Kobylińscy
Kobylińscy
południowe Podlasie
Węglińscy Wężyk
Znajdujesz się w dziale: Wieści

AD 2005

AD 2006

AD 2007

AD 2008

AD 2009

>AD 2010<

AD 2011

AD 2012

Wieści z królewskiego folwarku

Anno Domini 2010

Święta z dala od kraju
29 grudnia 2010 r.

Bartosz KobylińskiW tygodniku Echo Katolickie nr 51 (808) z 23-29 grudnia 2010 r. ukazał się artykuł "Święta z dala od kraju". O świętowaniu bez względu na różnice szerokości opowiadają w nim ci, którzy na co dzień służą porozrzucani po różnych kontynentach świata. O drugich już świętach na obczyźnie nasz brat opowiada w rozdziale pierwszym, zaś pod artykułem znajduje się jego wzmianka "Czas pokażę" o napiętej sytuacji politycznej na Wybrzeżu Kości Słoniowej.

3 strony świata, czyli Wybrzeże Kości Słoniowej w radiowej "Trójce"
22 grudnia 2010 r.

Bartosz KobylińskiPo wymianie korespondencji z jednym z redaktorów i przedstawieniu obecnej sytuacji na Wybrzeżu Kości Słoniowej, w Programie Trzecim Polskiego Radia (Trójka) z cyklu "Trzy Strony świata" pojawił się długo oczekiwany przez nas reportaż. Co prawda po podaniu namiarów na ojca Romana mieliśmy nadzieję, że zostanie zaproszony do wzięcia udziału w tym reportażu, jak się jednak okazało - wzięli kogoś innego. Pocieszające jest jednak to, że emisja w końcu się odbyła i nawet sam redaktor Marek Wałkuski w prowadzonej z nami korespondencji stwierdził, że ten rejon świata rzeczywiście troszkę ostatnio zaniedbali, zwłaszcza na tle mających tam obecnie miejsce, wydarzeń. Cieszymy się zatem, że zainteresowaliśmy publiczne media troszkę odmiennym tematem, co udało nam się zresztą uchwycić elektronicznym uchem komputera.

Tolkien - teologia mitu według ojca Wojciecha
6 grudnia 2010 r.

Bartosz KobylińskiMiło nam poinformować, że ukazała się kolejna, druga już w tym roku po "Cichej nocy?" publikacja naszego brata - ojca Wojciecha CMF, nie licząc oczywiście kilku pomniejszych artykulików. W listopadowo-grudniowym numerze dwumiesięcznika Życie konsekrowane (nr 6(86) 2010 r.) ukazał się bowiem artykuł "Tolkien - teologia mitu". Warto wspomnieć, że to jedyne teologiczne pismo naukowe w Polsce (co znaczy m.in., że artykuły tam zamieszczone wliczają się do dorobku naukowego, a więc do habilitacji będzie jak znalazł;).

Wystawa Dwory i pałace południowego Podlasia i wschodniego Mazowsza
17 listopada 2010 r.

Maciej KobylińskiJeden z długich, listopadowych wieczorów spędziliśmy w dworze w Mościbrodach na wystawie "Dwory i pałace południowego Podlasia i wschodniego Mazowsza". Autor wystawy, Pan Sławomir Kordaczuk (z-ca dyrektora Muzeum Regionalnego w Siedlcach) prezentował kolekcję fotografii, których tematem są właśnie dwory i założenia pałacowo-parkowe najbliższej okolicy.

W Polsce przed II wojną światową istniało ok. 16.000 dworów. Były charakterystycznym elementem naszego krajobrazu i stanowiły o polskiej tożsamości. Te, którym udało się przetrwać wojnę, niszczały w okresie PRL. Dziś, w przytłaczającej większości porzucone, bezpańskie - rozsypują się. Z nominalnie istniejących 3.000 dworów, 2.000 znajduje się obecnie w stanie agonalnym.

Oprócz wrażeń wizualnych na wystawie można było doświadczyć czegoś "dla ucha" - Chopin w dworkowych wnętrzach brzmi zdecydowanie lepiej, niż w nawet najpiękniejszej sali koncertowej! (przynajmniej dla mnie).

A piszę o tym głównie dlatego, że sporą część dworów, które prezentowane były na wystawie, opisujemy w dziale "Łosice okolice", o istnieniu którego przypominamy i zapraszamy do odwiedzania (opisujemy m.in. dwór w Czeberakach, Dąbrowie, Hruszniwie, Huszlewie, Klimczycach, Korczewie, Kownatach, Krzesku, Łysowie, Mężeninie, Mordach, Patkowie, Puczycach, Sarnakach Tokarach, Wojnowie czy Wólce Nosowskiej). Najbardziej szczegółowo omawiamy jednak dwory w Chotyczach i Toporowie (dział "Toporów - Chotycze"), a to ze względu na to, że na przełomie XIX i XX w. ich właścicielem był nasz pradziadek - Alfred Wiktor Witalis Węgliński herbu Godziemba.

Opowieści znad Polinówki: 6(30). Filozofia chłopsko-gminna, czyli ekologia "Made in China"
14 listopada 2010 r.

Bartosz KobylińskiPatrząc na otaczający nas świat można dojść do wniosku, że błogostan jest dla ludzi stanem nienaturalnym lub wręcz iście patologicznym. Idealnie obrazuje to prawo Murphy'ego, utwierdzające nas w przekonaniu, że "w naturze nigdy nic nie jest całkiem w porządku, czyli jeśli coś idzie dobrze... to coś jest nie tak". A jeśli coś jest nie tak, człowiek natychmiast musi to poprawić i ulepszyć po swojemu, co dla natury z kolei oznacza przeważnie coś dokładnie odwrotnego. To, co dla człowieka jest "poprawą komfortu bytowania", dla przyrody oznacza zaburzenie jej idealnego porządku, tkanego misternie przez miliardy lat mrówczej pracy.

Tak to już bowiem na tym świecie jest, że od zarania dziejów naturalny spokój nawet najspokojniejszej okolicy musi zostać w końcu zmącony, a każdy jej mieszkaniec w swej bezradności musi w końcu przywyknąć do nowego, niekoniecznie lepszego, stanu rzeczy. Niekwestionowanym liderem tego typu zachowań były z pewnością "złote czasy PRL-u" obfitujące w wyrządzaną siłą krzywdę ludzką, zwłaszcza w stosunku do tych, którzy cokolwiek posiadali, cokolwiek tworzyli i cokolwiek znaczyli. Mimo stworzeniu mechanizmów prawnych zapobiegającym takim nadużyciom jak i szeroko pojętej "partyzantce", i w obecnych czasach co i rusz przychodzi nam ścierać się z lokalnymi kuriozami "nadopiekuńczej władzy", która każdemu ze swoich nawet najbardziej szkodliwych przedsięwzięć potrafi nadać status sprawy "niezbędnej i jedynie słusznej". Problem w tym, że w przeciwieństwie do sił natury, prawie każda władza jest ślepa i tak naprawdę mało kogo obchodzi dobro każdego z nas, nie mówiąc już o ubezwłasnowolnionym środowisku, w którym przyszło nam egzystować.

czytaj dalej...

"Pamiętam niebieski różaniec" - artykuł w "Echu Katolickim"
14 października 2010 r.

Bartosz KobylińskiNiezmiernie miło nam poinformować, że w najnowszym numerze tygodnika regionalnego "Echo Katolickie" (nr 41 (798) z 14-20 października 2010 r.) w dziale "Temat tygodnia" ukazał się całostronicowy artykuł "Pamiętam niebieski różaniec", traktujący, ogólnie rzecz ujmując, o naszej rodzinie, Polinowie i jego mieszkańcach oraz rodzinnych tradycjach.
Gorąco zachęcamy zatem do nabycia periodyku i życzymy miłej lektury - w sam raz na jesienne, deszczowe wieczory!

Opowieści znad Polinówki: 5(29). Czy klimat oszalał? Nie, to tylko media!
18 lipca 2010 r.

Bartosz KobylińskiObecny rok z pewnością zapisze się jako rekordowy pod względem opadów deszczu. Naturalna retencja ziemi już dawno osiągnęła apogeum, przez co kolejne opady w mgnieniu oka wypełniały przydrożne rowy i podtapiały pieczołowicie doglądane uprawy. Jako że lejąca się z nieba woda zawsze szuka najkrótszej drogi do morza, a najbliższym ciekiem łączącym Polinów z Bałtykiem jest Polinówka, nietrudno zgadnąć na czyich barkach spoczywa bojowe zadanie ratowania okolicy przed powodzią. Już po raz kolejny w tym roku po kilkugodzinnych intensywnych opadach koryto nie poradziło sobie jednak z odprowadzeniem w ogromnej ilości wody, a spokojny na co dzień strumień wystąpił z brzegów. Jak jednak widać na poniższych zdjęciach, deszcz czy nawet i lokalna powódź nie robi większego wrażenia na koniach, a w zasadzie przeszkadza jedynie człowiekowi, który siłą wtargnął na tereny od wieków naturalnie zalewane przez wodę.

czytaj dalej...

"Dziennik z podróży donikąd", czyli debiut na łamach "Podlasie24"
2 sierpnia 2010 r.

Bartosz KobylińskiMiło nam poinformować, że na łamach Regionalnego Portalu Informacyjnego "Podlasie24", stanowiącego obecnie obok "Radia Podlasie" jeden z dwóch głównych serwisów podlaskiej rozgłośni, ukazał się pierwszy odcinek z serii "Afrykańska korespondencja Ojca Wojciecha". Kolejne epizody zamieszczane są w zaledwie średnio cotygodniowych przedziałach czasowych, więc trzymajcie rękę na pulsie!
Z kolejnymi odcinkami gorącej korespondencji można zapoznać się w dziale Region/Przeczytaj wspomnianego serwisu. Przyjemnej lektury!

Umarł król, niech żyje król!
8 lipca 2010 r.

Maciej KobylińskiSkoro już mówimy o "zmienności fauny Polinowa", warto też dodać kilka słów o zmianach w kocim polinowskim świecie. Wspomniana w tekście "Polinowskie koty" Kocica-Pifcica zginęła wczesną wiosną śmiercią tragiczną pod kołami samochodu. Zaraz po tym wypadku jej syn Kleofas przepadł bez wieści. Do dziś nie wiadomo, czy śladem słynnego kota Miglansa wyruszył w podróż dookoła świata, czy może wybrał się w podróż dłuższą, z której nie ma już odwrotu... Podejrzenia padły na lisa, który kręcił się wiosną po okolicy i mógł wyprawić kociaka na tamten świat.

Tak czy inaczej słuch o nim zaginął, a na Polinowie zrobiło się bardzo smutno. Najbardziej przykry był moment przyjazdu na Polinów, bo jeszcze niedawno Kleofas często wybiegał nie wiadomo skąd na spotkanie i witał wszystkich swoim mruczeniem lub ewentualnie wskakiwaniem "na barana", co mu się często zdarzało. Wszyscy byliśmy bardzo przygnębieni z tego powodu i zaczęliśmy myśleć skąd by tu przygarnąć jakiegoś kociaka. Na szczęście u sąsiadów okociła się ich ruda kocica i powiła 5 "rudzielców". Od razu zaklepaliśmy jednego i trzeba było tylko poczekać, aż malec trochę podrośnie. Na początku lipca miał już 1,5 miesiąca i stwierdziliśmy, że "już czas".

Alfred (bo tak daliśmy mu na imię) jest rudy od czubków uszu do końca ogona. Nie usiedzi 5 sekund w jednym miejscu, uwielbia gryźć i drapać (co jest szczególnie denerwujące przy kolacji, kiedy pod stołem atakuje nogi domowników), ale ogólnie jest słodki i bardzo grzeczny (kiedy śpi). Liczne przymioty odziedziczył zapewne swoim po ojcu - podejrzewamy, że jest bowiem synem nieodżałowanego Kleofasa, który był swego czasu w bliskich stosunkach z jego mamą...

Opowieści znad Polinówki: 4(28). Nasza fauna zmienną jest...
23 czerwca 2010 r.

Jacek KobylińskiTo, że mamy dość uciążliwy i zmienny klimat, każdy przekonuje się na własnej skórze, i to wielokrotnie. Ale fauna... Z perspektywy prawie kopy lat życia mogę stwierdzić, że zaszło sporo zmian w składzie dominujących gatunków okolicy Polinowa.

I tak, pół wieku wstecz w łosickich lasach zabito ostatniego wilka, co doskonale zresztą pamiętam. Na polach i w lasach dominowały wtedy zające i kuropatwy. Każdej jesieni odbywały się duże polowania, a mimo to zwierzaków wcale nie ubywało. W naszej Polinówce dominowały wtedy kiełbie i ślizy, zaś w polinowskich stawach złote karasie, pełnołuskie karpie i piżmaki. Zimą wśród ptactwa dominowały gile i jemiołuszki, latem zaś jaskółki, szpaki, wilgi, a i dudek się trafił. Do rzadkości wcale nie należały sowy i kraski. Dużo mniej było za to szkodników, np. w ogóle nieznana była stonka ziemniaczana, a turkuć podjadek był ogromną rzadkością, prawie nie było też kleszczy. Więcej było zaś pożytecznych pszczół, trzmieli i bąków, w tym też tych kąsających.

czytaj dalej...

Msze afrykańskie w Łosicach
16, 23 maja 2010 r.

Bartosz KobylińskiW tym roku w nieco nietypowym (z powodu kapituły generalnej) terminie, mamy przyjemność zaprosić na msze św. z udziałem naszego stryja - o. Andrzeja Kobylińskiego CMF. Jak zwykle podzieli się najnowszymi wieściami z Wybrzeża Kości Słoniowej, gdzie od 20 już lat jako misjonarz zmaga się z tamtejszym klimatem oraz realiami, ale nade wszystko głosi Słowo Boże.
Zapraszamy zatem na łosickie msze św.: 16 maja w kościele parafialnym Trójcy Świętej w Łosicach, zaś 23 maja w rodzinnej parafii naszego misjonarza - kościele parafialnym św. Zygmunta Króla w Łosicach..

W tych dniach po mszach o. Andrzej zbierał będzie przed kościołem ofiarę na misje na Wybrzeżu Kości Słoniowej - m.in. budowę nowego kościoła. Na ten cel w całości przeznaczony zostanie także dochód ze sprzedaży afrykańskich pamiątek - po każdej mszy przed kościołem nabyć będzie można bowiem oryginalne batiki, hebanowe krzyżyki i inne niepowtarzalne pamiątki, oczywiście prosto z gorącej Afryki, a przywiezione przez samego o. Andrzeja. O ile tylko pogoda pozwoli największy wybór będzie rano, jako że ilość towaru jest ograniczona!

Serdecznie wszystkich zapraszamy!

Opowieści znad Polinówki: 3(27). Odpustowe impresje
9 maja 2010 r.

Jacek KobylińskiW świadomości ludzi młodych odpust kojarzy się z anachroniczną imprezą kościelną oraz jarmarczną oprawą zewnętrzną. To trochę krzywdzące stereotypy, bo odpusty to także lokalne świętowanie, wynikające czasem z wielowiekowej tradycji. Ich degradacja bądź rezygnacja z całej odpustowej otoczki odbywa się z pewnym uszczerbkiem dla lokalnej społeczności, bo odpust przypisany jest zarówno do konkretnego świętego patrona lub faktu teologicznego, jak też i miejsca. To święto lokalnego kościoła, rozumianego jako miejscowa wspólnota wiernych.

czytaj dalej...

"Moim zdaniem"
15 kwietnia 2010 r.

Bartosz KobylińskiW najnowszym numerze tygodnika regionalnego "Echo Katolickie" (15(772) 15-21 kwietnia 2010 r.), tym razem w rubryce "Moim zdaniem", ukazał się kolejny artykuł naszego brata - o. Wojciecha CMF. Obok zamieszczamy pełną treść artykułu.

"Święta z dala od kraju..."
1 kwietnia 2010 r.

Bartosz KobylińskiW najnowszym numerze tygodnika regionalnego "Echo Katolickie" (13(770) 1-7 kwietnia 2010 r., dział "Echo Sonda") ukazał się kolejny artykuł naszego brata - o. Wojciecha CMF. Dla osób spoza regionu oraz mających trudności z nabyciem periodyku obok zamieszczamy pełną treść artykułu.

Cicha noc?, czyli kolejny debiut medialny;-)
28 lutego 2010 r.

Maciej KobylińskiW Empikach ukazał się właśnie 17 (1/2010) numer Magazynu Fantastycznego, w którym znalazło się długo oczekiwane opowiadanie naszego brata Wojciecha pt. Cicha noc?
Jest to zabawna wariacja na temat Bożego Narodzenia, która delikatnie mówiąc nieco odbiega od ogólnie przyjętych wyobrażeń. Akcja dzieje się równolegle w niebie i na ziemi, dzięki czemu czytelnik może poznać dotychczas nieznane szczegóły tego wydarzenia. Przypomnijmy tylko, że opowiadanie zakwalifikowane zostało do druku już pod koniec 2008 r. i miało się ukazać jeszcze przed kolejnymi świętami Bożego Narodzenia, niestety niespodziewany obsuw i dość nieregularny cykl wydawniczy przesunęły publikację dopiero na poświąteczny okres bieżącego roku. Tematyka niekoniecznie może zatem pasować do panującej aury, no ale cóż - niestety na pewne rzeczy nie mamy wpływu...

W 2007 r. nadzieję na druk dawała także "Nowa Fantastyka" - największy tego typu magazyn w Polsce, niestety póki co sprawa rozeszła się po kościach. Jednocześnie przypomnę, że kilka lat temu opowiadanie zostało także wysyłane zamiast świątecznej kartki na forum Polinowa.
Ponieważ jest to debiut jeśli chodzi o te wydawnictwo, mocno trzymamy kciuki za następne publikacje!

Opowieści znad Polinówki: 2(26). Srogie zimy
18 lutego 2010 r.

Jacek KobylińskiTegoroczna zima przejdzie do historii jako nie tyle ekstremalna, co długa i śnieżna. Takich śniegów nie było już dawno. Zawdzięczamy to też brakiem odwilży od Świąt Bożego Narodzenia do połowy lutego. Młodzież takich zim raczej nie pamięta, ale onegdaj nie były rzadkością.

czytaj dalej...

Opowieści znad Polinówki: 1(25). Zima na Polinowie
12 stycznia 2010 r.

Jacek KobylińskiZimowy Polinów jest trochę senny, trochę pusty, ale za to bardzo pięknie przystrojony nieskazitelnie białym śniegiem, który wygląda odświętnie i tajemniczo. Przyroda wokół zasypana białym puchem, skuta lodem, chyba faktycznie śpi już od połowy grudnia. Zamarzły "na amen" polinowskie stawy i Polinówka. Ale pod grubym lodem, w zwolnionym tempie toczy się normalne, podwodne życie. Ryby i inne stwory wodne co prawda nie żerują, ale niemrawo poruszają się w lodowatej wodzie i ciemnicy, spowodowanej grubą warstwą nawianego na lód śniegu. Mieliśmy też wizytę wydry, o czym świadczą częściowo nadgryzione zwłoki karpia wyciągniętego na lód.

czytaj dalej...

AD 2005

AD 2006

AD 2007

AD 2008

AD 2009

>AD 2010<

AD 2011

AD 2012

Misje w Afryce i chór Claret Gospel