkiem stały się spory dynastyczne po śmierci wielkiego chana Ugedeja, w końcu 1241 r. Wiosną 1242 r. wojska Batu-chana wycofały się aż za Karpaty.

I chociaż nigdy więcej Tatarzy nie próbowali już podbić Europy - nie zostawili w spokoju ani Węgier, ani Polski. W 1259 roku przewalili się przez Polskę, paląc Lublin, Sandomierz, Bytom i Kraków. W roku 1287 znowu ucierpiała Małopolska - oparły się tylko dwie twierdze: sandomierska i krakowska. Na Podlasie Tatarzy powrócili raz jeszcze w roku 1359 - dotarli aż pod Łuków. Ziemia łukowska została tak zniszczona, że biskup krakowski Bodzanty uwolnił ją od dziesięciny na 30 lat! Najazdy te wycisnęły na życiu kraju niezatarte piętno. W ciągu zaledwie kilku dziesięcioleci ludność całej wschodniej i południowej Polski została mocno przetrzebiona, a z miast nie pozostał kamień na kamieniu. Ten przerażający okres znalazł swe żywe upamiętnienie w kronikach, legendach i pieśniach tamtego czasu. Wspominany jest po dziś dzień - m.in. w hejnale granym co godzina z wieży kościoła Mariackiego w Krakowie, milknącym nagle - jak wtedy, gdy tatarska strzała przerwała ten dźwięk, zabijając średniowiecznego trębacza. Wschodni barbarzyńca czy to w religijnym, czy to politycznym wcieleniu, do dziś niczym zmora nawiedza polityczną jaźń Polaków.

Taktyka Tatarów

Główną przyczyną porażek wojsk polskich była nieznajomość taktyki wojsk tatarskich. Jak zatem wyglądała organizacja ich armii?

Była to armia przede wszystkim bardzo mobilna, lekka, zwrotna, szybka i tania. Zadowalano się małymi ilościami jedzenia. Tatarzy pili kobyle mleko zmieszane z krwią, jedli surowe mięso i może dzięki tej paskudnej diecie mogli poruszać się szybko oraz wytrzymywać zdumiewające skrajności klimatu. 2 tygodnie mogli spędzać w siodle bez przystanku, a ucieczki nie były dla nich hańbą. Doskonale wyćwiczeni wojownicy, na polu bitwy manewrowali z instynktowną przebiegłością i dyscypliną stada wilków. Europejskie armie rycerzy okrytych stalą nie były w stanie im dorównać.

Jazda dzieliła się na ciężką i lekką. Liczebnie niewielka ciężka jazda posiadała uzbrojenie ochronne i zaczepne. Uzbrojenie ochronne stanowiły pancerze z pasów prażonej w ogniu skóry bawolej oraz skórzane lub metalowe hełmy. Zaczepne uzbrojenie składało się z oszczepu (włóczni), lekko zakrzywionej szabli, arkana i topora.
Lekka jazda nie posiadała uzbrojenia ochronnego. Jej broń zaczepną stanowiły przede wszystkim łuki. Każdy wojownik miał dwa łuki i trzy kołczany na strzały. Mongołowie używali trzech rodzajów strzał: długich - do przebijania pancerzy, średnich - do zwykłego użytku w walce i krótkich - do strzelania do koni.
Szyk bojowy wojsk mongolskich składał się z trzech elementów: linii ubezpieczeń, linii bojowej (siły głównej) oraz odwodu. Pomiędzy poszczególnymi elementami ugrupowania pozostawiano zawsze odstępy dla zabezpieczenia giętkości i swobody manewru. Najczęściej stosowano otoczenie silnego przeciwnika, obejście jednego ze skrzydeł przeciwnika lub manewr odwrotowy. Odwrót polegał na wciągnięciu wroga w obrany teren, a następnie otoczenie go i zlikwidowanie. Zwycięskie bitwy Mongołowie zawsze kończyli pościgiem, który miał na celu dopełnienie klęski przeciwnika.

Dobrze zorganizowane było kierowanie walką. Dowódcy oddziałów wydawali rozkazy ze swych stanowisk dowodzenia. Istniały swego rodzaju sztaby. Charakterystyczną cechą strategii Mongołów były staranne przygotowania do działań wojennych. Mongołowie zbierali dokładne wiadomości o siłach zbrojnych i taktyce przeciwnika oraz o sytuacji politycznej jego kraju. Mongołowie prawie zawsze dążyli do rozstrzygnięcia działań w bitwie w otwartym polu. Bardzo niechętnie oblegali miasta (twierdze). Woleli najpierw rozbić wojska nieprzyjaciela w polu, by później nie obawiać się odsieczy. Dzięki tym wszystkim cechom Mongołowie odnosili zwycięstwa nad wojskami państw azjatyckich i rycerskimi armiami feudalnej Europy. Wiele z tych elementów wytworzyli sami, część zaś przejęli od Chińczyków.

Tatarzy litewscy i polscy

Terminem tym określa się Tatarów mieszkających na dawnych terenach Rzeczypospolitej Obojga Narodów. Już od końca XIV w. Tatarzy osiedlali się w Wielkim Księstwie Litewskim, głównie w okolicach Wilna, Trok, Grodna i Kowna. Nazywano ich Lipkami lub Muślimami. Najczęściej byli to uchodźcy polityczni należący do starszyzny tatarskiej ze Złotej Ordy i Krymu. Przyjmowani byli szczególnie chętnie przez księcia Witolda i osadzani na ziemi jako ludność zobowiązana do służby wojskowej (na ogół w odrębnych chorągwiach tatarskich), o statusie zbliżonym do szlacheckiego. Władysław Jagiełło zaczął osiedlać Tatarów na terenie Polski, co czynili także jego następcy. Otrzymywane przez Tatarów liczne przywileje zapewniły im zachowanie odrębnej organizacji i religii, a znaczniejsze rody otrzymywały nawet herby i nadania ziemskie. Wraz ze starszyzną przybywali na Litwę Tatarzy nie należący do rodów wojskowych, znajdując zatrudnienie w rolnictwie i rzemiośle.

Jeśli chodzi o religię Tatarów ogromny wpływ na ich życie duchowe, obyczaje i zachowanie wywierał szamanizm. Jego podstawą była wiara w duchy dobre lub złe. Pośrednikami pomiędzy ludźmi i duchami byli kapłani-szamani, obdarzeni ponadto mocą uzdrawiania ludzi za pomocą zaklęć, modlitw i ziół. Stykając się z nowymi kulturami Tatarzy stopniowo zarzucili wiele ze swych tradycji. Interesowali się innymi religiami i przyjmowali wiarę podbitych ludów. Wielu wyznawało buddyzm, hinduizm, a później dopiero islam czy nawet chrześcijaństwo. Tatarzy, którzy przybyli na tereny Rzeczpospolitej przeszli na wiarę muzułmańską.

Uzbrojeniem tatarskich oddziałów były szable, łuki (później zastąpione pistoletami), lance. Chorągwie lekkiej jazdy tatarskiej nadawały się szczególnie do walk podjazdowych, zwiadów, pościgów, łapania "języków" (tj. jeńców mogących dać relacje o wojsku przeciwnika), nękania kraju wroga, eskort poselstwa.

Tatarzy walczyli w większości wojen jakie toczyła Rzeczpospolita, aż do rozbiorów. W bitwie pod Grunwaldem liczbę Tatarów walczących po stronie polskiej szacuje się na dwa tysiące. Chorągwie tatarskie brały udział w wojnie trzynastoletniej z Zakonem Krzyżackim, bitwie pod Byczyną (1588 r.), w wojnach z Imperium Osmańskim (bitwy pod Chocimiem w 1621 i 1673 r.), w wojnie polsko-rosyjskiej (lata 1632-1634), walczyły przeciw powstaniu Chmielnickiego (lata 1648-1655), w czasie "potopu szwedzkiego" (lata 1654-1655), bitwie pod Wiedniem (1683 r.) i podczas wielu, wielu innych. Zdarzały się i zdrady: podczas wojny z Turkami w 1671 r. doszło do otwartego buntu spowodowanego niepłaceniem należnego żołdu. Na stronę turecką przeszło kilkunastu tatarskich dowódców ze swymi chorągwiami, co okazało się dla Rzeczpospolitej tragiczne w skutkach.

Tatarzy z Wielkiego Księstwa Litewskiego uczestniczyli nawet w walkach po stronie polskiej przeciw najazdom swoich pobratymców z Chanatu Krymskiego i Imperium Osmańskiego (Turcji). Podczas najazdu w 1508 roku powiedzieli do nich:
"Ani Bóg, ani Prorok nie każą wam rabować, a nam być niewdzięcznymi, my was mamy za rabusiów, a naszą szablą was pokonując, zabijamy hultajów, a nie braci naszych".

Tatarzy są wśród nas

Potomkowie tatarskich rodów nadal mieszkają w naszym kraju. Największe ich skupisko znajduje się na Podlasiu. W Bohonikach i Kruszynianach (miejscowości na pn-wsch od Białegostoku) znajdują się najstarsze w Polsce, zabytkowe już mizary (cmentarze) oraz meczety (z XVIII i XIX w).

W naszych stronach tatarską osadą jest wieś Studzianka (50 km na pd-wsch od Polinowa). Król Jan III Sobieski w roku 1679 osadził tutaj rotmistrza Romanowskiego z oficerami jego chorągwi. Ziemię nadano jako rekompensatę za zaległy żołd. Król zawdzięczał podobno Tatarom i życie, które tylko dzięki ich waleczności wyniósł cało z bitwy pod Parkanami. Tatarski zaścianek, zamieszkiwany przez rody Czymbajewiczów, Olejkiewiczów, Lisowskich, Buczackich, Bogdanowiczów, Bajrulewiczów, służył w oddziałach lekkiej jazdy polskiej, za co nagradzany był ziemią i szlachectwem. Jednak znacznie bardziej od uprawy czy hodowli pociągała ich wojaczka, dlatego mimo iż dysponowali dość dużymi włościami, nie należeli do najlepszych gospodarzy.

W 1757 r. Aleksander Mustafa Azulewicz - rotmistrz wojsk królewskich - otrzymał w Studziance od Augusta III kilkaset hektarów ziemi. Jego syn - Jakub Azulewicz, zasłyną jako dowódca 6 pułku Przedniej Straży w armii litewskiej, gdy wraz z żołnierzami przystąpił do powstania kościuszkowskiego. Zginął w obronie Wilna, obleganego przez wojska carskie. Pochowany został na cmentarzu w Studziance. Żołnierze Jakuba po śmierci dowódcy zawiesili w miejscowym drewnianym meczecie sztandar pułkowy.

Obok spoczywa inny znany Tatar - generał Józef Bielak, który poległ w czasie wojny polsko-rosyjskiej w 1792 r. Mizar (muzułmański cmentarz) można podziwiać do dziś. Na licznych kamieniach nagrobnych z wyżłobionymi półksiężycami można odczytać inskrypcje w języku polskim, arabskim i rosyjskim. Meczet wraz z wyposażeniem spaliły cofające się wojska carskie w 1915 r.

Cmentarz tatarski można także podziwiać w położonym pod Terespolem Lebiedziewie (70 km na pd-wsch od Polinowa). Również do Lebiedziewa i pobliskich Małaszewicz Tatarów sprowadził Jan III Sobieski. Wśród zachowanych nagrobków znajduje się m.in. grób Józefa Buczackiego, posła na Sejm Walny Warszawski, marszałka i sędziego pokoju powiatu bialskiego, zmarłego w 1838 r. W XIX w. w Lebiedziewie mieszkało jeszcze 9 rodzin tatarskich.

Dalsze losy "Tatarskiej Góry"

A co działo się dalej z Tatarską Górą? Dotrwała spokojnie do czasów powojennych, a o dalszych jej losach niech opowiedzą naoczni świadkowie - oddajmy głos Jackowi Kobylińskiemu:

"Tatarską Górą nazywano niewielkie wzniesienie na południowy wschód od Łosic, z którego jak na dłoni widać prawie całe miasto rozciągnięte w dolinie rzeki Tocznej. Z tego co opowiadała mi Babcia, pagórek ten był miejscem klęski niewielkiego "zagonu tatarskiego" w potyczce z siłami polskimi. Pogan pogrzebano na pohybel tam gdzie padli. Dodatkowo ku większej sromocie kazano miejscowym kmiotom grzebać tam padłe zwierzęta.
W czasach późniejszych miejski hycel miał tam szopę i oprawiał ze skóry padłą trzodę gospodarską. Tak było jeszcze w latach 60. ubiegłego wieku. Obok funkcjonowała całkiem pokaźna żwirownia, skąd wydobywano żwir i piach na budowę łosickich domów i ulic. W wykopanych wyrobiskach co rusz odkrywano zmurszałe kości. Sam Bóg jedynie wie czy były to kości tatarskich koni i ich właścicieli, czy też padła chudoba łosickich kmiotków.
Ponieważ żwirownia na Tatarskiej Górze była doskonałym miejscem zabaw dzieciarni (także polinowskiej), sterczące w osypiskach kości sam niejednokrotnie widziałem. Zimą po stromych stokach wyrobisk śmigaliśmy na nartach, a Tatarską Górę opanowywali łosiccy narciarze.
W latach 70. w doły po wybranym żwirze zaczęto wywozić śmieci i wylewać szamba. Tatarska Góra zamieniła się w miejskie wysypisko. Szczytem głupoty było wylewanie serwatki z łosickiej proszkowni mleka. Nieczystości przesiąkały do źródeł Polinówki wypływającej u podnóża góry. W ciągu kilku lat wyginęły w Polinówce szlachetniejsze ryby (piskorze, ślizy, kiełbie i raki) i zagrożone zostały nawet polinowskie stawy. Dopiero interwencje okolicznych mieszkańców, a szczególnie Tadeusza Tokarskiego, przerwały ten barbarzyński proceder.
W latach 80. doły napełniły się śmieciami, a w największym, gdzie wylewano szamba, powstała całkiem pokaźna "sadzawka-śmierdziawka". Wydobywały się z niej pęcherze metanu, a woda w niej sprawiała wrażenie gotującej się, cuchnącej zupy. Śmieci ulegały samozapłonowi i prawie bez przerwy wysypisko płonęło. Dym i smród docierał czasem aż do miasta. Dopiero pod koniec lat 90. wysypisko zamknięto. Spychacze zrównały resztki Tatarskiej Góry, zasypując śmieci w dołach.
Dzisiaj po Tatarskiej Górze została już tylko nazwa oraz wspomnienie jej burzliwej i niezbyt miłej historii".

Niestety ta historia nie kończy się dobrze. Po najładniejszym miejscu w okolicy nie ma już niestety śladu.

separator

Aby Tatarska Góra kojarzyła się z ważnymi, historycznymi wydarzeniami naszej przeszłości, a nie z wysypiskiem śmieci, na Polinowie został zorganizowany turniej konny. W maju 2006 r. na zaproszenie Jana Kobylińskiego przybyło na Polinów wielu znamienitych gości i ich pięknych wierzchowców. O tej przybliżającej odległe czasy imprezie można poczytać na stronie "600 lat Polinowa".

Ojcowie serwisu Polinów
Gawędy przy kominku i Polinowski rok
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy