Czuchleby to dawna wieś pańszczyźniana na południu Podlasia, na Wysoczyźnie Siedleckiej. Położona 6 km na pn-wsch od Łosic, powstała około roku 1720 na wzniesieniu nad rzeczką Kałuża. Wchodziła w skład majątku Woźniki, będącego we władaniu Kuczyńskich, a później Ostrowskich (właścicieli Korczewa).
Wieś liczyła 25 osad (osada to około 30 mórg ziemi). Osiedleni tam ludzie, jak też mieszkańcy pobliskich Meszek, Świniarowa i Dzięcioł musieli odrabiać pańszczyznę w folwarku Woźniki: 7 dni w tygodniu od rodziny letnią porą, 6 dni zimową. Jak wspominali dawni mieszkańcy na pole jechło się wozem ze wszystkimi w danym dniu potrzebnymi narzędziami. Dyspozycje co do zajęć otrzymywało się przed wjazdem do folwarku. Na mostku stał tzw. "karbowy" i wydawał dyspozycje, a za brak potrzebnych do pracy narzędzi można było dostać kilka uderzeń nahajką. Wszelkie sprawy i spory załatwiał właściciel majątku lub jego administracja. On był sędzią i wykonawcą kar za popełnione wykroczenia.
Wieczorem 4 lipca 1911 r. z nieznanych przyczyn we wsi wybuchł pożar. Wszystko poszło z dymem za wyjątkiem dwóch domów i kaplicy (o której poniżej). Miejscowości nie sposób było odbudować na starych siedliskach ze wzgędu na brak miejsca. Przeniesiono ją w kierunku północnym - na obecne miejsce.
Takie chrzty czy związki małżeńskie zawierane po kryjomu nie miały niestety mocy prawnej i były ważne tylko pod względem religijnym. Dzieci z takich związków nosiły nazwisko panieńskie matki jako "nieślubne". Żony przechodzące do domu nowo poślubionych mężów oficjalnie były "służącymi" i odwrotnie. Męka miejscowych unitów skończyła się w roku 1905, kiedy car Mikołaj II ogłośił dekret o wolności religijnej. Unici mogli wtedy pójść spokojnie do kościoła katolickiego i sporządzić akty urodzenia i małżeństw.
Już drugiego dnia po ogłoszeniu dekretu do Czuchleb przybył proboszcz pobliskich Górek i na zebraniu z miejscowymi gospodarzami zadecydowano o gruntownym remoncie kaplicy. Po gruntownej renowacji obsadzono ją lipami, które rosną tam po dziś dzień. Jak wspomina jeden z mieszkańców:
"...I pierwszy odpust po tych latach niewoli był już w wolnej i odrestaurowanej kaplicy. Wówczas to ksiądz proboszcz, Kazimierz Szulc, bo jemu tylko to trzeba zawdzięczać, że tak pięknie to wszystko zorganizował, w dzień odpustu św. Izydora przybył wcześniej do kaplicy a swego wikarego zostawił w Górkach. Który z liczną kompaniją wyruszył do Czuchleb, a druga kompanija wyszła z kaplicy na spotkanie Góreckich. Nadmieniam, że wówczas droga do wsi Czuchleby była bez smugi od Woźnik i właśnie na tych smugach obie kompanije spotkały się.
Ksiądz Kazimierz Szulc w gorących słowach nawiązał do przeszłości umęczonych unijatów, że przetrwali i nie ulegli przemocy. Wówczas u wszystkich były łzy w oczach, a niektórzy i rzewnie płakali. Po tylu latach prześladowań unijatów i ich tułaczej niedoli doczekali się prawdziwej wolności.



