nagłówek „Avorum respice mores” (Bacz na obyczaje przodków) – dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim herbu Szaława – dawnym właścicielom Polinowa link nagłówka

Śladami polinowskiego zboża

Symboliczny worek polinowskiego zboża

Szlakiem Zygmunta Glogera

Zygmunt Gloger (1845-1910)Zygmunt Gloger - etnograf i folklorysta, autor „Encyklopedii Staropolskiej”, utrwalającej spuściznę ojczystej historii, kultury i tradycji. Współcześni nazywali Zygmunta Glogera „starożytnikiem”, czyli entuzjastą „starożytności”, dziejów i przedmiotów należących do przeszłości. Dziś Gloger bywa uznawany za przedstawiciela kilku dyscyplin naukowych, takich między innymi jak historia, archeologia, etnografia, folklorystyka, ludoznawstwo. W XIX wieku spłynął kilkoma rzekami: Niemnem, Wisłą, Bugiem i Biebrzą i opisał je w swojej książce "Dolinami rzek". Książka jest prawdziwą kopalnią cennych informacji dla wszystkich zainteresowanych przeszłością. Jest również przewodnikiem dla nas, podążających śladami polinowskich flisaków.

P.S. Cytaty pochodzą ze wspomnianej książki "Dolinami rzek" Zygmunta Glogera, w której opisuje on swój spływ Bugiem z roku 1875.

Kuryer Polski

Flis Drohiczyn - Gródek (22 km)

Maciej KobylińskiOstatni etap naszego flisu zaczęliśmy w Drohiczynie - starożytnym grodzie, od 1520 aż do okresu rozbiorów stolicy województwa podlaskiego.

Góra Zamkowa w Drohiczynie

"Drohiczyn nie miał swojego historyka, który by dzieje jego wyczerpał i w żywym obrazie przedstawił. Stroma góra nad Bugiem, nadawała się na warownię, więc już w wieku XI-ym są wzmianki o zamku tutejszym. W wieku XII-ym i XIII-ym, gród ten był wschodnią strażnicą Mazowsza. Gdy Polska w dobie podziałów osłabła przez wzajemne walki książąt piastowskich, Jadźwingowie, żyjący głównie z łupieży krajów rolniczych, posunęli się ze swych gniazd od jezior prusko-litewskich, puszczami Podlasia na południe ku Narwi i Bugowi, gdzie opanowywali nie raz i zamek drohicki. Wiadomość jednak, jakoby na tymże zamku koronował się Daniel Romanowicz na króla Rusi w r. 1256 jest mylną, bo koronacya ta odbyła się w innym Drohiczynie (dziś Drohobusku), w ziemi Chełmskiej. W roku 1444. Kazimierz Jagiellończyk osobnym przywilejem zaliczył Drohiczyn do liczby 15-tu celniejszych miast Wielkiego Księstwa Litewskiego. Gdy potem Drohiczyn został stolicą ziemi Drohickiej, a w pewnej mierze i całego województwa Podlaskiego, wybierał do swego zarządu 16 rajców i 2 burmistrzów.

Góra po starożytnym zamku składa się z twardej, gliniastej opoki, osypującej się ciągle od strony Bugu, który ją u podnóża nurtem swoim podmywa i zniszczył już w znacznej części. W połowie jej wysokości od strony rzeki dostrzegliśmy duży otwór. Po spadzistej, a po deszczu nader trudnej do wyjścia pochyłości, dostaliśmy się do tego otworu, który wprowadził nas do ciekawej pieczary, wykutej w opoce. Pieczarę stanowił prosty, wązki na trzy kroki korytarz, długi na kroków kilkanaście. W obu jego bokach znajdowały się po dwie przeciwległe sobie nisze, czyli wgłębienia, co nadawało lochowi podobieństwo do wnętrza miniaturowego kościółka, z czterema kapliczkami. Pieczara ta wszakże w czasach dawnych, gdy na górze stał zamek (niewątpliwie drewniany) była najpewniej więzieniem, lub skarbcem, a nie świątynią. W każdym razie musiała być znacznie dłuższą, bo zaczynała się w części góry, już dziś nie istniejącej, ta zaś część pieczary, która obecnie pozostała, stanowiła tylko zakończenie, do którego woda z deszczów naniosła sporo ziemi zewnętrznej.

Niszczenie góry od strony Bugu odbywa się powoli, bo opoka gliniasta, z której się góra składa, jest tak twarda, że na ścianach pieczary, znaleźliśmy nazwiska zwiedzających, zapisane tu przed laty dwudziestu. Jeżeli zważymy, że pomimo takiej oporności opoki, tak znaczna część góry, może połowa, podmytą i zniszczoną już została, a na pozostałym jej wierzchołku niema już miejsca na zamek, to musimy przyjść do przekonania, że tylko za bardzo dawnych czasów, zamek warowny mógł być na górze Drohickiej założony w tem miejscu. Podanie miejscowe, będące zwykłą baśnią ludową, do wszystkich naszych zamków przywiązaną, powiada, że góra ta usypaną była rękoma jeńców wojennych, że we wnętrzu swojem zawiera podziemia pełne skarbów, że podziemia te pełne łączyły niegdyś zamek Drohicki z klasztorem Franciszkanów, w którego lochach miały znajdować się tajemne drzwi żelazne do tego przejścia na zamek.

Znalazłem tylko w podmurowaniu i brukach jednego z domów mieszczańskich, w pobliżu góry zamkowej, kamienie granitowe, obrabiane w sześciany, które prawdopodobnie z zamku dawnego pochodzą i byłyby w takim razie ważną wskazówką, że zamek ten miał baszty granitowe, jak liszkowski nad Niemnem i kilka innych na Litwie w wieku XIV-tym i XV-tym. Z góry powyższej roztacza się szeroki widok na żyzną równinę dóbr Korczewskich za Bugiem, na daleki pałac i park."

Katedra oraz pojezuicki zespół klasztorny w Drohiczynie

"Jezuici wznieśli tu okazałe kollegium i utrzymywali szkoły, które po ich upadku objęli Pijarzy. Szkoły te, położone w środku Podlasia, zawsze licznie uczęszczane, były głównem źródłem oświaty dla województwa, mnogiej zagrodowej szlachty Podlaskiej i dla mieszczan. Wielu z nich rozgrzało się szlachetną żądzą wiedzy i poświęcenia, dla nauki i społeczeństwa. Dość wymienić tu tylko dwóch kaplanów: słynnego botanika, Kluka, oraz Falkowskiego, założyciela warszawskiego Instytutu głuchoniemych.

Dziś (1875 r.) Drohiczyn odznacza się ruinami. Dwa wielkie, dwupiętrowe gmachy po szkołach jezuickich, a następnie pijarskich miały jeszcze dachy, ale nie posiadały już drzwi i okien."

Kościół pw. Wniebowzięcia NMP i zespół klasztorny franciszkanów w Drohiczynie

"Kościół pofranciszkański prawie już bez dachu, był dawniej gmachem stylowym i mógł być ozdobą większego miasta. Tutaj był zakonnikiem w zeszłym wieku Karol Zera, zbieracz fraszek i opowiadań humorystycznych."

Kościół Mniszek Benedyktynek w Drohiczynie

"Drugi kościół, dziś w ruinie, należał dawniej do panien Benedyktynek; był on mniejszy od frańciszkańskiego, lecz z wnętrzem i ołtarzami równie stylowymi."

Okolice wsi Bużyska

"O pół mili poniżej Drohiczyna, Bug robi wielki zakręt w kształcie podkowy. W łuku tym, brzeg rzeki prawy, zewnętrzny, stanowi tu na prawie milowej długości jedną buchtę. Kto nie świadom znaczenia wyrazu buchta, temu przypominamy, iż każda rzeka na zakręcie, silniejszy ma prąd przy brzegu zewnętrznym tego zakrętu. Brzeg ten jest podrywany prądem wody i nazywa się właśnie buchtą. Dokładne zbadanie tych fizycznych przekształceń koryta, mogłoby rzucić pewne światło na olbrzymią przestrzeń czasu, potrzebną do ukształtowania takiego łożyska i całej doliny, jaką widzimy w obecnym jej stanie."

Wysoka skarpa za wsią Mogielnica

"Bug od wsi Mogielnicy zwraca się bardziej na północ. Tu znowu jak pierwej, musimy co chwila walczyć z mieliznami i wysiadać boso do wody. Rzeka, która na wiosnę zalewa w wielu miejscach równinę milowej szerokości, dziś po dwumiesięcznej suszy, pomimo deszczów kilkodniowych, w wielu miejscach na całej szerokości nie jest głębsza nad półtorej stopy."

Most drogowy w Tonkielach

"Mijamy zaścianek Tąkiele, stare gniazdo podlaskiej szlachty Tąkielów."

Okolice wsi Wasilew Szlachecki

"Przed Wasilewem, (rozsadnikiem szlachty Wasilewskich) napotykamy piękne wybrzeża z malowniczemi kępami brzóz i wierzb płaczących. Raz jeszcze ukazały się nam mury Drohiczyna, gdyśmy byli o jaką milę w prostej linii od miasta."

Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego w Wirowie

"Gdy mrok wieczorny już zapadał, zatrzymaliśmy się na nocleg w kościelnej wsi, zwanej Wierowem, lub Wirowem. Właścicielem ówczesnym tej wioski był od niedawna p. Walery Leśniewski, syn Jana, bardzo dzielnego rolnika i zasłużonego niegdyś ziemianina w pow. Białostockim, znanego mi dobrze w mem dzieciństwie. Pana Walerego już nie znałem, ze względu jednak na dawne stosunki z ojcem, zamierzyłem wstąpić w podróży na noc do syna.

Zamiar nie powiódł się, bo spotkany na ganku jegomość oświadczył, że dziedzica niema w domu, a on jest sekwestratorem podatkowym. Postanowiliśmy tedy szukać noclegu na plebanii Wirowskiej. Zastaliśmy właśnie księdza proboszcza popijającego herbatkę i czytającego w Gazecie Warszawskiej opis napadu bandy Orlowskiego na pewną plebanie w gub. Piotrkowskiej. Pleban widocznie zostawał pod silnem wrażeniem opisanego wypadku. Spojrzał bowiem na nas niedowierzająco i trwożliwie. Nagłe zjawienie się dwóch ludzi nieznajomych w porze wieczornej wywołało silny w nim niepokój, tembardziej, że w ubiorach na pół flisackich, zabłoceni i ogorzali, z kijami podróżnymi w ręku, mogliśmy być istotnie trochę podobni do bandytów.

Rekomendowaliśmy siebie wzajemnie, co nie mogło także obudzić w gospodarzu wielkiego do nas zaufania. Ja przedstawiłem proboszczowi pana Juliana, jako artystę malarza, a pan Julian mnie, jako ziemianina, badającego przeszłość krajową. Któż mógł zaręczyć, że jedno i drugie było prawdą? Proboszcz chciał być tymczasem grzeczny, aby mieć czas zawiadomić o przybyciu obcych ludzi starą swoją gospodynię, kulawego organistę i dziada kościelnego. Dziwiło go to i budziło w nim niedowierzanie, żeby artysta wybrał się w takie deszcze i gdzie? do Wierowa, a ziemianin badał przeszłość krajową podczas żniwa, i gdzie? - w Wierowie. Zdawało się jednak, że obudziliśmy nareszcie zaufanie plebana, bo już poczęstował nas tabaką, co dawało nadzieję, że i na nocleg zaprosi.

Licho jednak skusiło mnie wymówić się, że wędrujemy z Brześcia. Brześć zaś miał tak niefortunną opinię u wszystkich posiadaczów lepszych koni na Podlasiu, (a proboszcze w tych stronach mieli konie bardzo poszukiwane przez handlarzy brzeskich), że pleban oświadczył nam otwarcie, iż pragnie poczęstować nas kieliszkiem wódki na drogę, bo z powodu ciasnoty na noc nas nie zaprasza. Podziękowawszy za uprzejmość ugoszczenia nas wódką i tabaką, poszliśmy szukać gospody, którą sobie już był znalazł nasz Prokop."

Okolice wsi Wirów

"Na dość wyniosłej krawędzi wybrzeża Bugowego stała karczma stara, drewniana, niebielona, duża, słomianą strzechą poszyta, szczytem zwrócona do rzeki. W obszernej szynkowni krzątała się kobieta średniego wieku, dobrej tuszy, sympatyczny typ zaściankowej gospodyni. Mąż jej z wąsami przygolonymi w poziomą, prostą linię nad wargami ust, w rogatej, z barankiem siwym pomimo pory letniej, czapce, był także typem szlachcica zagrodowego na zapadłem Podlasiu.

Pokazało się, że Prokop, na kwaterze u zagrodowców wyszedł daleko lepiej, niż my na plebanii, bo siedział już nad potężną misą żytnich klusek, nagotowanych z mlekiem. Zapytaliśmy czy pani Wasilewska nie posiada drugiej podobnej porcyi klusek, a gościnna gosposia wzięła się z pośpiechem do ugotowania żądanego posiłku. Kluski takie, wielkości laskowych orzechów, z mąki żytniej z domieszką pszennej, zwane 'szczypanemi', są przysmakiem drobnej szlachty i kmieci na Podlasiu, a nam po kilkunastogodzinnej wędrówce tak smakowały, iż we dwóch podołaliśmy spożyć misę prawie tak imponującą, jak była misa Prokopa.

Wnętrze izby przedstawiało ustawione pod dwoma ścianami wązkie ławy, jeden kąt zajmował ogromny komin z 'kucą' pod 'trzanemi' i 'szabaśnik' do pieczenia chleba, w drugim przy drzwiach stała baterya pustych antałków, cebrów i wiader. Na ścianach rzędami wisiały wysoko obrazy świętych, a niżej patent akcyzny, szafa z paczkami tytoniu, papierosów i zapałek, a obok przylepione było kolorowane, pruskie wojsko, zabawka dziecinna, kupowana po trzy grosze arkusz u Węgrów, roznoszących po wsiach towary. Na szynkfasie stały baterye flaszek, garnców, kwart, półkwaterek blaszanych i kieliszek ze szkła zielonego w karby. Tu było właściwe źródło rozkosznej dla Prokopa woni anyżowej, skombinowanej z zapachem niedogonu i fuzlowego olejku gorzałki.

Mieszkania wieśniaków naszych nie mogą się nigdy obejść bez przygarnięcia do swego wnętrza zwierząt domowych. Więc też i w gospodzie wierowskiej pod jedną ławą, nocowało liczne stado białych, zaszarganych w błocie kaczek, dopełniając charakterystycznego widoku izby karczemnej na Podlasiu. Prokop ułożył się do snu w miejscu najspokojniejszem, jakie było w gospodzie, to jest na ziemi, przy ścianie, pod lawą obok kaczek. Dla nas pozostał do spoczynku stół wysoki i wązki, bo z dwóch desek, ale za to tak długi, że mógł nas obu wzdłuż jednego za drugim pomieścić, pomimo że razem z panem Julianem Maszyńskim przedstawialiśmy sześć i ćwierć łokci długości."

Rezerwat przyrody Wydma Mołożewska

"Gdy rankiem wyruszaliśmy z Wierowa w dalszą drogę, silny wiatr wsteczny bałwanił nurty Bugu i pomimo największego wysiłku naszych wioseł zatrzymywał oporną i ciężką łódź naszą na miejscu, lub co gorsza, odpędzał ją w górę wody. Kto w podobną wichurę nie żeglował bez siły pary, ten nie ma pojęcia co to jest siła powietrza, która nawet na tak bystrych rzekach jak Wisła, sama bez pomocy ludzi i żagli, posuwa nieraz berlinkę w górę wody. Od rana do południa, to jest mniej więcej w ciągu sześciu godzin usilnego wiosłowania, posunęliśmy się zaledwie o trzy ćwierci mili w dół Bugu."

Krowy na łąkach Wierzchucy Nadbużnej

"Na tej przestrzeni natrafiłem prawdzie (w pobliżu wsi Wierzchnicy) na ślady pobytu człowieka w czasach starożytnego użytku krzemienia, ale podróż dalsza na łodzi okazała się wprost niemożliwą do czasu uspokojenia się wiatru północno-zachodniego. Że zaś nie można było przewidzieć, kiedy się wiatr ten uciszy, bo taki jest kierunek w kraju naszym najpospolitszy i zwykle słoty i burze przynoszący, byliśmy przeto zmuszeni zakończyć naszą wycieczkę po Bugowej dolinie i podarować łódź Prokopowi, a nająć sobie wózek do Czyżewa, stacyi kolei Petersbursko-warszawskiej."

Bug w okolicach wsi Gródek

"Kres naszej wodnej podróży był we wsi Gródku, w owym Gródku, dawniej należącym do braci Chojeckich, z których Edmund zasłynął napisaniem powieści polskiej 'Alkadar' i osiadłszy (od r. 1844) w Paryżu, dał się na szerszym świecie poznać, jako autor i publicysta francuski, piszący pod pseudonimem Charles Edmond.

Przy ogrodzie dworskim znajduje się odwieczne w Gródku usypisko po zameczku, czyli gródku średniowiecznym, od którego poszła i nazwa wioski. W czasach Piastowskich i Jagiellońskich, królowie i książęta budowali zamki, czyli grody, a rycerska szlachta obwarowywała się w mniejszych gródkach. U stóp dawnego gródka zakończyliśmy właśnie naszą po Bugu żeglugę."

Bug w okolicach wsi Gródek

"W miejscu gdzieśmy łódź naszą i Prokopa pożegnali, stały zatrzymane od tygodnia na haku liczne tratwy z ogromnym ładunkiem pszenicy hrubieszowskiej, spławianej do Gdańska. Właśnie po ostatniej burzy i deszczach woda znacznie przybyła i oryle przybierali się już ochoczo do dalszej drogi, oczekując tylko zmniejszenia się wichury. My mieliśmy po za sobą dwadzieścia mil krętego, wodnego szlaku wybrzeży bugowych, zwiedzonych w ciągu dni pięciu od Kodnia i Kostomłotów do Gródka. Przed sobą zaś mieliśmy jeszcze sześć mil drogi najętym, chłopskim wózkiem do kolei w Czyżewie."

Czółno

Galeria flisu Drohiczyn-Gródek z 2008 r.

Symboliczny worek polinowskiego zboża Góra Zamkowa w Drohiczynie Katedra oraz pojezuicki zespół klasztorny w Drohiczynie Kościół pw. Wniebowzięcia NMP i zespół klasztorny franciszkanów w Drohiczynie Kościół Mniszek Benedyktynek w Drohiczynie Drohiczyn z oddali Ruska Strona, czyli lewobrzeżna część Drohiczyna Okolice wsi Bużyska Okolice rezerwatu przyrody Przekop Okolice rezerwatu przyrody Przekop Ujście Kołodziejki Okolice Starczewic Wyspa w okolicach Starczewic Okolice wsi Starczewice Okolice wsi Starczewice Okolice wsi Starczewice Okolice wsi Starczewice Okolice wsi Starczewice Okolice wsi Starczewice Okolice wsi Starczewice Okolice wsi Mogielnica Okolice wsi Mogielnica Okolice wsi Mogielnica Okolice wsi Mogielnica Wysoka skarpa za wsią Mogielnica Wysoka skarpa za wsią Mogielnica Wysoka skarpa za wsią Mogielnica Wysoka skarpa za wsią Mogielnica Most drogowy w Tonkielach Most drogowy w Tonkielach Most drogowy w Tonkielach Okolice wsi Wasilew Szlachecki Norki jaskółki brzegówki Okolice wsi Wirów Norki jaskółki brzegówki Okolice wsi Wirów Kościół pw. św. Antoniego Padewskiego w Wirowie Krowy na łąkach Wierzchucy Nadbużnej Krowy na łąkach Wierzchucy Nadbużnej Krowy na łąkach Wierzchucy Nadbużnej Rezerwat przyrody Wydma Mołożewska Rezerwat przyrody Wydma Mołożewska Rezerwat przyrody Wydma Mołożewska Rezerwat przyrody Wydma Mołożewska Rezerwat przyrody Wydma Mołożewska Okolice wsi Mołożew Mołożewskie pastwiska Rezerwat florystyczny Skarpa Mołożewska Rezerwat florystyczny Skarpa Mołożewska Rezerwat florystyczny Skarpa Mołożewska Bug w okolicach wsi Gródek Bug w okolicach wsi Gródek
Ojcowie serwisu Polinów
pieczęć Polinowski flis
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy