strona główna "Avorum respice mores" (Bacz na obyczaje przodków) - dewiza herbowa przysługująca jedynie hrabiom Ledóchowskim h. Szaława

Wspomnienie o Stasi

Jacek Kobyliński

12 maja 2004 r. na zawsze pożegnaliśmy Stanisławę Tokarską z domu Stefaniuk - mieszkankę Polinowa w latach 1956-2004. Oto kilka słów naszego ojca - Jacka Kobylińskiego:

Na wiadomość o jej śmierci mój syn Grzegorz zareagował słowami:
"Nie wyobrażam sobie Polinowa bez Cioci Stasi...". To fakt - przez prawie pół wieku wrosła w Polinów bardzo mocno.

Przyszła do nas jako bardzo młoda dziewczyna. Zapewne inaczej wyobrażała sobie swoje życie, które zbytnio jej nie rozpieszczało. Nie wielu ludzi których znam przeszli tak wiele. To że nigdy nie załamała się, zawdzięczała swojej silnej wierze. Tylko dzięki temu zachowała pogodę ducha połączoną z otwartością na problemy innego człowieka.

Wychowała czwórkę dzieci w jednej kuchni dzielonej z teściami, bez bieżącej wody i innych wygód. Przeżywała wzloty i problemy swoich dzieci, wnuków, a ostatnio także prawnuków, będąc dla nich zawsze ostatnią deską ratunku, spoiwem rodziny i niekwestionowanym autorytetem moralnym. Porażała gościnnością wszystkich, którzy się o nią otarli. Każdy został ugoszczony i wysłuchany.

Wyjście z Polinowa

Pracowała społecznie w Katolickiej Poradni Życia Rodzinnego ponad 30 lat. Wiele setek niedziel spędziła na wyjazdach początkowo do Janowa Podlaskiego, później do Białej Podlaskiej oraz Siedlec na spotkania i konferencje z kandydatami przygotowującymi się do sakramentu małżeństwa. Działała też we własnej parafii w kilku organizacjach przykościelnych. Miała zawsze czas dla drugiego człowieka. Wielu pomogła nie tylko w sferze duchowej.

Odeszła w czasie, gdy mogła cieszyć się owocami swego życia - gdy wreszcie miała godziwe warunki bytowe, wiele planów i perspektywę zasłużonego wypoczynku. Pogrzeb był wyrazem wdzięczności jej bliskich. Mszę Żałobną odprawiało sześciu księży, trzech przemawiało nad trumną. Na cmentarz odprowadzało ją setki znajomych, przyjaciół i krewnych.

Polinów stracił swoją wierną mieszkankę - rodzinną, ciepłą, pogodną Stasię. W całej kamienicy, która wychowała 5 wielkich rodzin klanu Kobylińskich, pozostał już tylko sam Mietek...

Od siebie dorzucę tylko, że pamiętam jeszcze Jej słowa: "Polinów bardzo się zmienił. Gdyby dziadek patrzył teraz na nas z góry - pewnie byłby z nas dumny". Mam nadzieję, że teraz to Ciocia patrzy na nas z góry i jest dumna z owoców swojego życia. Pokój jej duszy. Niech na zawsze pozostanie w naszej pamięci.

Ojcowie serwisu Polinów
Gawędy przy kominku i Polinowski rok
Kobylińscy
południowe Podlasie
południowe Podlasie
Kobylińscy
Kobylińscy