Polinów, Anno Domini 2006
Polinowski rok w domu i zagrodzie
Adwentowe refleksje
Adwent to czas radosnego oczekiwania. Całe nasze życie przesączone jest oczekiwaniem. Oczywiście oczekiwaniem z nadzieją na przyszłe radosne zdarzenia, przeżycia lub owoce naszych wysiłków. Dzieci czekają niecierpliwie kiedy dorosną, młodzież pragnie szybko się usamodzielnić i wyrwać spod opiekuńczych skrzydeł rodziców, dorośli oczekują sukcesów swoich latorośli. Inni oczekują na pomyślną odmianę losu, karierę, dostatek itp. Staruszkowie najczęściej są zgorzkniali bo ich oczekiwania są bardzo skromne i coraz mniej rzeczy i zdarzeń mieści się w zasięgu ich oczekiwań.
Czasem oczekiwanie na coś przyjemnego jest milsze niż spełnienie. Najczęściej nasze oczekiwania, marzenia i wyobrażenia przerastają to, co się spełnia. Następują rozczarowania, frustracje, depresje. Wszystko zależy od tego, co stanowi dla nas prawdziwą wartość - kwintesencję oczekiwania.
Jeśli nasze oczekiwanie ogranicza się do rzeczy nawet atrakcyjnych, przeżyć nawet przyjemnych, a pozbawione jest tej nadbudowy, jakiejś idei, jakiegoś głębszego sensu - to z góry wiadomo, że spełnienie będzie w jakimś sensie rozczarowaniem, niedosytem, zawodem. Pragnienia rzeczy i zdarzeń nietrwałych, zawodnych, szybko przemijających, nie przyniosą wiele szczęścia, jeśli nie są zanurzone w wyższych uczuciach, jeśli nie posłużą celom z "wyższej półki".
Sprowadzenie adwentu do czasu wzmożonych zakupów świątecznych, a świąt do symboli i tradycji jest pozbawieniem ich właściwej treści i sensu. Współczuję głęboko tym, którzy nie potrafią poczuć ich prawdziwej idei i znaczenia daleko wspanialszego niż najpiękniej przystrojona choinka czy rubaszny krasnolud zachęcający do szaleństwa zakupów...





