Polinowski rok w domu i zagrodzie
grudzień 2008 r.
Jakie święta?
Odpowiedź na to pytanie zawierają życzenia składane w okresie przedświątecznym i przy stole wigilijnym. Czego sobie życzymy? Najczęściej bezmyślnie wyklepaną formułką: "zdrowia, radości i wszelkiej pomyślności". Jakich świąt pragniemy? Śnieżnych i pogodnych - żeby był urok. Rodzinnych - żeby było z kim pogadać i co wspominać. Ciekawych prezentów, smacznego jadła itp. Załóżmy, że wszystko to się spełnia, mijają miłe chwile, i... czekamy na następne. Jeśli świętowanie ograniczymy do spotkań, prezentów, spacerów, posiłków, to zabraknie czegoś co nada temu sens i spowoduje radość trwalszą niż miłe doznania kulinarne. czy nawet ciekawy prezent choinkowy. Moim jednak zdaniem w prawdziwie "dobre" święta powinny coś zmieniać.
Po pierwsze (i najłatwiejsze?) - zmienić nas samych. Zwykle nie mamy o sobie najgorszego zdania i uważamy swoje ego za całkiem przyzwoite. Od święta warto jednak spojrzeć na siebie poprzez pryzmat ocen bliźnich. Trywializując - o co oni się do nas przy...czepiają?! Naprawdę warto przez chwilę pomyśleć czy nie da się czegoś zmienić by otoczenie bardziej nas akceptowało. Zaprawdę milej będzie i dla nas, i dla bliźnich.
Po drugie - co zmienić w otaczającej nas rzeczywistości? Warto podejmować takie działania, na które mamy jakiś wpływ lub chociażby szansę spowodowania oczekiwanych zmian. Może potrafię komuś pomóc, rozwiązać czyjś problem, zapobiec wydarzeniom nieprzyjemnym lub tragicznym?
Po trzecie - pomyśleć "do przodu". Czy wiem czego pragnę, do czego dążę, czy mam jakiś pomysł na dalsze życie, jakiś życiowy plan? Czego on wymaga ode mnie dziś i jakie kroki muszę podjąć, by go zrealizować? Myślę, że najgorsze jest życie miałkie, bez perspektyw, refleksji i celu, z dnia na dzień. Dziś czekamy na Święta, po Świętach na Sylwestra, po Nowym Roku na... Ale co z tego wynika, co pozostanie, co przyniesie radość i satysfakcję trwalszą niż kilka miłych chwil, zakończonych jeśli nie kacem lub niestrawnością, to pustką lub niespełnieniem, gdy już miną? Ważne, aby świąteczna radość była w nas trwalsza, niezależna od pogody czy udanych prezentów. Ważne, by Święta były okazją do pojednań, zmiany relacji międzyludzkich, wzrastania ponadto to, co brodate krasnale od reklamy wciskają nam przez szkiełko telewizora.
Każdy jest kowalem swego szczęścia, a "gdzie skarb twój, tam serce twoje". Jeśli swoje święta ograniczymy do symboli i zakupów, to ich owoce znajdą się po świętach razem z nimi, czyli najczęściej na śmietniku. Warto jednak zadbać o coś trwałego, pięknego, może niewymiernego, co przyniesie prawdziwe uczucie radości, która narodzi się w nas w tą jedyną Noc Bożego Narodzenia i pozostanie z nami, tak jak On pozostał...
grudzień 2009 r.
Z czym kojarzą nam się święta?
Pewnie każdemu z czym innym... Lista skojarzeń jest długa i raczej miła. Dlatego też świąteczne skojarzenia zostały wykorzystane także do reklamy, co zresztą skutecznie je obrzydziło. Dziś święta skojarzono z zakupami, toteż cała ich pierwotna oprawa i symbolika mają im służyć. Z czym kojarzy się dzisiaj dziecku choinka i Mikołaj, wiadomo - z prezentami, a zapewne połowa z nich nie wie już co to adwent czy roraty. Same święta to raczej czas dla telewizora, niż rodziny. Tyle fajnych filmów leci, że szkoda czasu na nudne, rodzinne spotkania. W telewizorze jest dużo ciekawiej, przecież tyle się tam dzieje - nie to co w "realu"!
Nam, "starociom", święta kojarzą się przede wszystkim z dzieciństwem. Nie było co prawda takich prezentów, telewizji i życzeń wysyłanych SMS-em, ale było cicho i skromnie. Lecz to "coś", co się czuło w powietrzu, na co czekało się przez długi adwent, co stanowiło odmianę w szarej codzienności, było właśnie "tym czymś". Ale dość narzekań i ckliwych wspomnień, dzisiaj też można przeżyć prawdziwe święta, pod warunkiem, że zechcemy je przeżyć nieco głębiej niż zachęca Mikołaj z reklamy.
Święta Bożego Narodzenia mają ogromnie dużo treści i symboli, winny być także okazją do budowania wewnętrznej radości, nadziei, pozytywnego nastawienia do świata, a szczególnie innych ludzi. Najważniejsze, by narodził się w nas optymizm, nadzieja, serdeczność, autentyczna radość płynąca ze spotkania z tym, który nas do życia powołał i z tymi, z którymi przyszło nam żyć - w bliższej czy dalszej odległości. Aby tak było, potrzebny jest wysiłek do podniesienia oczu znad telewizora czy ekranu komputera. Nie oczekujmy, że świąteczna atmosfera stworzy się sama - to od nas zależy, czy tak będzie!
Najłatwiej jest ponarzekać, powspominać, powybrzydzać i skrytykować. Warto jednak zadbać o to, by święta były czasem wyjątkowym, magicznym i wartym wspomnień, a na całą oprawę patrzeć zachwyconymi oczami dzieci - bo przecież karp wigilijny to nie taki sobie zwykły karp, a pierogi to nie takie tam jakieś z kapustą. Wigilia jest raz w roku i każda musi być wyjątkowa. Nikt z nas nie wie, czy będzie uczestniczył w tej za rok, czy pozostaniemy w niezmienionym gronie, w takiej atmosferze. Trzeba więc stworzyć tę nieuchwytną magię wyjątkowej chwili i wyjątkowych symboli, ale jednocześnie zadbać o to, by na symbolach się nie skończyło. Przecież to Święta Narodzenia Miłości i niech Ona je zdominuje, niech przesłoni prezenty i migające światełka, niech sprawi, że przesolony barszcz Matuli będzie smakował jak boska ambrozja! Tego wszystkim szczerze życzę i świątecznie pozdrawiam!





