strona główna "Avorum respice mores" (Bacz na obyczaje przodków) - dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim h. Szaława

Wieści z królewskiego folwarku

Anno Domini 2006

6 lat minęło...
9 grudnia 2006 r.

Bartosz KobylińskiJeszcze w ubiegłym wieku, w sobotę 9 grudnia 2000 r., do dwunastu osób z naszej rodziny przyszedł powitalny, inauguracyjny e-mail informujący o regulaminie oraz o tym, iż właśnie stali się subskrybentami naszej Listy Dyskusyjnej. Lista działa do dziś, niestety w późniejszym okresie nastały lata chude i obecnie na jej łamach komentowane są tylko najważniejsze wydarzenia. Z perspektywy lat można jednak uznać, iż była trafionym pomysłem - to w zasadzie jedyny kontakt z większością osób, a dzięki listom wiadomo co słychać w poszczególnych "klanach rodzinnych", rozproszonych obecnie nie tylko po całej Polsce, ale i świecie.

Jeszcze w tym samym miesiącu na listę przyszedł pierwszy próbny zrzut ekranu, zwiastujący pojawienie się strony traktującej o Majątku Polinów...

Afryka umiera...
18 listopada 2006 r.

Bartosz KobylińskiOstatnie wieści z misji na Wybrzeżu Kości Słoniowej nie są zbyt optymistyczne... Kraj pogrąża się w bezprawiu, chaosie i beznadziei. Wszystko funkcjonuje jeszcze tylko siłą rozpędu... Ostatnio mieszkańcami tego kraju wstrząsnęła kolejna afera: ogromny kontenerowiec, za zgodą tamtejszych władz, wypompował do kanalizacji toksyczne odpady... Wiele zgonów, ciężkie choroby i znów pytania bez odpowiedzi... Kto, za ile, za czyją zgodą? Wiadomo tylko tyle, że ktoś napełnił sobie kieszenie, znów nie ponosząc żadnych konsekwencji...

A co w polskiej parafii Vridi III? Nastroje nie są zbyt dobre, nad naszymi misjonarzami zawisła groźba opuszczenia swojej dotychczasowej siedziby. Tamtejsi biskupi próbują inkrustować polską infrastrukturę kościelną swoimi ludźmi, co ma zapewne całkiem wyprzeć "naszych" z tej pięknej parafii... Perspektywa nie jest zbyt zachęcająca: zostawić ten kawałek świata, gdzie poświęciło się kilkanaście lat pracy, szczepiąc miłość, a wkładając w to serce zyskując przy tym sympatię rzeszy parafian... Na rok 2007 planowana była kolejna wizyta chóru Claret Gospel w Polsce, jednak w obliczu wszechobecnego chaosu staje ona pod znakiem zapytania... Bądźmy jednak dobrej myśli.

Kiełbie wróciły!
11 listopada 2006 r.

Bartosz KobylińskiPo kilkudziesięciu latach nieobecności, w Polinówce znów pojawiły się kiełbie! Dodam tylko, że ta urocza, kiedyś często spotykana rybka prawie w całości zniknęła z polskich wód. Inne, czasami całkowicie zapomniane nazwy kiełbia to graban, koblik, wiok, ćwiok(?), rudzik, forela, kobel, kowbel, płonica, gobiuk, piaskorób, zmarzlica, rusik (łac. Gobio Gobio). Do drastycznego zmniejszenia się populacji w dużej mierze przyczynili się wędkarze, dla których kiełb - jako wspaniała żywa przynęta na drapieżniki - był bardzo łatwym łupem w płytkich i przejrzystych wodach naszych strumieni. Wystarczyła nawet mała podrywka - i już można było napełnić cały sadzyk wyśmienitym "żywcem". W ten sposób kiełbie w Polinówce wyginęły ok. roku 1962 - na tak małej powierzchni była to tylko kwestią czasu...

Za czasów naszych ojców w Polinówce kiełbie poławiano bardziej tradycyjnymi metodami - głównie na "oczko" - czyli pętelkę z włosia końskiego ogona, zawiązanego na patyku. Udane połowy zawsze udawały wzbudzić szacunek u kotów - głównych "beneficjentów ostatecznych" tej zabawy.

Kiełb jest zagrożony wyginięciem również na skutek znacznej degradacji naszych wód, tym milej ponownie gościć nam tak rzadkiego przybysza, żywiąc przy tym nadzieję, że tym razem zadomowi się u nas na stałe!

Łosice najszczęśliwszym miejscem w Polsce!
5 listopada 2006 r.

Bartosz KobylińskiA to ci dopiero! Ogólnopolska gazeta "Fakt" w artykule "Stolicą luzu są Łosice" opublikowała wyniki badań, z których wynika, że to właśnie w Łosicach mieszkają najmniej zestresowani, najszczęśliwsi ludzie w całej Polsce! Swoją cegiełkę dokłada do tego także Polinów, który zawsze był oazą spokoju, a od dzisiaj jest jego podwójną, niepisaną stolicą.

Nie sposób także nie wspomnieć, iż załączone w gazecie zdjęcia przedstawiają... Barbarę i Krzysztofa Rumików przy kawie i partyjce szachów! Artykuł wieńczy panorama Łosic, na której pierwszy plan zajmują tereny Polinowa (obecne "Kąty" - fragment Siedzibnego Pola). Heh, jaki ten świat mały...

Kolejny rekord pobity!
23 października 2006 r.

Bartosz KobylińskiDziś świętujemy kolejny rekord, bowiem liczba wejść na nasz serwis właśnie przekroczyła... 20 tysięcy! Dziękujemy wszystkim naszym Gościom!

Smutne święta?
22 października 2006 r.

Jacek KobylińskiNiekoniecznie smutne. Zależy jak kto pojmuje sens swojego życia. Jeśli w kategoriach "materialno - konsumpcyjnych", to faktycznie smutne. Przypominają bowiem o nieuchronnym końcu naszej egzystencji i tym co pozostanie z naszych marzeń, doznań, sukcesów i porażek. To od nas zależy czy poza kawałkiem biomasy, która zasili okoliczną florę - pozostanie po nas coś więcej. Jakiś mikroślad do przodu w ewolucji świata. Czy nasze życie jest krokiem w dobrą stronę wciąż zachodzących wokół nas przemian? Czy nasze istnienie ma jakiś głębszy sens?

Jeśli żyjemy wyłącznie dla siebie, to nasz koniec jest końcem wszystkiego. Jest końcem tragicznym, bezsensownym i okrutnym. Jeśli nasze życie ma mieć trwałą wartość, musimy mieć ideę, wiarę, pomnażać dobro innych ludzi, dla których chcemy żyć, a przez to nasza egzystencja nabiera sensu i ponadczasowego wymiaru. Czym jest człowiek bez tego niematerialnego pierwiastka?

Mistrz Gałczyński - stojąc na gruzach europejskiej kultury, w swych "Notatkach z nieudanych rekolekcji paryskich" powiada o człowieku:

"...pełna "problemów", niepokoju,
z zegarkiem wielka kupa gnoju...".

Jeśli wierzę, że "nie wszystek umrę", nie popadam w zniechęcenie i depresję z powodu upływających lat, kolejnych pogrzebów bliskich lub takich "refleksyjnych" świąt, jak zbliżające się Wszystkich Świętych i Dzień Zaduszny. Optymistycznym akcentem tych świąt jest też możliwość spotkania bliskich znajomych, przyjaciół i członków coraz to bardziej rozproszonej rodziny.

Warto zadbać aby idei tego święta nie sprowadzić do symbolu zapalonej świeczki czy złożonego na grobie bliskich kwiatka. Z tych symboli zostanie bowiem tyle co z życia nie wypełnionego głębszą treścią...

100 lat minęło...
20 października 2006 r.

Bartosz KobylińskiW akcie notarialnym podziału majątku Polinów z 1946 r. czytamy, że równo 100 temu "Michał Kobyliński oświadczył, że stosownie do decyzji Wydziału Hipotecznego Sądu Okręgowego w Siedlcach z dnia 20 października 1906 roku został on właścicielem nieruchomości ziemskiej, uregulowanej w księdze hipotecznej pod nazwą Dobra Ziemskie Konarzewszczyzna i Skolimowszczyzna przy mieście Łosicach powiatu Siedleckiego".

Idziemy za ciosem - Toporów i Chotycze w telewizji!
10 października 2006 r.

Bartosz Kobyliński10 października ekipa siedleckiej telewizji VECTRA odwiedziła nasze dalsze rodzinne kąty - czyli majątki Toporów oraz Chotycze. Oprócz samych dworów i parków sfilmowany został także stary unicki cmentarz, pomnik poległych oraz wzgórze po starej cerkwi. Oczywiście oprócz zdjęć można będzie sporo dowiedzieć się o historii tych bez wątpienia magicznych miejsc. Reportaż wyemitowany został 25 oraz 29 października na łamach siedleckiej telewizji VECTRA. Dla tych, którzy z różnych względów nie mogli obejrzeć programu na ekranie telewizora, w późniejszym terminie opublikujemy go w całości na łamach naszego serwisu.

Polinów znów w telewizji!
17 września 2006 r.

Jacek Kobyliński17 września Polinów odwiedziła ekipa siedleckiej telewizji VECTRA. Nakręcili ponad godzinny materiał o naszym zaścianku, jego mieszkańcach, historii, jak i stanie obecnym. Reportaż wyemitowany został 20 oraz 24 września br. na łamach siedleckiej telewizji VECTRA. Dla tych, którzy z różnych względów nie mogli obejrzeć programu na ekranie telewizora, w późniejszym terminie opublikujemy go w całości na łamach naszego serwisu.

Zdjęcia z imprezy majowej okraszą wydawaną przez Muzeum Regionalne w Siedlcach pozycję, będącą pokłosiem wiosennego seminarium "Tradycje szlachty polskiej na Podlasiu".

Niestety w tym roku nie przybyła żadna nowa kapliczka, (plany były, lecz gorzej z realizacją). Za to prace przy renowacji starego spichlerza (docelowo "Michałowej Karczmy") po początkowych trudnościach nabrały rozmachu i mają się ku końcowi. Pierwsza biesiada odbyła się 26 sierpnia. Konserwacji poddawane są dawne sprzęty i narzędzia gospodarskie. Suszą się aromatyczne zioła i robi się coraz milej. Po zakończeniu prac autorzy zapewne pochwalą się efektami swojej pracy w formie nowego działu na stronie.

Mamy już pierwsze zgłoszenia wycieczek szkolnych, chętnych do odwiedzenia Polinowa. Postaramy się je godnie przyjąć, wszak gościnność to cecha każdego polskiego zaścianka...

A mnie jest szkoda lata...
wrzesień 2006 r.

Jacek KobylińskiTak zaczynała się sentymentalna piosenka sprzed prawie pół wieku. Fakt, kolejne lato mija bezpowrotnie. Trochę żal tych letnich kolorów, zapachów, ptasich treli i żabich koncertów na dziesiątki płazich gardeł. Słońce leniwie dźwiga się z porannych mgieł, a wieczory dłużą się i wczesny zmrok przerywa ogrodowe zajęcia. Ale co tam, jesień na Polinowie też ma swoje uroki... Powoli czas zamienić ognisko na kominek. Obrodziły grzyby, a od owoców łamią się gałęzie drzew. Po deszczach mamy także za to wylęg komarów.

Podwórze polinowskie znów się zazieleniło i nie ma śladu po letniej suszy. Polinówka nabrzmiała jak podczas wiosennych roztopów. Odleciały już bociany, inne ptaki prawie zamilkły. Na stawy zleciało stado ceranek, dożywiających się karmą podaną rybom. Słychać od niedawna charakterystyczne nawoływania prześlicznie ubarwionych zimorodków - szkoda tylko, że to dość rzadko spotykany ptaszek. Mieni się bajecznie kolorową tęczą barw, a najczęściej ujrzeć i usłyszeć można go jesienią nad zbiornikami wodnymi.

Śluby wieczyste Wojtka
8 września 2006 r.

Maciej KobylińskiDnia 8 września 2006 roku, w kaplicy klasztornej Misjonarzy Klaretynów we Wrocławiu, Wojtek (o przepraszam - Brat Wojciech) złożył profesję wieczystą.

Dla nie zorientowanych "profesja wieczysta" to złożenie wieczystych ślubów zakonnych - czyli czystości, posłuszeństwa i ubóstwa. Wymaga dłuższego przygotowania i wytrwałej nauki. Dlatego poprzedza ją okres ślubów czasowych. Śluby wieczyste są końcowym i publicznym aktem konsekracji profesa Bogu i Kościołowi wśród Zgromadzenia. Śluby wieczyste muszą być poprzedzone przynajmniej trzyletnim okresem w ślubach czasowych. Podczas składania ślubów wieczystych profes musi z całkowitą wolnością zrzec się własności posiadania i rozporządzania wszystkimi swoimi dobrami doczesnymi...

To uroczysta chwila, w której uczestniczy rodzina, krewni, przyjaciele, znajomi. Oczywiście nas także nie mogło tam zabraknąć!


link do strony "Polskiej Prowincji Misjonarzy Klaretynów"

W końcu "coś się rusza"...
wrzesień 2006 r.

Maciej KobylińskiMoże nareszcie szczęśliwego finału doczeka sprawa dworu i parku w Toporowie i ktoś uratuje go przed totalną ruiną. To już naprawdę ostatni dzwonek - jeszcze kilka lat i zostanie po nim góra gruzu.

Przeszkodą jest nie do końca uregulowany stan prawny - ktoś rości sobie powojenne prawa do majątku. Oby Urzędowi Miasta i Gminy Łosice, czyli obecnemu właścicielowi, udało się jak najszybciej tę sprawę wyjaśnić i w końcu ogłosić przetarg. Napomknę tylko, że ostatnim przedwojennym właścicielem majątku był hrabia Alfred Wiktor Witalis Węgliński - nasz pradziadek. Tutaj też urodziła się nasza babcia - Wanda Halina Kobylińska z Węglińskich. Później majątek został zajęty przez Towarzystwo Kredytowe Ziemskie i przekazany w dzierżawę (szczegółów nie znamy).

Dobrze, że media zajęły się tą sprawą - zamieszczamy 2 artykuły z Tygodnika Siedleckiego i Echa Podlasia. Może dzięki temu nagłośnieniu sprawa dobrnie do szczęśliwego finału i Toporów wzorem Chotycz w końcu dźwignie się z ruin.

Operacja "Tarzanek"
1 sierpnia 2006 r.

Grzegorz KobylińskiKiedy przeszło 30 stopniowy upał rozgrzewa mózgi przez ponad miesiąc, lęgną się w głowie różne dziwne pomysły (dziwne to w tym wypadku bardzo delikatne określenie). Niektóre nawet wcielane są w życie, co widać na załączonych fotkach, pstrykniętych w ostatnich dniach na Polinowie. Oby słońce już odpuściło, bo nie wiadomo, co jeszcze niektórym strzeli do głowy.


film_1.avi(3MB)   film_2.avi(2,96MB)   film_3.avi (2,76MB)

Wesele Michała
15 lipca 2006 r.

o. Wojciech Kobyliński CMFKolejna tegoroczna okazja do rodzinnego spotkania nadarzyła się 15 lipca w Lublinie. Węzłem małżeńskim tego dnia połączyli się Michał Czajkowski i Aneta z domu Mieszawska. Mszy św. przewodniczył o. Andrzej Kobyliński CMF (wujek pana młodego). Zabawa była przednia a uroczystość z pewnością na długo zagości w naszej pamięci.

Ufff, jak gorąco...
27 lipca 2006 r.

Jacek KobylińskiNa Polinowie, tak jak w całej Europie zapanowały tropiki. Zżółkła trawa na podwórzu, niski poziom wody w Polinówce i stawach. Wszyscy szukają cienia. Jedynie poranki są przyjazne i jest czym oddychać. O wschodzie słońca nad łąkami snują się mgły (chyba jeszcze nie jesienne?). Kto nie widział wschodu słońca nad Siedzibnym Polem niech żałuje. Naprawdę warto wcześniej wstać, wdrapać się na polinowski Kopiec i podziwiać piękno podlaskiej przyrody. Zdjęcia to tylko namiastka wrażeń!

Prawie do rana... świętowano Hanny i Jana!
15 lipca 2006 r.

Jacek KobylińskiHanna i Jan zafundowali z okazji imienin swoim gościom nie lada atrakcję. Imieninowe spotkanie odbyło się w modrzewiowym dworku Pana Aftaruka w Borsukach.

Samo otoczenie i wystrój (oryginalne sprzęty, skóry zwierząt, dekoracje itp.) wprowadzają w doskonały nastrój. Kuchnia wyśmienita. Atrakcją wieczoru była wycieczka konnym zaprzęgiem nad Bug, ognisko oraz biesiadne śpiewanie przy akompaniamencie fantastycznego akordeonisty. Nadbużańskie błonia i wydmy potrafią zachwycić najbardziej niewrażliwych swoją niepowtarzalną urodą. W podziw wprawiła wszystkich Ciocia Dusia (91 lat) jadąc na "koźle", gdy galopujące konie gnały bez opamiętania, powóz zdawał się podrywać na piaszczystych pagórkach.

A po ognisku znów nadbużańskie rarytasy i pląsy - gdyż usiedzieć się nie dało. Było fantastycznie. Goście chwalili gospodarzy, a gospodarze gości, których to właśnie zasługą była dobra zabawa. Tak trzymać!


link do "Dworu Zaścianek" w Borsukach

IV Zawody Konne o Puchar Polinowa
600 lat Polinowa - Obrona Polinowa przed Tatarami
100-lecie Rodu Kobylińskich na Polinowie
28 maja 2006 r.

Maciej KobylińskiJuż po raz kolejny Hanna i Jan Kobylińscy zorganizowali na Polinowie wielką imprezę. Składała się ona z dwóch głównych części:

100 lat Kobylińskich na Polinowie.

Obchody 100-lecia objęcia we władanie Polinowa przez Michała Kobylińskiego rozpoczęły się o 7.30 mszą w kościele św. Zygmunta. Następnie przedstawiciele "gałęzi" naszego rodu udali się na cmentarz, aby złożyć wieńce na świeżo postawionym pomniku pradziadka Michała.

O 13.00 na Polinowie odbyło się odsłonięcie pamiątkowej tablicy na kopcu usypanym specjalnie z tej okazji. Odsłonięcia w towarzystwie rycerstwa i licznie zgromadzonej szlachty dokonała nestorka rodu - Alicja Kobylińska.

600-lat Polinowa - Obrona Polinowa przed Tatarami.

W dalszej części imprezy gwiazdami był już tradycyjnie konie. Za strumieniem spłonął zamek w Mielniku podpalony przez hordy dzikich Tatarów. Na odpowiedź strony polskiej nie trzeba było długo czekać: najpierw odbyły się walki w wykonaniu Bractwa Rycerskiego Ziemi Mazowieckiej i Podlaskiej z Siedlec, a później turniej konny z udziałem 45 pięknych rumaków. Mimo kapryśnej pogody wojska tatarskie zostały doszczętnie rozgromione, a za uciekającymi niedobitkami jeźdźcy ruszyli w pogoń aż na Tatarską Górę.

"Taki czas zdarza się raz na sto lat" - śpiewał kiedyś Kazik Staszewski z zespołem Kult.

Zakończenie prac na "Kopcu Michała"
13 maja 2006 r.

Maciej KobylińskiUffff... Właśnie dobiegły końca ziemne prace na Kopcu. Oczywiście nie obyło się bez odcisków, naciągniętych mięśni i bolących pleców - nic to! Czego się nie robi dla historii!

Księga hipoteczna majątku Konarzewszczyzna i Skolimowszczyzna (Polinowa) odnaleziona!
kwiecień 2006 r.

Bartosz KobylińskiPo wielu trudach, zabiegach i śledztwach, ten przeszło 200-stronicowy dokument wreszcie wylądował na naszym biurku! Niestety okazało się, że większość zapisów jest w języku rosyjskim, co znakomicie utrudnia nam badania, mimo to jednak część ciekawych informacji już udało się nam wyłuskać (m.in. akt zakupu Polinowa z 1906 r.). To jednak zadanie nie na kilka wieczorów, a więc bądźcie cierpliwi!

W tym miejscu chcielibyśmy serdecznie podziękować Anecie Średzińskiej z Białegostoku za pomoc w wydobyciu materiałów z archiwum w Radzyniu Podlaskim, bez której z pewnością jeszcze przez wiele lat zastanawialibyśmy się nad zawartością tego bezcennego zbioru...

Audycja w "Radio Dla Ciebie"
11 marca 2006, godz. 08.05

Maciej KobylińskiNa łamach programu "GOŚCINIEC" autorstwa Piotr Łosia została wyemitowana audycja radiowa o Polinowie.

Audycja istnieje od 1997 roku, a na jej łamach prezentowane i propagowane są tradycje kulturowe i historyczne naszego Regionu: Mazowsza, Kurpii, Podlasia, Ziemi Radomskiej, dbając w ten sposób o tożsamość Mazowsza jako jednego z największych regionów kulturowych Polski.

Audycja zrealizowana została w formie wywiadu z Janem Kobylińskim, podczas spaceru po Polinowie. Należy także odnotować, że to radiowy debiut Polinowa (w prasie papierowej pisano o nim już wiele razy). Miejmy zatem nadzieję, że nie będzie to pierwszy i ostatni taki występ w eterze!

Otwarcie "Kąpieliska pod Kopcem"
zima 2006 r.

Krystalicznie czysta woda z pobliskiego źródła o leczniczych właściwościach i bogate pokłady błota zachęcają do korzystania z kąpieli oraz leczniczych okładów ;) Wiele przestrzeni sprawia, że nie zabraknie miejsca do wykucia swojej własnej przerębli ;) Zapraszamy do kąpieli!

Ojcowie serwisu Polinów
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy