nagłówek „Avorum respice mores” (Bacz na obyczaje przodków) – dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim herbu Szaława – dawnym właścicielom Polinowa link nagłówka

marzec 2009 r.

Roztopy

Zaranie wiosny'

Jacek KobylińskiKiedyś, niemal każda zima kończyła się roztopami. Śnieg nie topniał, a jego warstwa przybierała na grubości od grudnia do lutego. Zwykle na początku marca przydarzał się ciepły i słoneczny dzień - wtedy to zaczynały się roztopy. Zmarznięta pod śniegiem ziemia nie wchłaniała wody, a stopniały śnieg spływał małymi strumykami stopniowo łączącymi się w coraz większe, te wpadały zaś do rowów i okolicznych rzeczek. Nasza Polinówka przyjmowała wody głównie z okolicznych pól na wschód od Łosic. Najpierw mętna woda pojawiała się na powierzchni lodu, który pokrywał rzeczkę. Potem lód pękał, a woda coraz śmielej rozlewała się na okoliczne łąki, szuflując starym korytem przez łąki Tokarskiego, napełniając po drodze dwa jeziorka, by spływając za stawami połączyć się z okresowym potokiem płynącym od strony cmentarza.

'Świt. Roztopy'

Roztopy stanowiły nie lada atrakcję dla polinowskiej dziatwy. Tego dnia działo się tak wiele, że w kąt szły zatem książki i zadane lekcje. Takiego widowiska nie można było przegapić, a na następne trzeba by było czekać co najmniej rok! Najlepszą zabawą było pływanie na krach lodowych. Lód był już co prawda kruchy i zabawy na nim kończyły się z reguły niegroźną kąpielą w lodowatej wodzie, ale nikt się tym jakoś specjalnie nie zrażał. Pamiętam jak sąsiadka Pani Irena siłą zaprowadziła mnie i brata Andrzeja do siebie i przebrała w suche ubrania jej chłopców. Nasze mokre okrycia spakowała i dopiero w takim stanie odprawiła do domu.

Ferdynand Ruszczyc - 'Wiosna'

Przednią zabawą było też puszczanie na spienione wody łódek i ich wyścigi. W wodzie taplały się też zwierzaki polne, których nory zalała wcześniej woda (myszy polne, krety i ryjówki). Często strumień płynął nad mostkami z uwagi na zbyt małe światło przepustów, rozmywając przy tym gruntową drogę prowadzącą z Polinowa na pola. Wtedy powrót do domu był dość trudny nawet w gumowcach. Wujek Tokarski otwierał wtedy przepusty przy stawach, bojąc się o wytrzymałość grobli. Woda szumiała niosąc resztki liści, gałęzi i wszelkiego śmiecia. Ale kiedy opadła, ku uciesze wszystkich objawiało się piaszczyste dno Polinówki oraz jeziorka wypełnione wodą, która w promieniach wiosennego słońca tu nagrzewała się najszybciej, pozwalając nam na taplanie już na przełomie kwietnia i maja.

Michał Wywiórski - 'Odwilż'

To, co dla nas było atrakcją, nad Bugiem stanowiło spory problem. Wojskowe amfibie wywoziły z zalanych gospodarstw ludzi i zwierzęta. Za to całe mienie chłopskie, w tym wszystkie uprawy, były obowiązkowo ubezpieczone - taki za komuny był obowiązek. Wiem, że tamtejszy chłopi wcale na powodzie nie narzekali, bo zgłaszali zawsze więcej niż tracili i dostawali solidne odszkodowania.

Julian Fałat - 'Przeprawa przez roztopy'

Gdy śniegi spłynęły, zaczynało się błoto. Ziemia rozmarzała stopniowo. Ta wierzchnia, rozmarznięta i nasączona wodą warstwa dawała efekt błota, które pogłębiało się w miarę rozmarzania ziemi. Koszmarnie błotnista była m.in. droga łącząca Polinów z Łosicami, biegnąca przez tzw. Błonie (zresztą adres Polinowa brzmiał wtedy "ul. Błonie 47"). Błoto obsychało jednak dość szybko w promieniach wiosennego słońca. Gdy obeschło zaś polinowskie podwórko, zaczynał się okres wiosennych zabaw, wśród których prym wiodła ta w chowanego. Trwała zwykle do zapadnięcia zmroku i trudno było nas zagonić do domów.

Józef Chełmoński - 'Żurawie, pejzaż z łąką'

Zapach zamarzniętej ziemi, wiosenne głosy ptactwa, budząca się po zimowym śnie przyroda - to wszystko było zbyt interesujące by zamykać się w czterech ścianach. To, co działo się wokół nas nie było zagłuszane przez internet i telewizję, gry komputerowe czy nawet muzykę, bo ich po prostu nie było! Dzięki temu do dziś doskonale pamiętam zdarzenia, zapachy i nastroje oraz cały ten polinowski mikroklimat - dokładnie taki, jaki był - naturalny, powiązany z przyrodą, zmiennością pór roku i nieodłącznymi zabawami, które zmieniały się w zależności od tego, co działo się za oknem. Zastanawiam się jednak czy dzisiejsze dzieciaki będą miały co wspominać ze swego dzieciństwa...

Ojcowie serwisu Polinów
pieczęć Polinowski rok
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy